<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>z sufitu</title>
	<atom:link href="http://pszemau.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pszemau.com</link>
	<description>mój intymny kontakt z istotą gatunku</description>
	<lastBuildDate>Mon, 22 Feb 2010 22:01:11 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Taksonomie</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/02/23/taksonomie/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/02/23/taksonomie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 22:01:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[aforystycznie/ epigramatycznie]]></category>
		<category><![CDATA[o Człowieku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=424</guid>
		<description><![CDATA[To może zdarzyć się tylko człowiekowi: być jednocześnie górą mięsa i kompletnym warzywem&#8230;
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To może zdarzyć się tylko człowiekowi: być jednocześnie górą mięsa i kompletnym warzywem&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/02/23/taksonomie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Otoczaki</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/02/18/otoczaki/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/02/18/otoczaki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 10:04:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o mediach]]></category>
		<category><![CDATA[lingwistyka stosowana]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[restrukturyzacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/2010/02/18/otoczaki/</guid>
		<description><![CDATA[Problem natury redaktorskiej: czy &#8220;restrukturyzacja&#8221; jest eufemizmem na określenie masowych zwolnień, czy &#8220;masowe zwolnienia&#8221; to tylko histeryczna nazwa restrukturyzacji?
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Problem natury redaktorskiej: czy &#8220;restrukturyzacja&#8221; jest eufemizmem na określenie masowych zwolnień, czy &#8220;masowe zwolnienia&#8221; to tylko histeryczna nazwa restrukturyzacji?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/02/18/otoczaki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>1% marketingu</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/02/16/1-procent-marketingu/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/02/16/1-procent-marketingu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Feb 2010 13:49:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o mediach]]></category>
		<category><![CDATA[o niczym]]></category>
		<category><![CDATA[o reklamie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=417</guid>
		<description><![CDATA[Zdefiniowałem kiedyś na użytek własny (i, niestety, z własnego doświadczenia) wolny zawód jako taki, bez którego generalnie można się obejść. Przez bezosobowe &#8220;się&#8221; rozumiem nie korpów, którzy w zasadzie utrzymują wolne zawody przy życiu, ale całą klasę średnią, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa, skupione na nieartystycznej produkcji, handlu i usługach. W uproszczeniu: wolny zawód reprezentujesz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zdefiniowałem kiedyś na użytek własny (i, niestety, z własnego doświadczenia) wolny zawód jako taki, bez którego generalnie można się obejść. Przez bezosobowe &#8220;się&#8221; rozumiem nie korpów, którzy w zasadzie utrzymują wolne zawody przy życiu, ale całą klasę średnią, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa, skupione na nieartystycznej produkcji, handlu i usługach. W uproszczeniu: wolny zawód reprezentujesz wtedy, kiedy, biorąc do ręki np. drukowany folder, stwierdzasz, że przy jego pracy nie pracował fotograf, grafik, dziennikarz, redaktor ani fotoedytor i gdybyś przyłożył się do tego dzieła, z pewnością przynajmniej pod jednym z tych względów byłoby ono lepsze.</p>
<p><span id="more-417"></span>Mam parę zawodów &#8211; wszystkie wolne. Wolne od obowiązków służbowych w większości małych firm, za to obciążone koszmarnym bólem zębów właśnie w takich sytuacjach. Jest jednak wiele rzeczy, których nie umiem i zawsze zaliczałem prawdziwy marketing do zawodów tylko trochę wolnych. Zeby było jasne: nie współczuję im. Na biednego nie trafiło. Po prostu myślałem, że trochę więcej jest na świecie ludzi, którzy chcąc przeprowadzić kampanię reklamową, stają rozdziawieni jak ja nad dziurawą miską olejową i &#8211; jednak &#8211; dzwonią po specjalistę. Brak marketingu zawsze kojarzył mi się z wiekopomną frazą:</p>
<blockquote><p>___(tu wpisz nazwę swojego produktu)___ domowe &#8211; smaczne i zdrowe!!!</p></blockquote>
