<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>z sufitu</title>
	<atom:link href="http://pszemau.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pszemau.com</link>
	<description>mój intymny kontakt z istotą gatunku</description>
	<lastBuildDate>Fri, 12 Mar 2010 11:14:07 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>UBG</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/03/12/ubg/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/03/12/ubg/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Mar 2010 11:14:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[united breaks guitars]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=426</guid>
		<description><![CDATA[W 2008 roku Dave Carroll, amerykański muzyk, o którym w życiu nie słyszałeś, doświadczył problemów w obsłudze klienta firmy przewozowej United Airlines. Konkretnie, zniszczyli mu gitarę. Nie znam się na muzyce, ale gość gra chyba country, więc jego więź z gitarą może być szczególnie mocna, znane są bowiem układy towarzyskie między muzykami country, gitarami, krowami, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W 2008 roku Dave Carroll, amerykański muzyk, o którym w życiu nie słyszałeś, doświadczył problemów w obsłudze klienta firmy przewozowej United Airlines. Konkretnie, zniszczyli mu gitarę. Nie znam się na muzyce, ale gość gra chyba country, więc jego więź z gitarą może być szczególnie mocna, znane są bowiem układy towarzyskie między muzykami country, gitarami, krowami, zapoconymi podkoszulkami i szoferkami TIR-ów (Szczepan znowu się wkurzy na to jawne poniżanie Kate Bush). Dave Carroll całą sprawę opisał tekstem i trzema świetnymi piosenkami, z których wszystko można obejrzeć na jego <a href="http://www.davecarrollmusic.com/ubg/story/" target="_blank">stronie</a>. Piosenka &#8220;United Breaks Guitars&#8221;, prócz tego, że jest zwyczajnie ****bista, znalazła na YouTube milion fanów, co jest materiałem na osobną, ale przeterminowaną nieco notkę tudzież artykuł. Ale tak sobie myślę: fajna piosenka na tubce to jedno, a tysiączne głosy poparcia, o których wspomina Carroll, to coś jednak trochę innego. Ludzi nie ruszyła sama świetna piosenka. Ruszyły ich problemy, które ich gniotą w środku, czyli poczucie własnej &#8211; dotychczasowej &#8211; bezsilności w kontakcie z wielką mamoną różnych wielkich koncernów. Ruch Carrolla &#8220;Right Side of Right&#8221; to świetny przykład społecznej kontestacji kapitalistycznych praktyk. Piszę to bo, jak właśnie odkryłem, zacząłem bredzić jak jakiś różowy debil. Ma ktoś antidotum? A może tylko kolejna lektura Fight Club pomoże?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/03/12/ubg/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Taksonomie</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/02/23/taksonomie/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/02/23/taksonomie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 22:01:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[aforystycznie/ epigramatycznie]]></category>
		<category><![CDATA[o Człowieku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=424</guid>
		<description><![CDATA[To może zdarzyć się tylko człowiekowi: być jednocześnie górą mięsa i kompletnym warzywem&#8230;
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To może zdarzyć się tylko człowiekowi: być jednocześnie górą mięsa i kompletnym warzywem&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/02/23/taksonomie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Otoczaki</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/02/18/otoczaki/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/02/18/otoczaki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 10:04:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o mediach]]></category>
		<category><![CDATA[lingwistyka stosowana]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[restrukturyzacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/2010/02/18/otoczaki/</guid>
		<description><![CDATA[Problem natury redaktorskiej: czy &#8220;restrukturyzacja&#8221; jest eufemizmem na określenie masowych zwolnień, czy &#8220;masowe zwolnienia&#8221; to tylko histeryczna nazwa restrukturyzacji?
