<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>z sufitu &#187; o tzw. społeczeństwie</title>
	<atom:link href="http://pszemau.com/category/o-spoleczenstwie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pszemau.com</link>
	<description>mój intymny kontakt z istotą gatunku</description>
	<lastBuildDate>Sun, 11 Apr 2010 09:44:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Waterworld</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/03/23/waterworld/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/03/23/waterworld/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Mar 2010 09:08:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o mediach]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarze]]></category>
		<category><![CDATA[Dzień Wody]]></category>
		<category><![CDATA[feministki]]></category>
		<category><![CDATA[Sudan]]></category>
		<category><![CDATA[świeckie święta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=429</guid>
		<description><![CDATA[Wczorajsza bluźnierczo poranna audycja Trójki uprzejmie poinformowała mnie o dzisiejszym wpisie do kalendarza świeckich świąt: Dzień Wody. Relacja z Sudanu (z Sudanu trzeba takie rzeczy nadawać?): - A więc ja, korespondent z Afryki Dzikiej, pytam cię, prowadzący w studio: ile rano wody zużywasz? Policzmy: prysznic był? Był. Pięćdziesiąt litrów, długi, budząco-myjący prysznic. Golenie było? Było. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczorajsza bluźnierczo poranna audycja Trójki uprzejmie poinformowała mnie o dzisiejszym wpisie do kalendarza świeckich świąt: Dzień Wody. Relacja z Sudanu (z Sudanu trzeba takie rzeczy nadawać?):</p>
<p><em>- A więc ja, korespondent z Afryki Dzikiej, pytam cię, prowadzący w studio: ile rano wody zużywasz? Policzmy: prysznic był? Był. Pięćdziesiąt litrów, długi, budząco-myjący prysznic. Golenie było? Było.<br />
- Nie było.<br />
- No, ale przecież się golisz, nie codziennie, to co drugi dzień. A więc golenie, gdyby było, pięć litrów, bo przecież nie zakręcasz kranu na czas golenia. Mycie zębów. Też nie zakręcasz. A jeszcze herbata, śniadanie. To razem daje sto litrów! A sto litrów, to jest pięć takich dużych baniaków, które <strong>twoja żona musiałaby nosić ze studni</strong> przez cały dzień!</em></p>
<p>Fajne te świeckie święta w Brukseli. Za miesiąc zapewne uchwalą Dzień Walki ze Stereotypami na Temat Stosunku Czarnoskórych Mahometan do Kobiet. Ciekawe, jakie wtedy supozycje będzie serwował koledze korespondent Trójki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/03/23/waterworld/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UBG</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/03/12/ubg/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/03/12/ubg/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Mar 2010 11:14:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[united breaks guitars]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=426</guid>
		<description><![CDATA[W 2008 roku Dave Carroll, amerykański muzyk, o którym w życiu nie słyszałeś, doświadczył problemów w obsłudze klienta firmy przewozowej United Airlines. Konkretnie, zniszczyli mu gitarę. Nie znam się na muzyce, ale gość gra chyba country, więc jego więź z gitarą może być szczególnie mocna, znane są bowiem układy towarzyskie między muzykami country, gitarami, krowami, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W 2008 roku Dave Carroll, amerykański muzyk, o którym w życiu nie słyszałeś, doświadczył problemów w obsłudze klienta firmy przewozowej United Airlines. Konkretnie, zniszczyli mu gitarę. Nie znam się na muzyce, ale gość gra chyba country, więc jego więź z gitarą może być szczególnie mocna, znane są bowiem układy towarzyskie między muzykami country, gitarami, krowami, zapoconymi podkoszulkami i szoferkami TIR-ów (Szczepan znowu się wkurzy na to jawne poniżanie Kate Bush). Dave Carroll całą sprawę opisał tekstem i trzema świetnymi piosenkami, z których wszystko można obejrzeć na jego <a href="http://www.davecarrollmusic.com/ubg/story/" target="_blank">stronie</a>. Piosenka &#8222;United Breaks Guitars&#8221;, prócz tego, że jest zwyczajnie ****bista, znalazła na YouTube milion fanów, co jest materiałem na osobną, ale przeterminowaną nieco notkę tudzież artykuł. Ale tak sobie myślę: fajna piosenka na tubce to jedno, a tysiączne głosy poparcia, o których wspomina Carroll, to coś jednak trochę innego. Ludzi nie ruszyła sama świetna piosenka. Ruszyły ich problemy, które ich gniotą w środku, czyli poczucie własnej &#8211; dotychczasowej &#8211; bezsilności w kontakcie z wielką mamoną różnych wielkich koncernów. Ruch Carrolla &#8222;Right Side of Right&#8221; to świetny przykład społecznej kontestacji kapitalistycznych praktyk. Piszę to bo, jak właśnie odkryłem, zacząłem bredzić jak jakiś różowy debil. Ma ktoś antidotum? A może tylko kolejna lektura Fight Club pomoże?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/03/12/ubg/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Arbeit macht frei, kradzież macht lol</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2010 16:29:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o Człowieku]]></category>
		<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[o kinie]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[arbeit macht frei]]></category>
		<category><![CDATA[auschwitz]]></category>
		<category><![CDATA[kolekcje]]></category>
		<category><![CDATA[kradzież]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=390</guid>
		<description><![CDATA[Dotychczasowa historia kradzieży dewizy z drzwi pp. Auschwitzów zdaje się potwierdzać moje z dawna przyjęte motto: nigdy nie tłumacz złą wolą czegoś, co równie dobrze wytłumaczy niekompetencja. Podsumujmy: na obecnym etapie sprawy wydaje się możliwe (chociaż &#8222;Sunday Mirror&#8221; nie jest królem rzetelności), że kolekcjoner, który zamówił sławny logotyp jest Brytyjczykiem. Brzmi to na razie jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dotychczasowa <a href="http://oswiecim.naszemiasto.pl/artykul/269057,napis-arbeit-macht-frei-odnaleziony-zdjecia,id,t.html" target="_blank">historia kradzieży</a> dewizy z drzwi pp. Auschwitzów zdaje się potwierdzać moje z dawna przyjęte motto: nigdy nie tłumacz złą wolą czegoś, co równie dobrze wytłumaczy niekompetencja. Podsumujmy: na obecnym etapie sprawy wydaje się możliwe (chociaż &#8222;Sunday Mirror&#8221; nie jest królem rzetelności), że kolekcjoner, który zamówił sławny logotyp jest Brytyjczykiem. Brzmi to na razie jak piękne zmyślenie: skoro bulwarówka chce zmyślić fakt, żeby zapełnić łamy, to właśnie poczucie tożsamości narodowej powinno jej przyświecać. Jak by jednak nie było, ktoś tę kradzież musiał zlecić (bo sądzę, że szwedzcy skini sami dla siebie mieć go nie chcieli).</p>
<h6><img class="size-full wp-image-391" title="fot. Radek Pasterski" src="http://pszemau.com/wp-content/uploads/2010/01/photo1.jpg" alt="fot. Radek Pasterski" width="320" height="214" /></h6>
<h5><span id="more-390"></span>Świat jak z Bonda</h5>
<p>Hollywood wychowało nas &#8222;Świętym&#8221;, &#8222;Misson: Impossible&#8221; oraz &#8222;Ocean&#8217;s Eleven&#8221;, oczyma duszy widzimy więc spotkania anonimowych milionerów w mrocznych zaułkach i na kanapach nieoznakowanych limuzyn; spotkania z szemranymi panami, o których Sting <a href="http://www.youtube.com/watch?v=7YPQZSbzrcw" target="_blank">śpiewał</a>:</p>
<p><em>The brim of my hat hides the eye of a beast<br />
I&#8217;ve the face of a sinner but the hands of a priest</em></p>
<p>Szemrany kapelusznik bierze zaliczkę i znika bez szemrania, następnie przystępuje do obserwacji, planów, kompletowania ekipy, która po długim czasie czajenia się w autach, po synchronizacji zegarków i umówieniu sygnałów, milionach ćwiczeń na sucho i zamawiania odpowiedniego sprzętu na drugim końcu świata, w końcu przeprowadza brawurową kradzież, strzegąc się pilnie uwagi strażników, którzy z chłodną determinacją patrolują teren sokolim okiem z ręką na rękojeści niezawodnego pistoletu. I, chociaż na co dzień nie wierzymy w kolekcjonerów-złodziei, zabójstwa na zlecenie osób w cieniu białego domu i inne archiwa X, czasem fakty stawiają nas pod ścianą. Możemy albo uznać, że ktoś kradnie dzieło sztuki właśnie na jakieś kosztowne zlecenie tajemniczej osoby, albo próbować przekonać samych siebie, że na pewno trafi ono później na <a href="http://www.wolf.pl/gielda.html" target="_blank">Koło</a> albo inną coniedzielną giełdę antyków.</p>
