<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>z sufitu &#187; o literaturze</title>
	<atom:link href="http://pszemau.com/category/o-literaturze/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pszemau.com</link>
	<description>mój intymny kontakt z istotą gatunku</description>
	<lastBuildDate>Sun, 11 Apr 2010 09:44:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Tytuł zastępczy</title>
		<link>http://pszemau.com/2007/08/31/155/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2007/08/31/155/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Aug 2007 19:11:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o literaturze]]></category>
		<category><![CDATA[antropologia]]></category>
		<category><![CDATA[język polski]]></category>
		<category><![CDATA[Lec]]></category>
		<category><![CDATA[Myśli nieuczesane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2007/08/31/155/</guid>
		<description><![CDATA[Hasło &#8222;blog ma rok&#8221; przeszło niezauważenie. Chyba świadczy to o pewnej regularnej w charakterze zależności między pracą etatową (etatyzm!), a apdejtami. Tymczasem, żeby pole &#8222;sierpień&#8221; w menu bloga nie pozostało puste: jedna z najlepszych &#8222;Myśli nieuczesanych wszystkich&#8221;, które dostałem od przyjaciela F. Większość z nich jest wtórna wobec samych siebie (myśli o zamordyzmie, opór przed [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Hasło &#8222;blog ma rok&#8221; przeszło niezauważenie. Chyba świadczy to o pewnej regularnej w charakterze zależności między pracą etatową (etatyzm!), a apdejtami.</p>
<p>Tymczasem, żeby pole &#8222;sierpień&#8221; w menu bloga nie pozostało puste: jedna z najlepszych &#8222;Myśli nieuczesanych wszystkich&#8221;, które dostałem od przyjaciela F. Większość z nich jest wtórna wobec samych siebie (myśli o zamordyzmie, opór przed standaryzacją, promocja postawy, określanej na <a title="wyznaniomat" href="http://www.beliefnet.com/story/76/story_7665_1.html" target="_blank">belief-o-matic</a> jako <em>secular humanism</em>). Nie umniejsza to oczywiście ich wartości, zwłaszcza, kiedy po trzysetnej stronie (przed połową książki w edycji Noir sur blanc) wsiąkasz do końca w świat słownej poezji Leca. Tym niemniej mam wrażenie, że trafnością (a tym bardziej połączeniem trafności i zgrabności w jednym) wybija się raptem kilka. Oto jedna z nich:</p>
<p><em>Treści, które nie dadzą się przełożyć z rodzimego języka na inny, nie mają w sobie ładunku humanizmu &#8211; to gusła szczepowe.</em></p>
<p>Jakież to antropologiczne &#8211; jak mawia k_&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2007/08/31/155/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez komentarza #1</title>
		<link>http://pszemau.com/2006/10/02/bez-komentarza-1/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2006/10/02/bez-komentarza-1/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Oct 2006 21:54:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[(bez komentarza)]]></category>
		<category><![CDATA[o Autorytetach]]></category>
		<category><![CDATA[o literaturze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2006/10/02/bez-komentarza-1/</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img alt="maslowska.jpg" id="image60" src="http://pszemau.com/blog/wp-content/maslowska.jpg" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2006/10/02/bez-komentarza-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pan Cogito, rembrandtysta</title>
		<link>http://pszemau.com/2006/08/02/pan-cogito-rembrandtysta/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2006/08/02/pan-cogito-rembrandtysta/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Aug 2006 20:40:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o literaturze]]></category>
		<category><![CDATA[o sztuce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2006/08/02/pan-cogito-rembrandtysta/</guid>