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Problem natury redaktorskiej: czy &#8220;restrukturyzacja&#8221; jest eufemizmem na określenie masowych zwolnień, czy &#8220;masowe zwolnienia&#8221; to tylko histeryczna nazwa restrukturyzacji?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/02/18/otoczaki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>1% marketingu</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/02/16/1-procent-marketingu/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/02/16/1-procent-marketingu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Feb 2010 13:49:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o mediach]]></category>
		<category><![CDATA[o niczym]]></category>
		<category><![CDATA[o reklamie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=417</guid>
		<description><![CDATA[Zdefiniowałem kiedyś na użytek własny (i, niestety, z własnego doświadczenia) wolny zawód jako taki, bez którego generalnie można się obejść. Przez bezosobowe &#8220;się&#8221; rozumiem nie korpów, którzy w zasadzie utrzymują wolne zawody przy życiu, ale całą klasę średnią, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa, skupione na nieartystycznej produkcji, handlu i usługach. W uproszczeniu: wolny zawód reprezentujesz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zdefiniowałem kiedyś na użytek własny (i, niestety, z własnego doświadczenia) wolny zawód jako taki, bez którego generalnie można się obejść. Przez bezosobowe &#8220;się&#8221; rozumiem nie korpów, którzy w zasadzie utrzymują wolne zawody przy życiu, ale całą klasę średnią, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa, skupione na nieartystycznej produkcji, handlu i usługach. W uproszczeniu: wolny zawód reprezentujesz wtedy, kiedy, biorąc do ręki np. drukowany folder, stwierdzasz, że przy jego pracy nie pracował fotograf, grafik, dziennikarz, redaktor ani fotoedytor i gdybyś przyłożył się do tego dzieła, z pewnością przynajmniej pod jednym z tych względów byłoby ono lepsze.</p>
<p><span id="more-417"></span>Mam parę zawodów &#8211; wszystkie wolne. Wolne od obowiązków służbowych w większości małych firm, za to obciążone koszmarnym bólem zębów właśnie w takich sytuacjach. Jest jednak wiele rzeczy, których nie umiem i zawsze zaliczałem prawdziwy marketing do zawodów tylko trochę wolnych. Zeby było jasne: nie współczuję im. Na biednego nie trafiło. Po prostu myślałem, że trochę więcej jest na świecie ludzi, którzy chcąc przeprowadzić kampanię reklamową, stają rozdziawieni jak ja nad dziurawą miską olejową i &#8211; jednak &#8211; dzwonią po specjalistę. Brak marketingu zawsze kojarzył mi się z wiekopomną frazą:</p>
<blockquote><p>___(tu wpisz nazwę swojego produktu)___ domowe &#8211; smaczne i zdrowe!!!</p></blockquote>
<p>Dlatego od pewnego czasu bawią mnie różne przejawy braku, albo wręcz kontrmarketingu. W okresie gorącej walki o tzw. jeden procent podatków zaś za najbardziej zasłużoną w niekorzystaniu z usług tej obmierzłej branży uważam fundację <a href="http://akogo.pl/" target="_blank">akogo</a> Ewy Błaszczyk. Sama nazwa odbija się ode mnie jak piłeczka &#8211; nie kapuję jej w ogóle. Ale mniejsza o nazwę, niech jej DNS-y lekkimi będą. Długo nie mogłem zapomnieć wiekopomnej reklamy radiowej: &#8211; Czy wiesz, że X% pacjentów zachowuje przytomność w śpiączce? &#8211; pytał głos. &#8211; A kogo to obchodzi? &#8211; kwitował inny obojętnym tonem. No właśnie, kogo? Mnie już nie, dałem się ponieść tej, świetnie rozreklamowanej, fali obojętności społecznej. I chyba będę trwał w niej nadal, skoro najnowszy billboard informuje mnie, że dzieciom w śpiączce mogę poprawić świat o&#8230; jeden procent.</p>
<p>Za jeden procent poprawy, to mi się palcem w bucie nie chce kiwnąć. Oddam swój haracz komuś, kto uczyni z niego dziesięć, sto albo tysiąc procent poprawy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/02/16/1-procent-marketingu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Creme macabre</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/02/01/creme-macabre/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/02/01/creme-macabre/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 22:41:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o niczym]]></category>
		<category><![CDATA[horror]]></category>
		<category><![CDATA[moda]]></category>
		<category><![CDATA[skóra]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=407</guid>
		<description><![CDATA[A. postanowiła zadbać o swoje skórzane rękawiczki. Założyła je na ręce i &#8211; zgodnie ze wskazaniami rzemieślnika, który je zrobił i sprzedał &#8211; zaczęła w nie wcierać krem tak, jakby wcierała go we własne ręce. Krem, który do własnych rąk kupiłem przed wyjazdem do Norwegii. Pytanie do tekstu: czy jest na świecie bardziej horrorystyczny widok, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A. postanowiła zadbać o swoje skórzane rękawiczki. Założyła je na ręce i &#8211; zgodnie ze wskazaniami rzemieślnika, który je zrobił i sprzedał &#8211; zaczęła w nie wcierać krem tak, jakby wcierała go we własne ręce. Krem, który do własnych rąk kupiłem przed wyjazdem do Norwegii. Pytanie do tekstu: czy jest na świecie bardziej horrorystyczny widok, niż pielęgnowanie martwej, zwierzęcej skóry jak własnej? Hitchcock by tego nie wymyślił, ale King&#8230;?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/02/01/creme-macabre/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230;bo są sprawy ważne i ważniejsze&#8230;</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/01/21/bo-sa-sprawy-wazne-i-wazniejsze/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/01/21/bo-sa-sprawy-wazne-i-wazniejsze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Jan 2010 18:03:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o niczym]]></category>
		<category><![CDATA[kolęda]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[woda święcona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/2010/01/21/bo-sa-sprawy-wazne-i-wazniejsze/</guid>
		<description><![CDATA[Ksiądz idzie po kolędzie &#8211; popłoch! Zakładając błogo, że to on jako pro będzie miał ze sobą wszelkie paramenta, olałem sprawę. A na koniec &#8211; popłoch! Trzeba zorganizować krucyfiks, świecę, kropidło i wodę święconą. Kacper zakręcił się i po kwadransie przybył przez zaspy i zawieję z plastikową Bozią pełną przejrzystej cieczy, pożyczoną od rodziców.