<p>Dlatego od pewnego czasu bawią mnie różne przejawy braku, albo wręcz kontrmarketingu. W okresie gorącej walki o tzw. jeden procent podatków zaś za najbardziej zasłużoną w niekorzystaniu z usług tej obmierzłej branży uważam fundację <a href="http://akogo.pl/" target="_blank">akogo</a> Ewy Błaszczyk. Sama nazwa odbija się ode mnie jak piłeczka &#8211; nie kapuję jej w ogóle. Ale mniejsza o nazwę, niech jej DNS-y lekkimi będą. Długo nie mogłem zapomnieć wiekopomnej reklamy radiowej: &#8211; Czy wiesz, że X% pacjentów zachowuje przytomność w śpiączce? &#8211; pytał głos. &#8211; A kogo to obchodzi? &#8211; kwitował inny obojętnym tonem. No właśnie, kogo? Mnie już nie, dałem się ponieść tej, świetnie rozreklamowanej, fali obojętności społecznej. I chyba będę trwał w niej nadal, skoro najnowszy billboard informuje mnie, że dzieciom w śpiączce mogę poprawić świat o&#8230; jeden procent.</p>
<p>Za jeden procent poprawy, to mi się palcem w bucie nie chce kiwnąć. Oddam swój haracz komuś, kto uczyni z niego dziesięć, sto albo tysiąc procent poprawy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/02/16/1-procent-marketingu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Creme macabre</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/02/01/creme-macabre/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/02/01/creme-macabre/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 22:41:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o niczym]]></category>
		<category><![CDATA[horror]]></category>
		<category><![CDATA[moda]]></category>
		<category><![CDATA[skóra]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=407</guid>
		<description><![CDATA[A. postanowiła zadbać o swoje skórzane rękawiczki. Założyła je na ręce i &#8211; zgodnie ze wskazaniami rzemieślnika, który je zrobił i sprzedał &#8211; zaczęła w nie wcierać krem tak, jakby wcierała go we własne ręce. Krem, który do własnych rąk kupiłem przed wyjazdem do Norwegii. Pytanie do tekstu: czy jest na świecie bardziej horrorystyczny widok, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A. postanowiła zadbać o swoje skórzane rękawiczki. Założyła je na ręce i &#8211; zgodnie ze wskazaniami rzemieślnika, który je zrobił i sprzedał &#8211; zaczęła w nie wcierać krem tak, jakby wcierała go we własne ręce. Krem, który do własnych rąk kupiłem przed wyjazdem do Norwegii. Pytanie do tekstu: czy jest na świecie bardziej horrorystyczny widok, niż pielęgnowanie martwej, zwierzęcej skóry jak własnej? Hitchcock by tego nie wymyślił, ale King&#8230;?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/02/01/creme-macabre/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230;bo są sprawy ważne i ważniejsze&#8230;</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/01/21/bo-sa-sprawy-wazne-i-wazniejsze/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/01/21/bo-sa-sprawy-wazne-i-wazniejsze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Jan 2010 18:03:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o niczym]]></category>
		<category><![CDATA[kolęda]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[woda święcona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/2010/01/21/bo-sa-sprawy-wazne-i-wazniejsze/</guid>
		<description><![CDATA[Ksiądz idzie po kolędzie &#8211; popłoch! Zakładając błogo, że to on jako pro będzie miał ze sobą wszelkie paramenta, olałem sprawę. A na koniec &#8211; popłoch! Trzeba zorganizować krucyfiks, świecę, kropidło i wodę święconą. Kacper zakręcił się i po kwadransie przybył przez zaspy i zawieję z plastikową Bozią pełną przejrzystej cieczy, pożyczoną od rodziców.
- A [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ksiądz idzie po kolędzie &#8211; popłoch! Zakładając błogo, że to on jako pro będzie miał ze sobą wszelkie paramenta, olałem sprawę. A na koniec &#8211; popłoch! Trzeba zorganizować krucyfiks, świecę, kropidło i wodę święconą. Kacper zakręcił się i po kwadransie przybył przez zaspy i zawieję z plastikową Bozią pełną przejrzystej cieczy, pożyczoną od rodziców.<br />
- A to na pewno święcona?<br />
- Ba! Mineralna od sąsiadki. Pani Basia mówiła, że nawet lepsza, niż święcona&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/01/21/bo-sa-sprawy-wazne-i-wazniejsze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Damy radę!</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/01/18/damy-rade/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/01/18/damy-rade/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 10:39:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o niczym]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/2010/01/18/damy-rade/</guid>
		<description><![CDATA[- Dziesięć lat&#8230; damy radę&#8230; wytrzymamy &#8211; rzekł Tomasz Winek, ułaskawiony przez prezydenta współsprawca linczu we Włodowie. Podczas wręczenia aktu łaski został pouczony, że w dziesięcioletnim okresie próby ułaskawienie zostanie automatycznie skasowane, jeśli podsądny dopuści się przestępstwa podobnego do tego, za które został skazany, tzn. przestępstwa przeciw życiu lub zdrowiu.