<p>W tym przypadku życie okazuje się iście bondowskie, co na swój sposób wydaje nam się ciekawe, jeśli nie piękne w ogóle. Pamiętam, jak wiele lat temu pod urok tej bondowskości dostała się dziennikarka Radia ZET, która dowiedziawszy się (sic!), że nowy prezydent Rosji Putin ma KGB-owski <em>background</em>, wykrzyknęła podniecona: &#8222;To zupełnie jak jakiś Bond!&#8221;. Prawie zupełnie, proszę pani.</p>
<h5>Robota dla fachowców</h5>
<p>Rozczarowanie nadchodzi z innej strony, a w tym przypadku jest ono wyjątkowo nawarstwione. Po pierwsze, artefakt, który się kradnie, powinien być w strzeżonej pancernymi drzwiami klimatyzowanej sali, z reflektorkami oświetlającymi go, stojącego na postumencie pośrodku pustki. A tutaj: jakiś zboczeniec kazał sobie wymontować zespawane wcześniej przez SS i przymusowych robotników żelastwo! Indiana Jones nie powstydziłby się takiego łupu, ale sławny archeolog właśnie walczył, a nie współpracował z nazistami.</p>
<p>Na to nakłada się specyficzna desakracja, która stała się udziałem napisu: oto złodzieje po prostu go ukradli, bez specjalistycznych narzędzi, ultraprecyzyjnych noży laserowych i białych, niepylących rękawiczek. Kiedy brakowało im narzędzi, po prostu poszli do marketu budowlanego po francuza i bukwel. Symbol zagłady milionów Żydów okazał się obiektem, że tak powiem, z krwi i kości, podległym działaniu mechanicznych narzędzi niskiej klasy, dostępnych w oświęcimskim centrum handlowym. Szok i odraza.</p>
<p>No i dolna warstwa całej sprawy na tyle, na ile media mi ją zreferowały. Cała historia kradzieży, kolejnych ogniw wielkiego łańcucha zbrodni, jest karuzelą niekompetencji, zawodów, w których o lepsze grają bogaci i biedni, zinstytucjonalizowani i półświatkowi, źli i &#8211; przyjmijmy &#8211; dobrzy. Najpierw ktoś, być może Brytyjczyk, a może ktoś zupełnie inny, zleca kradzież artefaktu. Nawiasem mówiąc, obstawiam jego (zleceniodawcy) żydowskie pochodzenie, nie tylko dlatego, że to uatrakcyjni fabułę. Zamknąć nawias.</p>
<p>Kolekcjoner jednak nie sięga po wizytówkę, gdzie atramentem sympatycznym napisane jest &#8222;ukradnę każde dzieło sztuki&#8221; i numer telefonu. W zamian, prawdopodobnie, znajduje potencjalnych wykonawców dość losowo, jakby wrzucił drobne na craigslist. Mało mądrze, jak się miało okazać. Sprawy podejmuje się &#8222;szwedzka organizacja neonazistowska&#8221;, którą osobiście podejrzewam o bycie rozgarniętymi inaczej. Jak podała Trójka w dzisiejszym serwisie o dziesiątej, za uzyskane pieniądze mieli sfinansować zamachy terrorystyczne. Pewnie byli to po prostu zdesperowani łysi, którzy właśnie odkryli, że zbierając butelki i makulaturę nigdy nie wejdą do gry w światowy terroryzm. Taki geniusz rzuci się za kasę na każde szemrane zlecenie &#8211; i film braci Cohen gotowy.</p>
<p>Jednak Szwedzi, jak wszyscy ludzie Zachodu, wiedzą, jak się na zachodzie zarabia pieniądze: podnajmuje się <a href="http://www.gazetakrakowska.pl/fakty24/200708,to-oni-ukradli-tablice-tablicy-zdjecia,id,t.html" target="_blank">polaczków</a>. Skoro siedział za kradzież, to jakby miał portfolio, znaczy &#8211; się nadaje. Ten mechanizm działa w każdej branży, zadziałał i tutaj. Wynajęto chłopaków, którzy mieszkali tylko pół Polski dalej, co z perspektywy Szwecji mogło wydawać się blisko. Kolejny etap za nami, a wciąż w rekonstrukcji wydarzeń nie pojawia się żadna decyzja, która by miała ręce i nogi. Na szczęście nad głupcami czuwa entropia, która na drodze tych konkretnych postawiła strażników, żyjących rutyną.</p>
<h5>Prawie jak w kinie</h5>