- A [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ksiądz idzie po kolędzie &#8211; popłoch! Zakładając błogo, że to on jako pro będzie miał ze sobą wszelkie paramenta, olałem sprawę. A na koniec &#8211; popłoch! Trzeba zorganizować krucyfiks, świecę, kropidło i wodę święconą. Kacper zakręcił się i po kwadransie przybył przez zaspy i zawieję z plastikową Bozią pełną przejrzystej cieczy, pożyczoną od rodziców.<br />
- A to na pewno święcona?<br />
- Ba! Mineralna od sąsiadki. Pani Basia mówiła, że nawet lepsza, niż święcona&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/01/21/bo-sa-sprawy-wazne-i-wazniejsze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Damy radę!</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/01/18/damy-rade/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/01/18/damy-rade/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 10:39:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o niczym]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/2010/01/18/damy-rade/</guid>
		<description><![CDATA[- Dziesięć lat&#8230; damy radę&#8230; wytrzymamy &#8211; rzekł Tomasz Winek, ułaskawiony przez prezydenta współsprawca linczu we Włodowie. Podczas wręczenia aktu łaski został pouczony, że w dziesięcioletnim okresie próby ułaskawienie zostanie automatycznie skasowane, jeśli podsądny dopuści się przestępstwa podobnego do tego, za które został skazany, tzn. przestępstwa przeciw życiu lub zdrowiu.
- Tomek, wytrzymasz?
- Nie wytrzymam, przypierdolę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Dziesięć lat&#8230; damy radę&#8230; wytrzymamy &#8211; rzekł Tomasz Winek, ułaskawiony przez prezydenta współsprawca linczu we Włodowie. Podczas wręczenia aktu łaski został pouczony, że w dziesięcioletnim okresie próby ułaskawienie zostanie automatycznie skasowane, jeśli podsądny dopuści się przestępstwa podobnego do tego, za które został skazany, tzn. przestępstwa przeciw życiu lub zdrowiu.</p>
<p>- Tomek, wytrzymasz?<br />
- Nie wytrzymam, przypierdolę mu&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/01/18/damy-rade/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie po amputacji</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/01/14/zycie-po-amputacji/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/01/14/zycie-po-amputacji/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jan 2010 15:32:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o niczym]]></category>
		<category><![CDATA[Gmail]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/2010/01/14/zycie-po-amputacji/</guid>
		<description><![CDATA[Od dwóch dni Gmail losowo przesyła dostarcza albo nie dostarcza maili do moich najbliższych współpracowników. Postanowił wpaść w ten tryb dokładnie w &#8220;gorącym okresie&#8221;, a może po prostu teraz to odkryłem, bo teraz coś się dzieje. Normalnie Dostawałbym od dwóch osób po 20 maili dziennie, tymczasem moja skrzynka zapełnia się normalnie nieistotnymi informacjami z Facebooka, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od dwóch dni Gmail losowo przesyła dostarcza albo nie dostarcza maili do moich najbliższych współpracowników. Postanowił wpaść w ten tryb dokładnie w &#8220;gorącym okresie&#8221;, a może po prostu teraz to odkryłem, bo teraz coś się dzieje. Normalnie Dostawałbym od dwóch osób po 20 maili dziennie, tymczasem moja skrzynka zapełnia się normalnie nieistotnymi informacjami z Facebooka, Allegro i jakichś pomniejszych newsletterów. I, po raz pierwszy tak naprawdę doświadczam prawdziwego kalectwa komputerowego, cyfrowego wykluczenia, jak to się modnie mówi. Strasznie dziwne jest spędzanie czasu teoretycznie on-line, ale z przeświadczeniem, że być może właśnie omija mnie coś ważnego. I to nie przekonaniem wywiedzionym z chorego, uzależnionego od maila umysłu, ale takim praktycznym. Dodatkowo nie wiem jeszcze, czy to przejściowe problemy z serwerami i aplikacjami, czy czas się brać i próbować naprawiać.<br />