- Tomek, wytrzymasz?
- Nie wytrzymam, przypierdolę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Dziesięć lat&#8230; damy radę&#8230; wytrzymamy &#8211; rzekł Tomasz Winek, ułaskawiony przez prezydenta współsprawca linczu we Włodowie. Podczas wręczenia aktu łaski został pouczony, że w dziesięcioletnim okresie próby ułaskawienie zostanie automatycznie skasowane, jeśli podsądny dopuści się przestępstwa podobnego do tego, za które został skazany, tzn. przestępstwa przeciw życiu lub zdrowiu.</p>
<p>- Tomek, wytrzymasz?<br />
- Nie wytrzymam, przypierdolę mu&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/01/18/damy-rade/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie po amputacji</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/01/14/zycie-po-amputacji/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/01/14/zycie-po-amputacji/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jan 2010 15:32:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o niczym]]></category>
		<category><![CDATA[Gmail]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/2010/01/14/zycie-po-amputacji/</guid>
		<description><![CDATA[Od dwóch dni Gmail losowo przesyła dostarcza albo nie dostarcza maili do moich najbliższych współpracowników. Postanowił wpaść w ten tryb dokładnie w &#8220;gorącym okresie&#8221;, a może po prostu teraz to odkryłem, bo teraz coś się dzieje. Normalnie Dostawałbym od dwóch osób po 20 maili dziennie, tymczasem moja skrzynka zapełnia się normalnie nieistotnymi informacjami z Facebooka, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od dwóch dni Gmail losowo przesyła dostarcza albo nie dostarcza maili do moich najbliższych współpracowników. Postanowił wpaść w ten tryb dokładnie w &#8220;gorącym okresie&#8221;, a może po prostu teraz to odkryłem, bo teraz coś się dzieje. Normalnie Dostawałbym od dwóch osób po 20 maili dziennie, tymczasem moja skrzynka zapełnia się normalnie nieistotnymi informacjami z Facebooka, Allegro i jakichś pomniejszych newsletterów. I, po raz pierwszy tak naprawdę doświadczam prawdziwego kalectwa komputerowego, cyfrowego wykluczenia, jak to się modnie mówi. Strasznie dziwne jest spędzanie czasu teoretycznie on-line, ale z przeświadczeniem, że być może właśnie omija mnie coś ważnego. I to nie przekonaniem wywiedzionym z chorego, uzależnionego od maila umysłu, ale takim praktycznym. Dodatkowo nie wiem jeszcze, czy to przejściowe problemy z serwerami i aplikacjami, czy czas się brać i próbować naprawiać.<br />
Szukałem podpowiedzi w googlu, ale oczywiście nie znalazłem nic o awarii gmaila. Dla pewności poszukałem jeszcze na bingu (kto wie, czy jakiejś cenzury nie robią). Nic. Czy jestem psychiczny, czy jestem po prostu człowiekiem nowej ery, przynajmniej pod tym względem?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/01/14/zycie-po-amputacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Arbeit macht frei, kradzież macht lol</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2010 16:29:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o Człowieku]]></category>
		<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[o kinie]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[arbeit macht frei]]></category>
		<category><![CDATA[auschwitz]]></category>
		<category><![CDATA[kolekcje]]></category>
		<category><![CDATA[kradzież]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=390</guid>