<p>Trudno nawet ich o coś konkretnego oskarżać. Nie dopełnili obowiązków, wynika to z nazwy ich zawodu. Główną kontrowersją jest jednak sprawa raczej wątpliwych zabezpieczeń jednego z najcenniejszych miejsc polskiej turystyki, o <a href="http://www.prezydent.pl/aktualnosci/najnowsze-informacje/art,1074,oswiadczenie-po-kradziezy-tablicy-z-muzeum-auschwitz-birkenau.html" target="_blank">Pamięci</a> nie wspominając. Nie popisali się więc nie tylko strażnicy, ale i <a href="http://www.auschwitz.org.pl/" target="_blank">dyrekcja muzeum</a>, która &#8211; jak każda dyrekcja &#8211; powinna inwestować w zabezpieczenie zanim skandal uświadomi wszystkim potrzebę takiej inwestycji. Zbrodzień wszedł, tablice udydolił i poszedł, jeszcze cofnął się po stosowne narzędzia, których po prostu zapomniał. W &#8222;Mission: Impossible&#8221; wyrzuciliby go za to z planu. W realu uszedł cało i z łupem. Dopiero kilka godzin później jeden ze strażników wychodząc za stróżówkę na poranne siku odkrył, że czegoś tu brakuje i po konsultacji z kolegami zakrzyknął &#8222;Kurde, mam!&#8221;. Złodzieje do tego czasu, jak to się mawia, chodzili po wolności w innym województwie.</p>
<p>Nie na długo jednak. W ramach czegoś, co osobiście uważam za paradoks, najbardziej kompetentna okazała się policja, która facetów w czerni wyłapała, a tablice na sygnale odwiozła do drobnych napraw blacharskich pod egidą konserwatora. Co potwierdza po pierwsze, że <a href="http://anime.tanuki.pl/strony/anime/297-yattaman/rec/293" target="_blank">nawet mała świnka potrafi wejść na drzewo, kiedy jest chwalona</a>, a po drugie, że wybór szwedzkiego wykonawcy &#8211; z punktu widzenia zleceniodawcy &#8211; był tak nietrafiony, jak się tylko da. Szwed po prostu przestraszył się, bo udziału policji nie przewidział, a ze strachu przed polskimi organami ścigania (ewidentnie, cudzoziemiec) zakapował kolegów. Fakt, że nie ma do tej pory wątku brytyjskiego, izraelskiego czy jakiegokolwiek innego kolekcjonera świadczy chyba, że przynajmniej podstawowa konspira została zachowana &#8211; inaczej pewnie to właśnie on poszedłby na pierwszy ogień do bycia wydanym. Ale i tak chcąc zrobić o kradzieży nowej arki przymierza widowiskowy film sensacyjny, musielibyśmy od nowa pisać scenariusz.</p>
<p>Już widzę Brada Pitta w roli drobnego złodziejaszka z Kujawsko-Pomorskiego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyzwyczajenie drugą naturą</title>
		<link>http://pszemau.com/2009/10/15/przyzwyczajenie-druga-natura/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2009/10/15/przyzwyczajenie-druga-natura/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 17:18:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[piłka nożna]]></category>
		<category><![CDATA[siatkówka]]></category>
		<category><![CDATA[sponsoring]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=362</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejsza msza o siódmej w TVN CNBC Biznes porusza cholernie ciekawy temat: w obliczu ogólnej bryndzy w PZPN, którą już po kilkudziesięciu latach dostrzegły media, kibice podejmują bojkot Związku (to było grane wczoraj). W sumie news byłby ponuro nudny, gdyby nie to, że sponsorom naszych lig i reprezentacji zależy w gruncie rzeczy nie na dobrej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejsza msza o siódmej w TVN CNBC Biznes porusza cholernie ciekawy temat: w obliczu ogólnej bryndzy w PZPN, którą już po kilkudziesięciu latach dostrzegły media, kibice podejmują bojkot Związku (to było grane wczoraj). W sumie news byłby ponuro nudny, gdyby nie to, że sponsorom naszych lig i reprezentacji zależy w gruncie rzeczy nie na dobrej opinii w oczach naszych dwudziestu może piłkarzy i stu czterdziestu dyrektorów, ale dziesięciu tysięcy kibiców, dzięki czemu przyłączyli się do ich protestu.</p>
<p>Co zrobią sponsorzy? Możliwe (oczywiście w Polsce wiele może się zdarzyć), że zabiorą kasę i poszukają sobie kogoś innego, kto potrzebuje tych pieniędzy i odwdzięczy się czymś więcej, niż tylko moralnym zwycięstwem i obietnicą poprawy &#8211; na przykład siatkarzy i siatkarek. Za sponsorami &#8211; znowu czysto teoretycznie &#8211; polecą dziennikarze, bo sponsor to jest to, co dziennikarz kocha najbardziej. Zastrzegam się (po raz trzeci), że daleko mi do głupich nadziei, ale jeśli ten mechanizm zadziała podręcznikowo (tak, jak życzą sobie pewni siebie wieszcze i fani historii alternatywnych), to może naprawdę ktoś zdetronizuje piłeczkę kopaną na stanowisku polskiego sportu narodowego. Cholernie jestem ciekaw, czy to w ogóle możliwe.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2009/10/15/przyzwyczajenie-druga-natura/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Narodowe charaktery</title>