Szukałem podpowiedzi w googlu, ale oczywiście nie znalazłem nic o awarii gmaila. Dla pewności poszukałem jeszcze na bingu (kto wie, czy jakiejś cenzury nie robią). Nic. Czy jestem psychiczny, czy jestem po prostu człowiekiem nowej ery, przynajmniej pod tym względem?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/01/14/zycie-po-amputacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Arbeit macht frei, kradzież macht lol</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2010 16:29:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o Człowieku]]></category>
		<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[o kinie]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[arbeit macht frei]]></category>
		<category><![CDATA[auschwitz]]></category>
		<category><![CDATA[kolekcje]]></category>
		<category><![CDATA[kradzież]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=390</guid>
		<description><![CDATA[Dotychczasowa historia kradzieży dewizy z drzwi pp. Auschwitzów zdaje się potwierdzać moje z dawna przyjęte motto: nigdy nie tłumacz złą wolą czegoś, co równie dobrze wytłumaczy niekompetencja. Podsumujmy: na obecnym etapie sprawy wydaje się możliwe (chociaż &#8220;Sunday Mirror&#8221; nie jest królem rzetelności), że kolekcjoner, który zamówił sławny logotyp jest Brytyjczykiem. Brzmi to na razie jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dotychczasowa <a href="http://oswiecim.naszemiasto.pl/artykul/269057,napis-arbeit-macht-frei-odnaleziony-zdjecia,id,t.html" target="_blank">historia kradzieży</a> dewizy z drzwi pp. Auschwitzów zdaje się potwierdzać moje z dawna przyjęte motto: nigdy nie tłumacz złą wolą czegoś, co równie dobrze wytłumaczy niekompetencja. Podsumujmy: na obecnym etapie sprawy wydaje się możliwe (chociaż &#8220;Sunday Mirror&#8221; nie jest królem rzetelności), że kolekcjoner, który zamówił sławny logotyp jest Brytyjczykiem. Brzmi to na razie jak piękne zmyślenie: skoro bulwarówka chce zmyślić fakt, żeby zapełnić łamy, to właśnie poczucie tożsamości narodowej powinno jej przyświecać. Jak by jednak nie było, ktoś tę kradzież musiał zlecić (bo sądzę, że szwedzcy skini sami dla siebie mieć go nie chcieli).</p>
<h6><img class="size-full wp-image-391" title="fot. Radek Pasterski" src="http://pszemau.com/wp-content/uploads/2010/01/photo1.jpg" alt="fot. Radek Pasterski" width="320" height="214" /></h6>
<h5><span id="more-390"></span>Świat jak z Bonda</h5>
<p>Hollywood wychowało nas &#8220;Świętym&#8221;, &#8220;Misson: Impossible&#8221; oraz &#8220;Ocean&#8217;s Eleven&#8221;, oczyma duszy widzimy więc spotkania anonimowych milionerów w mrocznych zaułkach i na kanapach nieoznakowanych limuzyn; spotkania z szemranymi panami, o których Sting <a href="http://www.youtube.com/watch?v=7YPQZSbzrcw" target="_blank">śpiewał</a>:</p>
<p><em>The brim of my hat hides the eye of a beast<br />
I&#8217;ve the face of a sinner but the hands of a priest</em></p>
<p>Szemrany kapelusznik bierze zaliczkę i znika bez szemrania, następnie przystępuje do obserwacji, planów, kompletowania ekipy, która po długim czasie czajenia się w autach, po synchronizacji zegarków i umówieniu sygnałów, milionach ćwiczeń na sucho i zamawiania odpowiedniego sprzętu na drugim końcu świata, w końcu przeprowadza brawurową kradzież, strzegąc się pilnie uwagi strażników, którzy z chłodną determinacją patrolują teren sokolim okiem z ręką na rękojeści niezawodnego pistoletu. I, chociaż na co dzień nie wierzymy w kolekcjonerów-złodziei, zabójstwa na zlecenie osób w cieniu białego domu i inne archiwa X, czasem fakty stawiają nas pod ścianą. Możemy albo uznać, że ktoś kradnie dzieło sztuki właśnie na jakieś kosztowne zlecenie tajemniczej osoby, albo próbować przekonać samych siebie, że na pewno trafi ono później na <a href="http://www.wolf.pl/gielda.html" target="_blank">Koło</a> albo inną coniedzielną giełdę antyków.</p>