		<description><![CDATA[Dotychczasowa historia kradzieży dewizy z drzwi pp. Auschwitzów zdaje się potwierdzać moje z dawna przyjęte motto: nigdy nie tłumacz złą wolą czegoś, co równie dobrze wytłumaczy niekompetencja. Podsumujmy: na obecnym etapie sprawy wydaje się możliwe (chociaż &#8220;Sunday Mirror&#8221; nie jest królem rzetelności), że kolekcjoner, który zamówił sławny logotyp jest Brytyjczykiem. Brzmi to na razie jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dotychczasowa <a href="http://oswiecim.naszemiasto.pl/artykul/269057,napis-arbeit-macht-frei-odnaleziony-zdjecia,id,t.html" target="_blank">historia kradzieży</a> dewizy z drzwi pp. Auschwitzów zdaje się potwierdzać moje z dawna przyjęte motto: nigdy nie tłumacz złą wolą czegoś, co równie dobrze wytłumaczy niekompetencja. Podsumujmy: na obecnym etapie sprawy wydaje się możliwe (chociaż &#8220;Sunday Mirror&#8221; nie jest królem rzetelności), że kolekcjoner, który zamówił sławny logotyp jest Brytyjczykiem. Brzmi to na razie jak piękne zmyślenie: skoro bulwarówka chce zmyślić fakt, żeby zapełnić łamy, to właśnie poczucie tożsamości narodowej powinno jej przyświecać. Jak by jednak nie było, ktoś tę kradzież musiał zlecić (bo sądzę, że szwedzcy skini sami dla siebie mieć go nie chcieli).</p>
<h6><img class="size-full wp-image-391" title="fot. Radek Pasterski" src="http://pszemau.com/wp-content/uploads/2010/01/photo1.jpg" alt="fot. Radek Pasterski" width="320" height="214" /></h6>
<h5><span id="more-390"></span>Świat jak z Bonda</h5>
<p>Hollywood wychowało nas &#8220;Świętym&#8221;, &#8220;Misson: Impossible&#8221; oraz &#8220;Ocean&#8217;s Eleven&#8221;, oczyma duszy widzimy więc spotkania anonimowych milionerów w mrocznych zaułkach i na kanapach nieoznakowanych limuzyn; spotkania z szemranymi panami, o których Sting <a href="http://www.youtube.com/watch?v=7YPQZSbzrcw" target="_blank">śpiewał</a>:</p>
<p><em>The brim of my hat hides the eye of a beast<br />
I&#8217;ve the face of a sinner but the hands of a priest</em></p>
<p>Szemrany kapelusznik bierze zaliczkę i znika bez szemrania, następnie przystępuje do obserwacji, planów, kompletowania ekipy, która po długim czasie czajenia się w autach, po synchronizacji zegarków i umówieniu sygnałów, milionach ćwiczeń na sucho i zamawiania odpowiedniego sprzętu na drugim końcu świata, w końcu przeprowadza brawurową kradzież, strzegąc się pilnie uwagi strażników, którzy z chłodną determinacją patrolują teren sokolim okiem z ręką na rękojeści niezawodnego pistoletu. I, chociaż na co dzień nie wierzymy w kolekcjonerów-złodziei, zabójstwa na zlecenie osób w cieniu białego domu i inne archiwa X, czasem fakty stawiają nas pod ścianą. Możemy albo uznać, że ktoś kradnie dzieło sztuki właśnie na jakieś kosztowne zlecenie tajemniczej osoby, albo próbować przekonać samych siebie, że na pewno trafi ono później na <a href="http://www.wolf.pl/gielda.html" target="_blank">Koło</a> albo inną coniedzielną giełdę antyków.</p>
<p>W tym przypadku życie okazuje się iście bondowskie, co na swój sposób wydaje nam się ciekawe, jeśli nie piękne w ogóle. Pamiętam, jak wiele lat temu pod urok tej bondowskości dostała się dziennikarka Radia ZET, która dowiedziawszy się (sic!), że nowy prezydent Rosji Putin ma KGB-owski <em>background</em>, wykrzyknęła podniecona: &#8220;To zupełnie jak jakiś Bond!&#8221;. Prawie zupełnie, proszę pani.</p>
<h5>Robota dla fachowców</h5>
<p>Rozczarowanie nadchodzi z innej strony, a w tym przypadku jest ono wyjątkowo nawarstwione. Po pierwsze, artefakt, który się kradnie, powinien być w strzeżonej pancernymi drzwiami klimatyzowanej sali, z reflektorkami oświetlającymi go, stojącego na postumencie pośrodku pustki. A tutaj: jakiś zboczeniec kazał sobie wymontować zespawane wcześniej przez SS i przymusowych robotników żelastwo! Indiana Jones nie powstydziłby się takiego łupu, ale sławny archeolog właśnie walczył, a nie współpracował z nazistami.</p>