		<link>http://pszemau.com/2009/09/04/narodowe-charaktery/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2009/09/04/narodowe-charaktery/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 21:53:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[w podróży]]></category>
		<category><![CDATA[charakter narodowy]]></category>
		<category><![CDATA[konflikt]]></category>
		<category><![CDATA[miedza]]></category>
		<category><![CDATA[narodowość]]></category>
		<category><![CDATA[współpraca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=248</guid>
		<description><![CDATA[Na norweskiej farmie kooperatywa dwóch sąsiadów kupiła na spółkę kombajn (za który, gdyby nie byli farmerami, kupiliby sobie nówka sztuka full wypas Audi A8 każdy), ale że maszyna na razie człowieka w pełni nie zastąpi, kiedy zapada zmierzch, a na następny dzień wicherek wróży opad atmosferyczny, wspomagają się też sąsiedzi nawzajem własną siłą roboczą. Nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na norweskiej farmie kooperatywa dwóch sąsiadów kupiła na spółkę kombajn (za który, gdyby nie byli farmerami, kupiliby sobie <em>nówka sztuka full wypas Audi A8</em> każdy), ale że maszyna na razie człowieka w pełni nie zastąpi, kiedy zapada zmierzch, a na następny dzień wicherek wróży opad atmosferyczny, wspomagają się też sąsiedzi nawzajem własną siłą roboczą. Nie wiem, czy tego rodzaju współpraca sąsiedzka ma miejsce wśród tzw. rolników indywidualnych na polskiej wsi. Wiem natomiast, że nawet jeśli ma, to odbywa się to w milczeniu krajowej kultury na temat jej przejawów.</p>
<p><span id="more-248"></span></p>
<p>Granica bowiem zawsze była idealnym wzorem pojednania przeciwieństw: z jednej strony jest czymś, co rozdziela. Z drugiej &#8211; jest łącznikiem, miejscem, gdzie z dwóch graniczących ze sobą wartości tworzy się nowa. Tymczasem kultura nasza bowiem z miedzą &#8211; chłopską granicą &#8211; wiąże wyłącznie pojęcie konfliktu, znane od <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Rz%C4%99dziany" target="_blank">Sienkiewicza</a> do <a href="http://www.youtube.com/watch?v=mJANAlvdEWA&amp;feature=related" target="_blank">Chęcińskiego</a> i dalej.</p>
<p>Pomyślałem sobie na ten widoczek, że rzeczywiście jakiś charakter narodowy istnieje i &#8211; zapewne &#8211; rzeczywiście jakiś mamy zarówno my, jak i młodsi bracia narodu Ikei. A w związku z tym być może częściowo uzasadnione wydaje się wyrzekanie, że &#8222;my, Polacy&#8221; tacy to a tacy jesteśmy, że nie umiemy wziąć poszczególnych części ciała w troki i, na przykład, zmodernizować rolnictwo. Bo nawet tutaj pierwszy gospodarz we wsi sam by kombajnu nie kupił, a we dwóch to już daje radę się zadłużyć. Z czego wniosek: nawet u nas, gdyby się kilkoro chłopstwa dobrało, jakoś by się wyspecjalizowali i robotą podzielili, a na studia dla dzieci na SGGW by było. Wniosek nie wiem, czy słuszny, ale dla tych rozważań marginalny.</p>
<p>Skoro bowiem tacy przykładowi Norwegowie mają charakter kooperatywny, a my &#8211; antagonistyczny, to by znaczyło, że każdy z nas ma swoje tzw. zady i walety. Albowiem charakter przekorny nasz daje się we znaki w czas pokoju, jak i w czas wojny, ale &#8211; nie bójmy się tego przypomnieć &#8211; także w zawierusze dziejowej <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Occupation_of_Norway_by_Nazi_Germany" target="_blank">norweska skłonność do współpracy</a> znalazła swoje ujście. Problemem jest tylko, że o sukcesach społeczeństw kooperatywnych mówi się wyłącznie dobrze (&#8222;Tacy na przykład Norwegowie kombajny na spółkę kupują&#8221;), podczas kiedy samych siebie przeważnie stawiają Polacy wyłącznie w złym świetle (&#8222;Bo my, Polacy, tylko wobec wroga jesteśmy solidarni&#8221;). Dlaczego?</p>