<p>W tym przypadku życie okazuje się iście bondowskie, co na swój sposób wydaje nam się ciekawe, jeśli nie piękne w ogóle. Pamiętam, jak wiele lat temu pod urok tej bondowskości dostała się dziennikarka Radia ZET, która dowiedziawszy się (sic!), że nowy prezydent Rosji Putin ma KGB-owski <em>background</em>, wykrzyknęła podniecona: &#8220;To zupełnie jak jakiś Bond!&#8221;. Prawie zupełnie, proszę pani.</p>
<h5>Robota dla fachowców</h5>
<p>Rozczarowanie nadchodzi z innej strony, a w tym przypadku jest ono wyjątkowo nawarstwione. Po pierwsze, artefakt, który się kradnie, powinien być w strzeżonej pancernymi drzwiami klimatyzowanej sali, z reflektorkami oświetlającymi go, stojącego na postumencie pośrodku pustki. A tutaj: jakiś zboczeniec kazał sobie wymontować zespawane wcześniej przez SS i przymusowych robotników żelastwo! Indiana Jones nie powstydziłby się takiego łupu, ale sławny archeolog właśnie walczył, a nie współpracował z nazistami.</p>
<p>Na to nakłada się specyficzna desakracja, która stała się udziałem napisu: oto złodzieje po prostu go ukradli, bez specjalistycznych narzędzi, ultraprecyzyjnych noży laserowych i białych, niepylących rękawiczek. Kiedy brakowało im narzędzi, po prostu poszli do marketu budowlanego po francuza i bukwel. Symbol zagłady milionów Żydów okazał się obiektem, że tak powiem, z krwi i kości, podległym działaniu mechanicznych narzędzi niskiej klasy, dostępnych w oświęcimskim centrum handlowym. Szok i odraza.</p>
<p>No i dolna warstwa całej sprawy na tyle, na ile media mi ją zreferowały. Cała historia kradzieży, kolejnych ogniw wielkiego łańcucha zbrodni, jest karuzelą niekompetencji, zawodów, w których o lepsze grają bogaci i biedni, zinstytucjonalizowani i półświatkowi, źli i &#8211; przyjmijmy &#8211; dobrzy. Najpierw ktoś, być może Brytyjczyk, a może ktoś zupełnie inny, zleca kradzież artefaktu. Nawiasem mówiąc, obstawiam jego (zleceniodawcy) żydowskie pochodzenie, nie tylko dlatego, że to uatrakcyjni fabułę. Zamknąć nawias.</p>
<p>Kolekcjoner jednak nie sięga po wizytówkę, gdzie atramentem sympatycznym napisane jest &#8220;ukradnę każde dzieło sztuki&#8221; i numer telefonu. W zamian, prawdopodobnie, znajduje potencjalnych wykonawców dość losowo, jakby wrzucił drobne na craigslist. Mało mądrze, jak się miało okazać. Sprawy podejmuje się &#8220;szwedzka organizacja neonazistowska&#8221;, którą osobiście podejrzewam o bycie rozgarniętymi inaczej. Jak podała Trójka w dzisiejszym serwisie o dziesiątej, za uzyskane pieniądze mieli sfinansować zamachy terrorystyczne. Pewnie byli to po prostu zdesperowani łysi, którzy właśnie odkryli, że zbierając butelki i makulaturę nigdy nie wejdą do gry w światowy terroryzm. Taki geniusz rzuci się za kasę na każde szemrane zlecenie &#8211; i film braci Cohen gotowy.</p>
<p>Jednak Szwedzi, jak wszyscy ludzie Zachodu, wiedzą, jak się na zachodzie zarabia pieniądze: podnajmuje się <a href="http://www.gazetakrakowska.pl/fakty24/200708,to-oni-ukradli-tablice-tablicy-zdjecia,id,t.html" target="_blank">polaczków</a>. Skoro siedział za kradzież, to jakby miał portfolio, znaczy &#8211; się nadaje. Ten mechanizm działa w każdej branży, zadziałał i tutaj. Wynajęto chłopaków, którzy mieszkali tylko pół Polski dalej, co z perspektywy Szwecji mogło wydawać się blisko. Kolejny etap za nami, a wciąż w rekonstrukcji wydarzeń nie pojawia się żadna decyzja, która by miała ręce i nogi. Na szczęście nad głupcami czuwa entropia, która na drodze tych konkretnych postawiła strażników, żyjących rutyną.</p>