<p>Na to nakłada się specyficzna desakracja, która stała się udziałem napisu: oto złodzieje po prostu go ukradli, bez specjalistycznych narzędzi, ultraprecyzyjnych noży laserowych i białych, niepylących rękawiczek. Kiedy brakowało im narzędzi, po prostu poszli do marketu budowlanego po francuza i bukwel. Symbol zagłady milionów Żydów okazał się obiektem, że tak powiem, z krwi i kości, podległym działaniu mechanicznych narzędzi niskiej klasy, dostępnych w oświęcimskim centrum handlowym. Szok i odraza.</p>
<p>No i dolna warstwa całej sprawy na tyle, na ile media mi ją zreferowały. Cała historia kradzieży, kolejnych ogniw wielkiego łańcucha zbrodni, jest karuzelą niekompetencji, zawodów, w których o lepsze grają bogaci i biedni, zinstytucjonalizowani i półświatkowi, źli i &#8211; przyjmijmy &#8211; dobrzy. Najpierw ktoś, być może Brytyjczyk, a może ktoś zupełnie inny, zleca kradzież artefaktu. Nawiasem mówiąc, obstawiam jego (zleceniodawcy) żydowskie pochodzenie, nie tylko dlatego, że to uatrakcyjni fabułę. Zamknąć nawias.</p>
<p>Kolekcjoner jednak nie sięga po wizytówkę, gdzie atramentem sympatycznym napisane jest &#8220;ukradnę każde dzieło sztuki&#8221; i numer telefonu. W zamian, prawdopodobnie, znajduje potencjalnych wykonawców dość losowo, jakby wrzucił drobne na craigslist. Mało mądrze, jak się miało okazać. Sprawy podejmuje się &#8220;szwedzka organizacja neonazistowska&#8221;, którą osobiście podejrzewam o bycie rozgarniętymi inaczej. Jak podała Trójka w dzisiejszym serwisie o dziesiątej, za uzyskane pieniądze mieli sfinansować zamachy terrorystyczne. Pewnie byli to po prostu zdesperowani łysi, którzy właśnie odkryli, że zbierając butelki i makulaturę nigdy nie wejdą do gry w światowy terroryzm. Taki geniusz rzuci się za kasę na każde szemrane zlecenie &#8211; i film braci Cohen gotowy.</p>
<p>Jednak Szwedzi, jak wszyscy ludzie Zachodu, wiedzą, jak się na zachodzie zarabia pieniądze: podnajmuje się <a href="http://www.gazetakrakowska.pl/fakty24/200708,to-oni-ukradli-tablice-tablicy-zdjecia,id,t.html" target="_blank">polaczków</a>. Skoro siedział za kradzież, to jakby miał portfolio, znaczy &#8211; się nadaje. Ten mechanizm działa w każdej branży, zadziałał i tutaj. Wynajęto chłopaków, którzy mieszkali tylko pół Polski dalej, co z perspektywy Szwecji mogło wydawać się blisko. Kolejny etap za nami, a wciąż w rekonstrukcji wydarzeń nie pojawia się żadna decyzja, która by miała ręce i nogi. Na szczęście nad głupcami czuwa entropia, która na drodze tych konkretnych postawiła strażników, żyjących rutyną.</p>
<h5>Prawie jak w kinie</h5>
<p>Trudno nawet ich o coś konkretnego oskarżać. Nie dopełnili obowiązków, wynika to z nazwy ich zawodu. Główną kontrowersją jest jednak sprawa raczej wątpliwych zabezpieczeń jednego z najcenniejszych miejsc polskiej turystyki, o <a href="http://www.prezydent.pl/aktualnosci/najnowsze-informacje/art,1074,oswiadczenie-po-kradziezy-tablicy-z-muzeum-auschwitz-birkenau.html" target="_blank">Pamięci</a> nie wspominając. Nie popisali się więc nie tylko strażnicy, ale i <a href="http://www.auschwitz.org.pl/" target="_blank">dyrekcja muzeum</a>, która &#8211; jak każda dyrekcja &#8211; powinna inwestować w zabezpieczenie zanim skandal uświadomi wszystkim potrzebę takiej inwestycji. Zbrodzień wszedł, tablice udydolił i poszedł, jeszcze cofnął się po stosowne narzędzia, których po prostu zapomniał. W &#8220;Mission: Impossible&#8221; wyrzuciliby go za to z planu. W realu uszedł cało i z łupem. Dopiero kilka godzin później jeden ze strażników wychodząc za stróżówkę na poranne siku odkrył, że czegoś tu brakuje i po konsultacji z kolegami zakrzyknął &#8220;Kurde, mam!&#8221;. Złodzieje do tego czasu, jak to się mawia, chodzili po wolności w innym województwie.</p>