<p>Fraza &#8222;my, Polacy&#8221; jest niestety niezwykle popularna, a wśród obiegowych zdanek i wyrażonek gości na mojej czarnej liście od dość dawna. Zżymam się i zżymam, a ona jak gdyby nic sobie nie robiła z mojego zżymania. Dostała się nawet kiedyś na okładkę Polityki, której niestety w sieci nie znalazłem, pamiętam ją jednak jakoś sprzed dekady.  Oto była na niej Edyta Górniak, spod nabijanej cekinami kiecki z bazaru prezentująca różowe majty, które fotograf uchwycił zapewne przy nieudanych poszukiwaniach <a href="http://floorfilla.blog.pl/archiwum/index.php?nid=5046158" target="_blank">bobra</a>. Nagłówek zaś zapytywał dramatycznym głosem: &#8222;Skad my mamy taki gust?&#8221;.</p>
<p>Nie znam odpowiedzi, którą wystękała wtedy &#8222;Polityka&#8221;, co wydaje mi się zrozumiałe &#8211; skoro skądś mają TAKI gust, to nie jest to gazeta, którą warto wziąć do ręki, jeśli się, jak ja, takiego gustu nie ma. Piszę to jednak ironicznie (zdziwieni!?), bo oczywiście wiem, o jakich &#8222;nas&#8221; chodziło: o &#8222;nas, Polaków&#8221;.</p>
<p>&#8222;My, Polacy&#8221; w rozmówkach polsko-polskich zawsze jesteśmy beznadziejni: my, Polacy, nie sprzątamy po psach. My, Polacy, parkujemy na miejscach dla kalekich. My, Polacy&#8230; oj, czego my jeszcze nie robimy. Moja śp. polonistka z liceum mawiała nawet o naszej narodowej wadzie&#8230; że wziąść mówimy, zamiast wziąć. Narodowej, że jeszcze raz podkreślę kwalifikację czynu. Ciekawe tylko, kiedy wreszcie do Pana Kuby do Trójki zadzwoni inteligent z klasy nowej średniej, z auta w podróży służbowej ze skargą, że my, Polacy, tak gówniany PR mamy, że już się nawet narzekać nie chce.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2009/09/04/narodowe-charaktery/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fraszka &#8222;na historyka sztuki&#8221;</title>
		<link>http://pszemau.com/2008/09/15/fraszka-na-historyka-sztuki/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2008/09/15/fraszka-na-historyka-sztuki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Sep 2008 18:21:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[aforystycznie/ epigramatycznie]]></category>
		<category><![CDATA[o sztuce]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[aforyzm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=186</guid>
		<description><![CDATA[Z tym pedałem studiowałem (fotki nie będzie. Chciało by się)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z tym pedałem<br />
studiowałem</p>
<p>(fotki nie będzie. Chciało by się)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2008/09/15/fraszka-na-historyka-sztuki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mam kwity na Wałęsę!</title>
		<link>http://pszemau.com/2008/06/11/mam-kwity-na-walese/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2008/06/11/mam-kwity-na-walese/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jun 2008 19:58:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o Autorytetach]]></category>
		<category><![CDATA[o mediach]]></category>
		<category><![CDATA[o polityce]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarze]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Wałęsa]]></category>
		<category><![CDATA[lustracja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2008/06/11/mam-kwity-na-walese/</guid>
		<description><![CDATA[Obejrzyjcie to, błagam; ostateczny dowód, do tego otwartym tekstem. I, żeby nie było litości dla dziennikarzełków, którzy za tym stoją, metryczka pisma: Panorama Południa, ISSN 1732-1840, nr 10(96)/2008, dwutygodnik, nakład 35 000 egz. Wydawca: PPHU ANDAPOL &#8211; Janusz Połeć. Adres redakcji: ul. Czapli 19a, 02-781 Warszawa. Red. naczelny &#8211; Janusz Połeć.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Obejrzyjcie to, błagam; ostateczny dowód, do tego otwartym tekstem. I, żeby nie było litości dla dziennikarzełków, którzy za tym stoją, metryczka pisma:</p>
<p>Panorama Południa, ISSN 1732-1840, nr 10(96)/2008, dwutygodnik, nakład 35 000 egz.<br />
Wydawca: PPHU ANDAPOL &#8211; Janusz Połeć. Adres redakcji: ul. Czapli 19a, 02-781 Warszawa. Red. naczelny &#8211; Janusz Połeć.</p>
<p><a href="http://pszemau.com/gfx/walesa.jpg" target="_blank"><img src="http://pszemau.com/blog/wp-content/walesa_thumb.jpg" alt="walesa_thumb.jpg" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2008/06/11/mam-kwity-na-walese/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chłopski Bank w miasteczku L.</title>