<h5>Prawie jak w kinie</h5>
<p>Trudno nawet ich o coś konkretnego oskarżać. Nie dopełnili obowiązków, wynika to z nazwy ich zawodu. Główną kontrowersją jest jednak sprawa raczej wątpliwych zabezpieczeń jednego z najcenniejszych miejsc polskiej turystyki, o <a href="http://www.prezydent.pl/aktualnosci/najnowsze-informacje/art,1074,oswiadczenie-po-kradziezy-tablicy-z-muzeum-auschwitz-birkenau.html" target="_blank">Pamięci</a> nie wspominając. Nie popisali się więc nie tylko strażnicy, ale i <a href="http://www.auschwitz.org.pl/" target="_blank">dyrekcja muzeum</a>, która &#8211; jak każda dyrekcja &#8211; powinna inwestować w zabezpieczenie zanim skandal uświadomi wszystkim potrzebę takiej inwestycji. Zbrodzień wszedł, tablice udydolił i poszedł, jeszcze cofnął się po stosowne narzędzia, których po prostu zapomniał. W &#8220;Mission: Impossible&#8221; wyrzuciliby go za to z planu. W realu uszedł cało i z łupem. Dopiero kilka godzin później jeden ze strażników wychodząc za stróżówkę na poranne siku odkrył, że czegoś tu brakuje i po konsultacji z kolegami zakrzyknął &#8220;Kurde, mam!&#8221;. Złodzieje do tego czasu, jak to się mawia, chodzili po wolności w innym województwie.</p>
<p>Nie na długo jednak. W ramach czegoś, co osobiście uważam za paradoks, najbardziej kompetentna okazała się policja, która facetów w czerni wyłapała, a tablice na sygnale odwiozła do drobnych napraw blacharskich pod egidą konserwatora. Co potwierdza po pierwsze, że <a href="http://anime.tanuki.pl/strony/anime/297-yattaman/rec/293" target="_blank">nawet mała świnka potrafi wejść na drzewo, kiedy jest chwalona</a>, a po drugie, że wybór szwedzkiego wykonawcy &#8211; z punktu widzenia zleceniodawcy &#8211; był tak nietrafiony, jak się tylko da. Szwed po prostu przestraszył się, bo udziału policji nie przewidział, a ze strachu przed polskimi organami ścigania (ewidentnie, cudzoziemiec) zakapował kolegów. Fakt, że nie ma do tej pory wątku brytyjskiego, izraelskiego czy jakiegokolwiek innego kolekcjonera świadczy chyba, że przynajmniej podstawowa konspira została zachowana &#8211; inaczej pewnie to właśnie on poszedłby na pierwszy ogień do bycia wydanym. Ale i tak chcąc zrobić o kradzieży nowej arki przymierza widowiskowy film sensacyjny, musielibyśmy od nowa pisać scenariusz.</p>
<p>Już widzę Brada Pitta w roli drobnego złodziejaszka z Kujawsko-Pomorskiego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>follow me</title>
		<link>http://pszemau.com/2009/12/14/follow-me/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2009/12/14/follow-me/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Dec 2009 22:07:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o niczym]]></category>
		<category><![CDATA[Heller]]></category>
		<category><![CDATA[Paragraf 22]]></category>
		<category><![CDATA[Twitter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/2009/12/14/follow-me/</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;To, że jesteś paranoikiem nie oznacza jeszcze, że oni nie chcą cię dorwać&#8221;. Jakoś przypomniało mi się to zdanie z Hellera, kiedy dostałem dzisiaj mail: Warsaw, Poland is now following you on Twitter.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;To, że jesteś paranoikiem nie oznacza jeszcze, że oni nie chcą cię dorwać&#8221;. Jakoś przypomniało mi się to zdanie z Hellera, kiedy dostałem dzisiaj mail: Warsaw, Poland is now following you on Twitter.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2009/12/14/follow-me/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
