" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

19 paź 09
poniedziałek

Wybloguj się

Napisał Przemysław Bociąga o kinie, o mediach

Nowy film Nory Ephron, Julie & Julia, ze zrozumiałych względów łatwy do pomylenia z „Diabłem, co to się sami wiecie gdzie ubiera”, zaskoczył mnie bardzo miło. Bardzomiłość zaskoczenia polegała głównie na tym, że przekonany, że idę dokarmić zagniewanego mzimu chodzenia na nie-zabijacko-napadalskie romkomy, trafiłem nań w sumie przypadkiem i przekonywałem się z minuty na minutę seansu. To ostatnio rzadkie, bo od kiedy odzwyczaiłem się chodzić do kina ot tak, chodzę głównie na filmy, o których mam nadzieję, że będą mi się podobać, a zatem grunt pod pozytywną recenzję jest przygotowany.

Julia_Child

(dalej…)

26 cze 08
czwartek

Wantedowani

Napisał Przemysław Bociąga o historii, o kinie

Gdyby ktoś się przypadkiem chciał wybrać na „Wanted. Ściganych” (do czego absolutnie nie namawiam, uchowaj Boże), niech przynajmniej dotrwa do ostatniej sceny: sceny lustracji. „Mam kwity na siebie i na was wszystkich, więc jeśli komuś nie spieszno do samobójstwa, niech lepiej co prędzej załatwi tego gnojka [z IPN - przyp. red.] i h-h-hunwejbina”.

A nawiasem mówiąc, przyszedł mi w kontekście tego filmu i lustracji jeszcze jeden egzemplarz myśli do głowy: ci, których teraz nazywa się bohaterami ostatniej godziny, czyli ci, którzy (jak dotąd) nie musieli się tłumaczyć z kwitów, podkreślają, co było najważniejsze w kontaktach z SB. Najważniejsze – podkreślają – było nie mówić. „Bo jak się zacznie mówić, to zawsze się powie za dużo.” – tak powiedział bodajże Gwiazda w „Plusach dodatnich, plusach ujemnych”. Staram się zapamiętać to zdanie, bo jest w nim więcej nauki, niż w niejednym opasłym tomie – i to nauki na różne dziedziny życia.

A dziś przypomniało mi się ono w kontekście filmów. Weźmy np. taką „Mr & Mrs Smith”. Dlaczego film wspaniały był? Bo nie wieszczył. Nie było tam ani słowa fabuły, sama akcja, On, Ona i strzelanina. Mózg nie odczuwa żadnej potrzeby racjonalizowania biegu wypadków, bo żaden bieg wypadków nie następuje.  Prawdziwy relaks przy uderzeniowej dawce strzelania. Zawieszenie niewiary działa właśnie dlatego, że niewiara w prawa fizyki jest wyjątkowo podatna na zawieszenie. „Wantedzi” to co innego – bawią się w metafizykę, brną i udowadniają tylko tyle, że… nie każdy może być „Matrixem”. Tak, jak nie każdy mógł „podjąć grę z bezpieką” tak, by nie wsypać przy okazji kolegów.

W skrócie: do kina warto przestać chodzić, bo łatwo przez to przegapić „Trzech kumpli” w TVN, który ostatnio ma problemy z lustracją. Ot, i dwa tematy za jednym zamachem.

08 sty 07
poniedziałek

Koronki, pudding i kostium

Napisał Przemysław Bociąga o kinie

Cóż by tu napisać o Marii Antoninie, żeby nie być banalnym? Skoro Dana Stevens słusznie już napisała, że to film o niczym prócz koronek i puddingu, że, zacytuję: Coppola goes an amazingly far way in nothing but setting a mood oraz że film jest oparty na biografii, która twierdzi, że Maria Antonina nigdy nikomu nie kazała jeść ciastek. Tylko jeśli cała postać pokazana jest tak, jakby to rzeczywiście było w jej stylu, to co to za różnica?

Zamiast tego koszmarnie nudna anegdota i wynikająca z niej refleksja o kinie.

c042r.jpg

(dalej…)

08 gru 06
piątek

Postęp

Napisał Przemysław Bociąga o Człowieku

Gdyby tytuł filmu Seks, kłamstwa i kasety wideo chcieć przetłumaczyć na współczesny język, zmodernizowana wersja brzmiałaby: Seks, kłamstwa i płyty DVD.

Z powyższego widać jasno, że technologia rozwija się, zaś natura ludzka pozostaje bez zmian.