		<link>http://pszemau.com/2008/05/29/tytul-tymczasowy/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2008/05/29/tytul-tymczasowy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 May 2008 20:50:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[emigracja]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[poczta]]></category>
		<category><![CDATA[zawodowcy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2008/05/29/tytul-tymczasowy/</guid>
		<description><![CDATA[Niezastąpiony Piotrek (jeden z) zwrócił mi ostatnio uwagę na żenująco niską aktywność bloga, a parę dni później, jak na poparcie tej tezy, okrasił swój salon24 nową not&#8230; ekhm, esejem. Pisze w nim o tym, że gdzie indziej jest do dupy, a to już prawie tak, jakby u nas było dobrze. Znalazł się tam ktoś, kto [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niezastąpiony Piotrek (jeden z) zwrócił mi ostatnio uwagę na żenująco niską aktywność bloga, a parę dni później, jak na poparcie tej tezy, okrasił swój salon24 nową <a href="http://kulturkampf.salon24.pl/76656,index.html" target="_blank">not</a>&#8230; ekhm, esejem. Pisze w nim o tym, że gdzie indziej jest do dupy, a to już prawie tak, jakby u nas było dobrze. Znalazł się tam ktoś, kto się dopisał, że to zaiste pocieszające i tak oto salonowcy rozeszli się na swoje kanapy w poczuciu zadowolenia, że tej &#8222;lepszej części Polaków&#8221;, która wyjechała na wyspy, plusy nie przesłaniają minusów &#8211; jak kazał stary dobry towarzysz Ochódzki.</p>
<p><span id="more-181"></span>Niestety, od czasów  sławnego odkrycia ciągu Fibonacciego &#8211; na ile się na tym znam, czyli wcale &#8211; wiadomo, że kij nie ma dwóch końców, tylko jakąś ich liczbę dążącą do nieskończoności. Trzecim końcem tego kija jest niniejsza historyja (to był przerywnik poetycki, a teraz będzie jeszcze preludium muzyczne w wykonaniu zespołu Raz Dwa Trzy, z płyty To ja:)</p>
<p><em>zaś co się tyczy spotkania to cel<br />
był taki: Chłopski Bank w miasteczku L.<br />
bo żyły wypełnia złodziejska krew<br />
a sejf się napycha forsą po brzeg</em></p>
<p>Nie wiem czemu dzisiaj przypomniała mi się historia, ale jej żywotność w moich wspomnieniach o czymś musi świadczyć. Jakiś (niedługi) czas temu miałem przyjemność &#8211; nie ironizuję &#8211; pracować z Chłopskim Bankiem w miasteczku L.; tak go nazwijmy, bo bankiem był na pewno, a chłopskim &#8211; być może. Współpraca przebiegała gładko, bo oddelegowana do niej delegatka była kompetentna, miła i należała do tego typu osób, które, gdyby im kazano robić komuś problemy, najpierw musiałyby iść na kurs albo chociaż poczytać o tym na wikipedii. Ale że praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb &#8211; opór materii został odczuty.</p>
<p>Otóż kiedy w projekcie, który był projektem materiału do publikacji, doszło do momentu: &#8222;wyślę plik pdf do obejrzenia i poprawek&#8221;, usłyszałem w słuchawce głos, w którym rezygnacja musiała mieszać się z ironią: &#8222;To ja&#8230; na prywatny poproszę, bo u nas serwery w banku mają awarię&#8230;&#8221;. No i dobra, awarie serwerów się zdarzają, podobno nawet googlom, które <a href="http://news.bbc.co.uk/2/hi/technology/4647398.stm" target="_blank">prześladują</a> mnichów w Tybecie. Rzecz miała miejsce w czwartek. W poniedziałek, po pracowitym weekendzie wypełnionym osobistymi spotkaniami, które i tak miałyby miejsce oraz telefonami (na komórkę) i mailami (na prywatny) pozostało już tylko przefaksować gotowy projekt w wersji, w jakiej idzie do druku. Po numer faksu wchodzę więc na stronę banku, a tam&#8230;</p>
<p>404. Po trzech dniach roboczych, pięciu kalendarzowych od wystąpienia awarii dalej numer faksu banku muszę poznać, dzwoniąc na komórkę do jego pracownika. Tymczasem w rozmowie pani mówi do mnie: &#8222;aha, nasz informatyk prosił, żeby pan mu przesłał zdjęcia w jotpegu albo w cmyku&#8221;.</p>
<p>Whoa.</p>