<p>Nie na długo jednak. W ramach czegoś, co osobiście uważam za paradoks, najbardziej kompetentna okazała się policja, która facetów w czerni wyłapała, a tablice na sygnale odwiozła do drobnych napraw blacharskich pod egidą konserwatora. Co potwierdza po pierwsze, że <a href="http://anime.tanuki.pl/strony/anime/297-yattaman/rec/293" target="_blank">nawet mała świnka potrafi wejść na drzewo, kiedy jest chwalona</a>, a po drugie, że wybór szwedzkiego wykonawcy &#8211; z punktu widzenia zleceniodawcy &#8211; był tak nietrafiony, jak się tylko da. Szwed po prostu przestraszył się, bo udziału policji nie przewidział, a ze strachu przed polskimi organami ścigania (ewidentnie, cudzoziemiec) zakapował kolegów. Fakt, że nie ma do tej pory wątku brytyjskiego, izraelskiego czy jakiegokolwiek innego kolekcjonera świadczy chyba, że przynajmniej podstawowa konspira została zachowana &#8211; inaczej pewnie to właśnie on poszedłby na pierwszy ogień do bycia wydanym. Ale i tak chcąc zrobić o kradzieży nowej arki przymierza widowiskowy film sensacyjny, musielibyśmy od nowa pisać scenariusz.</p>
<p>Już widzę Brada Pitta w roli drobnego złodziejaszka z Kujawsko-Pomorskiego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>follow me</title>
		<link>http://pszemau.com/2009/12/14/follow-me/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2009/12/14/follow-me/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Dec 2009 22:07:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o niczym]]></category>
		<category><![CDATA[Heller]]></category>
		<category><![CDATA[Paragraf 22]]></category>
		<category><![CDATA[Twitter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/2009/12/14/follow-me/</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;To, że jesteś paranoikiem nie oznacza jeszcze, że oni nie chcą cię dorwać&#8221;. Jakoś przypomniało mi się to zdanie z Hellera, kiedy dostałem dzisiaj mail: Warsaw, Poland is now following you on Twitter.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;To, że jesteś paranoikiem nie oznacza jeszcze, że oni nie chcą cię dorwać&#8221;. Jakoś przypomniało mi się to zdanie z Hellera, kiedy dostałem dzisiaj mail: Warsaw, Poland is now following you on Twitter.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2009/12/14/follow-me/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wstyd i hańba</title>
		<link>http://pszemau.com/2009/11/19/wstyd-i-hanba/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2009/11/19/wstyd-i-hanba/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 20:02:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o Człowieku]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[Eurobank]]></category>
		<category><![CDATA[inteligencja]]></category>
		<category><![CDATA[kiedyś było lepiej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=371</guid>
		<description><![CDATA[Włodzimierz W. zrobił ze swoim bankowym problemem, co mógł zrobić najlepszego i przy okazji zrobił chyba jeden z najlepszych możliwych użytków z mediów, jakie zrobić się da. Nieuświadomionych uświadomić: potraktowany dość ohydnie przez pracownika Eurobanku, konkretnie jakiegoś nudnego specjalistę ds. windykacji, po prostu go nagrał, a nagranie wysłał dziennikarzom, którzy wywiązali się z zadania przyzwoicie: [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Włodzimierz W. zrobił ze swoim bankowym problemem, co mógł zrobić najlepszego i przy okazji zrobił chyba jeden z najlepszych możliwych użytków z mediów, jakie zrobić się da. Nieuświadomionych uświadomić: potraktowany dość ohydnie przez pracownika Eurobanku, konkretnie jakiegoś nudnego specjalistę ds. windykacji, po prostu go nagrał, a nagranie <a href="http://www.tvn24.pl/12690,1629300,0,1,wstyd-i-hanba-banku-czy-dluznika,wiadomosc.html" target="_blank">wysłał dziennikarzom</a>, którzy wywiązali się z zadania przyzwoicie: co prawda oszczędzili mu nazwiska, ale przynajmniej nazwę banku poznaliśmy.