środa
Marek Grechuta – portret psychologiczny
Znalazłem go na przypadkowo odwiedzonym, nie pamiętam już, którędy, blogu. YouTube został artystą, i to od razu z kręgu symbolizmu.

" />
Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa
dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine
Znalazłem go na przypadkowo odwiedzonym, nie pamiętam już, którędy, blogu. YouTube został artystą, i to od razu z kręgu symbolizmu.

Noc sprzyja jakoś dziwnie rozmyślaniom o śmierci i mimo, że pierwotnie planowałem wrzucić na blog równie poważny, ale nie śmiertelnie poważny temat, po stoczeniu bitwy z myślami uznałem, że „lepszy wróbel w garści…”, czyli, w naszym przypadku, bardziej błaha myśl w głowie własnej, niż choćby złota – w cudzej. Pamiętacie red. Milewicza?

Nosi nawet tytuł: Hommage á Josseph Kossuth. Ładny, prawda?

Nie, serio. Postanowiłem, że jako fotograf jestem jakby pod wynajem. Jakby co.
gmail.com 