" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

13 lis 06
poniedziałek

Stop histerii

Napisał Przemysław Bociąga o polityce, o tzw. społeczeństwie

W studiu wyborczym gościmy pana Kazimierza. Pan Kazimierz przyjechał do nas z Gorzowa. Witamy naszego gościa.

W całym tym samorządowym sajgonie nie mogę wciąż znaleźć czasu na dopieszczenie szanownych czytelników, którzy – jak wskazują statystyki – wciąż odbijają się od strony głównej w poszukiwaniu newsów. Coś z tym zrobię na dniach, tymczasem tylko podbijam kartę na zakładzie: znalazłem otóż stronę, która dość nieźle wyraża coś, co miałem zawsze na końcu języka. Taki przynajmniej wniosek po dość pobieżnym, pierwszym czytaniu. Polecam, a i sam doczytam w wolnej chwili: stop histerii.

25 paź 06
środa

Bez komentarza #2

Napisał Przemysław Bociąga (bez komentarza), o mediach, o polityce

„Rzeczpospolita”, 25.10.2006, strona A6:

[Polityka i obyczaje | Awantura w magistracie]
Dziennikarz pobił się z burmistrzem

(…) Burmistrz Janusz Kobyliński kandyduje w wyborach samorządowych. Marek Jerzman, znany z ciętego pióra lokalny dziennikarz, w piątek poszedł go zapytać o nieprawidłowości przy gminnych inwestycjach. Skończyło się awanturą. Jerzman twierdzi, że burmistrz przerwał wywiad i wyprosił go z gabinetu. – Gdy byłem już przy drzwiach, popchnął mnie tak, że upadłem na stół konferencyjny. Leżałem na stole, a burmistrz okładał mnie pięściami – opowiada. (…)”

A poniżej:

[Proces | Radny nie przeprosi za wpis na blogu]
„Pederasta” nie obraża homoseksualisty

„Gdański radny LPR Grzegorz Sielatycki nie musi przepraszać szefa Kampanii przeciw Homofobii Trójmiasto Artura Czerwińskiego za nazwanie go pederastą – orzekł we wtorek Sąd Okręgowy w Gdańsku.

Obaj panowie kandydują w wyborach samorządowych, dlatego sąd zajął się pozwem w ekspresowym, 24-godzinnym trybie. Oceniając listę Lewica – Młodzi Socjaliści – Zieloni, Sielatycki napisał w swoim blogu: „A na czele listy główny pederasta Trójmiasta Artur Czerwiński. No to zobaczymy, ile głosów pójdzie na ciepłych chłopaków”. Działacz LPR nie zapomniał powiadomić o wpisie sympatyków i media. (…)”

12 paź 06
czwartek

Paragraf 54 (Konstytucji RP)

Napisał Przemysław Bociąga o polityce

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Dziś rano zadzwonił rozentuzjazmowany K. z informacją, że do naszego wydawcy napisał ogniste pismo sam wójt jednej z podwarszawskich miejscowości. Zidentyfikował on Pipidów z poprzedniego tekstu ze swoją podwarszawską gminą na podstawie własnych deliktów oraz mojego nazwiska w Pulsie jego miejscowości, które wyguglał tutaj. Nie widziałem jeszcze donosu na mnie, ale ponoć stwierdza się w nim ponad wszelką wątpliwość, że po pisaninie jednego z redaktorów pisma na jego stronie internetowej wyraźnie widać, że powstało ono tylko po to, żeby pogrążyć Wójta – czy jakoś tak; póki co znam sprawę z opowiadań. Jest fajnie.

Pozdrawiam wszystkich czytelników – zwłaszcza tych nowych. Korzystając z okazji chciałem podziękować Google’owi: bez Ciebie, byłbym tu sobie incognito.

Jak to było? Yossarian zagraża tradycjom wolności i demokracji w ten sposób, że usiłuje z nich skorzystać

09 paź 06
poniedziałek

Pipidowskie przepychanki

Napisał Przemysław Bociąga o polityce, o tzw. społeczeństwie

Niby od ostatniego tekstu nie upłynęło tak wiele czasu, ale mam wrażenie, że na trochę zniknąłem. Wytłumaczę się więc, może trochę awansem, z tego i następnych zniknięć. Otóż w wolnych chwilach poznaję socjetę na wernisażach, tłumacząc to wszystko, zgodnie z zaleceniem Frondy, koniecznością ewangelizacji w trudnych środowiskach. W średnio wolnych chwilach stałem w kolejce do dziekanatu, ale to epizod.