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-378" title="Eurobank" src="http://pszemau.com/wp-content/uploads/2009/11/Eurobank1.jpg" alt="Eurobank" width="320" height="72" /></p>
<p><span id="more-371"></span>Włodzimierz W. wziął kredyt konsumencki na 20 000 PLN, czyli taki na życie, kilkuletnie auto z komisu &#8211; ogólnie, żaden wersal. Po kilku miesiącach spłacania zaczęły się obsuwy, ale bank nie chciał z nim już rozmawiać, wynalazł do szczekania na niego swojego liniowego pracownika, który zrobił Włodzimierzowi W. takie małe Guantanamo. Wysłana dziś do tłumaczenia się ze sprawy rzeczniczka prasowa banku sprytnie uniknęła odpowiedzi na pytanie, czy był to incydent, czy efekt przyjętej polityki banku. Nie musiała &#8211; my doskonale wiemy, że o sposobie traktowania dłużników doskonale wiedzieli i popierali go wszyscy wstępni i zstępni, a może nawet przylegli koledzy z hierarchii. Problem poważnego poniżania człowieka ma więc charakter strukturalny i trudno tutaj nie odwołać się do tej młodzieńczej cząstki duszy, która zgodnie z przykazaniem Bismarcka pozostaje socjalistyczna.</p>
<p>Ale to, że winien jest system, nie zdejmuje osobistej odpowiedzialności z tego dzieciaka, zapewne mojego rówieśnika. Biały kołnierzyk, którego do takich rzeczy kupiono za &#8211; zapewne &#8211; jakieś dwa i pół tysiąca netto miesięcznie i może służbowego focusa, chociaż w to akurat wątpię, to jednak musi być bagno moralne. Kiedy dziennikarze pytali o jego los rzeczniczkę, miała święte prawo odpowiedzieć, że nie zna przyszłego losu gnojka i z prawa tego skorzystała. Moje fantazje na temat rozwiązania afery są dwie.</p>
<p>Jedna z nich dotyczy osobiście małego, białego kołnierzyka, kapo systemu bankowego (zapewne sam się jakoś widział w tej roli, o ile stać go było na namiastkę autorefleksji). Byłego białego kołnierzyka, wylanego z banku, który kończy na przynajmniej kilka miesięcy bez pracy z hipoteką, o którą zaczyna upominać się kredytodawca. Wiem, pomarzyć dobra rzecz, ale marzenia czasem się spełniają. Nie spełni się natomiast drugie moje marzenie: na warszawskiej giełdzie Eurobank nie jest niestety obecny, a wielka szkoda. Miło byłoby dziś popatrzeć na jego notowania. Tej firmie dobrze w czerwonym.</p>
<p>Ale nawet bez spektakularnych spadków, polityka windykacyjna banku odbije się czkawką na jego kondycji i dlatego uważam, że Włodzimierz W. zrobił z nagraniami swoich rozmów najlepsze, co mógł zrobić, a właściwie drugie najlepsze, jeśli liczyć wrzucenie ścieżki dźwiękowej na YouTube, na co zapewne nie starczyło mu inwencji albo technicznego obycia. Gdyby potrafił stworzyć taki materiał i wysłać link do kilku osób, jego kredytodawca mógłby mieć jeszcze większe problemy. Media w końcu zapomną (kiedy tylko zobaczą Palikota, o Bożym świecie zapominają), internet zdaje się <a href="http://theinspirationroom.com/daily/2009/united-broke-my-guitar/" target="_blank">pamiętać trochę dłużej</a>. Co jest kolejnym dowodem tezy, że dziennikarzami przyszłości jesteśmy my wszyscy.</p>