<p>Gdyby się znalazł ktoś, kto nie chwycił technicznej części: prosić o zdjęcia w jpg albo w CMYK, to jak prosić o mięso wieprzowe albo z grilla, ale naprawdę mniejsza o to. Bo większa o co innego &#8211; piąty dzień, kiedy serwery banku leżą i kwiczą, a bankowy informatyk zajmuje sie głównie chowaniem się pod biurko i udawaniem zapracowanego (moim kosztem w pewnym sensie, bo inne roszczenia miał bardziej wygórowane), żeby przypadkiem ktoś go z tą awaria nie skojarzył; to już drugi kryminał tej całej historii, który boli mnie nieco bardziej nawet, niż te cmyki i jotpegi. A trzeci kryminał jest taki, że mu się to udaje! Po pięciu dniach serwer leży, jak wygląda strona www pamięta pewnie tylko jej projektant, a informatyk banku kompletuje materiały promocyjne w postaci fotografii.</p>
<p>Kiedy przypomniała mi się ta historia, poparskaliśmy chwilę z A., po czym poszedłem na pocztę. Urząd pocztowy niedaleki, w środku ja sam po tej stronie okienek. Po drugiej: cztery dziunie gadają o koleżance, którą zaraz wyleją za lewe chorobowe. Chrząknąłem znacząco, czym zjednałem sobie zainteresowanie jednej z pań. Druga usiadła w okienku obok i roztrząsa dalej sytuację współurzędniczki. Na pocztę wchodzi pan, podchodzi do drugiego okienka i podejmuje próbę płacenia &#8222;za światło&#8221;.<br />
- Obsłuży mnie pani?<br />
- Nie. Ja dziś nie pracuję.</p>
<p><em>&#8222;Nie każda naiwność jest święta. I nie każda komedia jest boska&#8221;</em> &#8211; zabrzmiało w mojej głowie w odruchu samokrytyki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2008/05/29/tytul-tymczasowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kryminaliści</title>
		<link>http://pszemau.com/2008/04/13/kryminalisci/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2008/04/13/kryminalisci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Apr 2008 11:54:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[ubóstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2008/04/13/kryminalisci/</guid>
		<description><![CDATA[Jak powiedziało mi radio PiN, 14% Polaków &#8222;żyje poniżej ustawowego progu ubóstwa&#8221;. Ile lat więzienia grozi im za łamanie ustawy o progu ubóstwa?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak powiedziało mi radio PiN, 14% Polaków &#8222;żyje poniżej ustawowego progu ubóstwa&#8221;.</p>
<p>Ile lat więzienia grozi im za łamanie ustawy o progu ubóstwa?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2008/04/13/kryminalisci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Św. Subito, módl się za nami</title>
		<link>http://pszemau.com/2008/04/02/sw-subito-modl-sie-za-nami/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2008/04/02/sw-subito-modl-sie-za-nami/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 19:00:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o Autorytetach]]></category>
		<category><![CDATA[o Człowieku]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[papież]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2008/04/02/sw-subito-modl-sie-za-nami/</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;47 proc. Polaków chce, aby 2 kwietnia był oficjalnym świętem i dniem wolnym od pracy. 38 proc. jest przeciwnych. Ale i w tej grupie większość chce świętować ten dzień, choć nie jako wolny od pracy&#8221; &#8211; podała Rzepa z minionej soboty na podstawie samodzielnie zleconych firmie GfK Polonia badań. Ekonomiści zwracają uwagę, że każdy dzień [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;47 proc. Polaków chce, aby 2 kwietnia był oficjalnym świętem i dniem wolnym od pracy. 38 proc. jest przeciwnych. Ale i w tej grupie większość chce świętować ten dzień, choć nie jako wolny od pracy&#8221; &#8211; podała Rzepa z minionej soboty na podstawie samodzielnie zleconych firmie GfK Polonia badań.</p>
<p>Ekonomiści zwracają uwagę, że każdy dzień wolny w roku drastycznie wpływa na PKB. Co zatem zrobimy? Może zniesiemy dzień wolny na Wielkanoc? Niechaj narodowie wżdy postronni znają, kto w Polsce jest prawdziwym zbawicielem.</p>
<p>więcej <a href="http://krzyzowiec.wordpress.com/2007/11/27/rzecz-o-nastepcach-apostolow/" target="_blank">info</a> u <a href="http://krzyzowiec.wordpress.com/" target="_blank">krzyżowca</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2008/04/02/sw-subito-modl-sie-za-nami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
