niedziela
SymboLOLogia
Polska to teatr ze strasznie kiepskim scenarzystą. Po tym, jak w kilkaset lat nauczył się w ogóle pisać sensowną fabułę, wpadł w symbolizm, od którego bolą zęby.
" />
Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa
dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine
Polska to teatr ze strasznie kiepskim scenarzystą. Po tym, jak w kilkaset lat nauczył się w ogóle pisać sensowną fabułę, wpadł w symbolizm, od którego bolą zęby.
Zdefiniowałem kiedyś na użytek własny (i, niestety, z własnego doświadczenia) wolny zawód jako taki, bez którego generalnie można się obejść. Przez bezosobowe „się” rozumiem nie korpów, którzy w zasadzie utrzymują wolne zawody przy życiu, ale całą klasę średnią, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa, skupione na nieartystycznej produkcji, handlu i usługach. W uproszczeniu: wolny zawód reprezentujesz wtedy, kiedy, biorąc do ręki np. drukowany folder, stwierdzasz, że przy jego pracy nie pracował fotograf, grafik, dziennikarz, redaktor ani fotoedytor i gdybyś przyłożył się do tego dzieła, z pewnością przynajmniej pod jednym z tych względów byłoby ono lepsze.
Stara mądrość branży PR głosi, że reklama, by być skuteczna, powinna wywoływać w odbiorcy szok:
Co czwartek w Gazecie Wyborczej czytamy papieża.
Teraz większa tubka. 25% wazeliny gratis.

(rroarra nie kumasz?)
Właściwie, to dlaczego bym się miał tym nie podzielić?
Masterfoods USA, producent M&Ms Dark Chocolate, zrobił sobie kampanię reklamową z gierką we flashu. Zupełnie przypadkiem wyszła im kampania pod hasłem „sprawdź, czy nie jesteś aby bogiem wiedzy o kulturze masowej”. Mój wynik jak dotąd to 36/50 i powoli kończą mi się pomysły. Nie da się ukryć, że ktoś miał przypływ geniuszu.

Dzisiejszy Teleexpress traktował między innymi o pewnym panu, który w ciągu ostatnich czterech lat nawlókł na nitkę 75 metrów pestek od jabłek. Nietrudno się domyślić, że pastwę będzie miała z niego kampania reklamowa doskonałego piwa, która już dawno przerosła swój produkt – Księga Guinessa. Pan konsument jabłek ma ponoć dostać się do Księgi z okazji swoich, przypadających niebawem, 77 urodzin. Będzie tam figurował jako wykonawca „najdłuższego sznurka z nanizanymi pestkami od jabłek”.
Ja tylko jestem ciekaw: kiedy Księga Rekordów Guinessa dostanie się do Księgi Rekordów Guinessa w kategorii największej ilości kategorii?
gmail.com 