<p>Ale czy windykator o mentalności dresa albo oziębła pani z okienka, która informowała Włodzimierza W. o celowym nierozpatrywaniu jego pism &#8211; to kryzys, czy skutek, jak to ujął śp. Kisiel? I, jeśli kryzys, to czego, a jeśli skutek, to też czego? To pytanie, nad którym warto się zastanowić. Rozmowa z rzeczniczką prasową Eurobanku, która (tak, zauważyliśmy!) przeprosiła, ale nie za praktyki banku, tylko za to, że &#8220;wszyscy państwo staliście się świadkami takich praktyk&#8221; (bo wszyscy wiedzą, że &#8220;z dłużnikami trzeba postępować stanowczo&#8221;), rozmowa ta, powiadam, miała miejsce o dziesiątej.</p>
<p>Zaledwie trzy godziny później przemierzając parking, w który zmieniła się ulica Mysia w Warszawie, stałem się świadkiem następującej scenki. Na parkingu utworzył się korek, co jest typowe dla wąskich gardeł, zwłaszcza przesmyków dwukierunkowych. Pojazdy opuszczające &#8220;parking&#8221; w kierunku Nowego Światu zablokowały drogę tym, które zamierzały przedostać się ku Brackiej. Pierwszym na liście zablokowanych był mężczyzna lat pięćdziesięciu, prawdopodobnie jakiś kurier, bo po czapkę z daszkiem ubrany pod kolor piętnastoletniej czerwonej fiesty, rzęcha ledwie jeżdżącego. Mężczyzna zwyczajnie bał się próbować manewrować między autami, co do jednego droższymi zapewne niż wszystko, co posiada, razem wzięte. Za nim zaś nowiutkie porsche cayenne, pół miliona niewyjęte, za kierownicą biały kołnierzyk, zegarek w srebrnej kopercie i fryzura wskazująca, że przynajmniej raz na tydzień jest umawiany do fryzjera. Znacie ten typ. Młody zdolny, przyszłość narodu. I oto przyszłość narodu odzywa się do poprzednika, a słowa jej brzmią ni mniej ni więcej:<br />
- No kurwa ruszżeż tę pizdę, fiucie jebany.</p>
<p>Nie kantuję, tak właśnie powiedział. Nawet &#8220;tę&#8221; wymówił dokładnie, literacką polszczyzną, żadne potoczne &#8220;tą&#8221;.</p>
<p>Dawniej oznaczało to, że polszczyzny uczył się z rynsztoka (mówiło się też na nią furmańska albo szewska), teraz wystarczy <a href="http://kominek.blox.pl/2006/01/Dr-OETKER-TY-PIZDO.html" target="_blank">blog Kominka</a>. Wpis, przedstawiony pod tym linkiem, uczynił Kominka sławnym (wśród ludzi), ale też blogowym celebrytą (w środowiskach tzw. opiniotwórczych) i zawsze zastanawiałem się dlaczego. Dziś myślę, że ci, którzy go mianowali, po prostu poczuli się ukontentowani kominkowym przesłaniem, którego zarówno treść, jak i forma sprowadza się do tego, że mu &#8220;parówki zajebali&#8221;.</p>
<p>Tylko, że kominek nie był wybrany celebrytą i wpływowym blogerem w narodowym plebiscycie, którego wyniki odzwierciedlają miałkość całego polskiego społeczeństwa. Tego typu decyzje podejmują, zazwyczaj samemu o tym nie wiedząc, reprezentanci tego, co kiedyś nazywało się inteligencją: dziennikarze i publicyści, pisarze, artyści, uczestnicy życia publicznego. Jak w skrócie nazwać ich dzisiaj, kiedy poprzednie określenie może mieć charakter najwyżej zwyczajowy?</p>
<p>Bardzo się tego wystrzegam, ale trudno mi dzisiaj nie wpaść w ton &#8220;starych, dobrych czasów&#8221;. Wystrzegam się, bo, jak głosi dobry amerykański gag, nie wiem, czy te czasy kiedykolwiek były. I, co za tym idzie nie wiem, czy jest dokąd postulować powrót. Czy Wokulski był autentycznie lepszy od bohaterów &#8220;Nigdy w życiu&#8221;, czy tylko został lepiej skonstruowany jako bohater literacki? Bo jeśli to drugie, pośrednio możemy się czuć zwolnieni z obowiązku połykania kija od szczotki, który przeważnie nazywamy moralnością: światem zawsze rządziło bydło, przebrane za inteligencję&#8230; Mam jednak wrażenie, że tym razem wyjątkowo moja rezerwa nie ma racji bytu.</p>
<p>Mam też taką nadzieję, bo co raz się zmieniło na gorsze, ma szansę zmienić się z powrotem na lepsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2009/11/19/wstyd-i-hanba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