W prawdziwie zajętych chwilach pracuję w darmowym podwarszawskim tygodniku, niezależnym politycznie (serio serio) i uzależnionym reklamowo. Tygodnik wychodzi na terenie jednej gminy (nazwijmy ją Pipidówem) i o tej gminie chciałem wygłosić kilka smutnych słów bo, niestety, prawda w nich zawarta ma charakter aż nazbyt uniwersalny.

Pieklo.jpg

(dalej…)

30 wrz 06
sobota

Co z tym Hong-Kongiem?

Napisał Przemysław Bociąga o mediach, o polityce

Czy ktoś może mi wytłumaczyć parę spraw apropopo Miss World?

Dlaczego Chiny wystawiają dwie kandydatki?

I dlaczego Polskę reprezentuje Grażyna Torbicka? Mówi po angielsku gorzej, niż Miss Szkocji, a reszta lasek na sali mogłaby mówić do niej „babciu”! (przez grzeczność nie wypominając jej „pra-”)

Wurden Sie an dieser Frau ein Zimmer vermieten?

(Wurden Sie an dieser Frau ein Zimmer vermieten?)

01 wrz 06
piątek

Nowela agenturalna

Napisał Przemysław Bociąga o Autorytetach, o polityce

Się dzieje. Nowela Marii Konopnickiej pt. Dym rozwija wątki i, uwzględniając definicje gatunków literackich, staje się epopeją. Ja przyjmuję to, jak mawiają, na relaksie – dzisiaj z audycji klonu Moniki Olejnik w Pulsie zostało mi objawione słowo Michnika (brzmiało jakoś w stylu: podła insynuacja, czyli brzmiało standardowo), więc mam już dystans i wiem, w co mam wierzyć. Ale ponieważ słowo z łoża boleści nie do każdego dociera – megafonuje je Frasyniuk. Podaję za onetem:

Mówi pono Frasyniuk (plus ośmiu), że dorobek Solidarności jest systematycznie plugawiony (…) przy aktywnym udziale funkcjonariuszy IPN. Bo, oczywiście, to IPN ma funkcjonariuszy, a SB miała pracowników naukowych. Od socjologii.
Mówi o ścisłej kontroli ubeckich archiwów, pełnych plotek i kłamstw, z których ludzie złej woli robią dziś użytek i, oczywiście, muszę przyznać mu rację – niestety jak zwykle ironicznie. Uważam, co więcej, że kiedy już obejmiemy pełnię władzy w Polsce, koniecznością będzie założenie paraagenturalnej jednostki kolekcjonującej ploty (będziemy je wycinać z Vivy i Życia na Gorąco) oraz zmyślającej fikcyjne rozmowy z obecnymi studentami, a za parę lat – na pewno – działaczami Inwigilowanej Opozycji.
Mówi też o nieusprawiedliwionych kłamstwach, poniżających całe środowisko opozycyjne, odzierających Polaków ze słusznej dumy z zasług antykomunistycznej opozycji ruchu podziemnej ?S?, czyli, tak w skrócie, o spisku żydowskim, tylko w drugą stronę. Mówi o stwierdzeniu prezesa IPN-u, jakoby ujawnienie akt IPN wymusiło napisanie historii Polski na nowo, jako o absurdalnym. Ja, wójt, wama to mówię – to wierzcie, jak mawiał bohater Chłopów. Mówi o historykach IPN-u pseudo badacze, bo to on w Polsce rozdaje tytuły naukowe.

Dzięki, panie Frasyniuk! Jak dobrze znów pogadać o lustracjii abstrakcyjnie. Nie trzeba się babrać w niuansach, że ktośtam miał image prawdziwie porządnego człowieka, a ktoś inny – nadmuchanego Autorytetu, wymodelowanego z podłużnego balonika. Ileż łatwiej myśleć w ten sposób! Ileż bardziej czarno-biało!

Autorytet

« Poprzednia strona