		<description><![CDATA[Zupełnie niedawno pastowałem buty (pastowałem, to staromodne określenie tego, co robi się z nubukiem, ale nie bardzo to ważne) na średnio starym +Plus-minusie, czyli dodatku kulturalnym Rzepy. Chwilę potem dodatek ten wyrzuciłem, a chwilę wcześniej &#8211; przeczytałem. Był on streszczeniem chyba doktoratu (in spe) jakiejś pani (której nazwiska nie zapamiętałem) o poglądach śp. poety Herberta [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zupełnie niedawno pastowałem buty (pastowałem, to staromodne określenie tego, co robi się z nubukiem, ale nie bardzo to ważne) na średnio starym <em>+Plus-minusie</em>, czyli dodatku kulturalnym Rzepy. Chwilę potem dodatek ten wyrzuciłem, a chwilę wcześniej &#8211; przeczytałem. Był on streszczeniem chyba doktoratu (in spe) jakiejś pani (której nazwiska nie zapamiętałem) o poglądach śp. poety Herberta na śp. malarza van Rijn.</p>
<p>Swoją drogą jeśli doktorat jest o tekście Herberta (rozchodzi się o niepublikowany esej) o Rembrandcie, to kto właściwie jest autorem doktoratu, a kto jego tematem? Zresztą nieważne.</p>
<p>Ważne, że bardziej rzymski niż katolik pisze o  malarzu w sposób, którego historycy sztuki powinni się uczyć. Z cytowanych fragmentów wynika, że &#8222;tekściarz Gintrowskiego&#8221; znacznie lepiej od nich przenikał do istoty sprawy, a sprawą w malarstwie, a raczej w Sztuce w ogólności jest co innego niż przyjęło się sądzić w socjecie. Strasznie dużo bowiem mówi się o wpływach, o szkołach, o zapożyczeniach, o <em>Painting and patronage</em>, o <em>Social Critique of the Judgement of Taste</em>, o kolekcjach, darach, wpływach, skandalach i trendach. Herbert, o ile dobrze zrozumiałem z fragmentów, czniał wszystko, z sobie właściwą gracją przenikając do istoty rzeczy. A istotą rzeczy był poruszający, czysty zachwyt nad Pięknem, nad metafizyką Światła, nad napięciem w obrazach i znaczeniem. Próba zracjonalizowania (przez zwerbalizowanie, nie przez bibliografię) estetycznego zachwytu.<br />
Czego, rzecz jasna, nie przytoczę wam w cytatach, gdyż na Herbercie i Rembrandcie wypastowałem buty.</p>
<p><img id="image32" alt="Rembrandt - portret Cornelisa Anslo" src="http://pszemau.com/blog/wp-content/anslo.jpg" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2006/08/02/pan-cogito-rembrandtysta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z kroniki wypadków filmowych</title>
		<link>http://pszemau.com/2006/07/26/z-kroniki-wypadkow-filmowych/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2006/07/26/z-kroniki-wypadkow-filmowych/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Jul 2006 22:00:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o kinie]]></category>
		<category><![CDATA[o literaturze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2006/07/26/z-kroniki-wypadkow-filmowych/</guid>
		<description><![CDATA[Widziałem jeszcze nowych Piratów, ale o tym nie warto mówić. Psy szczekają, karawana jedzie dalej&#8230; Podjąłem próbę obejrzenia dwóch filmów, zapożyczonych od śwagra. Jednym z nich był Tytus Andronikus z Hopkinsem, pani Julii Taymor co to jako teatralna reżyserka debiutowała niniejszym w kinie (grali to w Warsie kiedy byłem w liceum, nie w wagonach Warsu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Widziałem jeszcze nowych Piratów, ale o tym nie warto mówić. Psy szczekają, karawana jedzie dalej&#8230;</p>
<p><span id="more-24"></span> Podjąłem próbę obejrzenia dwóch filmów, zapożyczonych od śwagra. Jednym z nich był Tytus Andronikus z Hopkinsem, pani Julii Taymor co to jako teatralna reżyserka debiutowała niniejszym w kinie (grali to w Warsie kiedy byłem w liceum, nie w wagonach Warsu, tylko w kinie Wars. Teraz nie ma już ani liceum, ani kina Wars chyba, a Tytus został i ja też jakoś się trzymam), a drugi film to Markiz de Sade (a propos Wilmota, który był podobno nim w wydaniu angielskim) z Dankiem Auteilem w roli, a w reżyserii kogoś, komu lepiej darować personalia.</p>
<p>Tytus był strasznie narażony na moją niechęć, a de Sade w zasadzie skazany na sukces, bo trudno zepsuć film o nim. Okazało się, że jednak można &#8211; film o de Sade&#8217;dzie (jak to się niby odmienia!?) ma temperaturę emocji na poziomie Domowego Przedszkola i po piątym rozdziale wyłączyłem. W przeciwieństwie do niego Titus okazał się świetny. Grał <em>va banque</em>. Możliwe jest kilka nauczek:</p>
<ul>
<li>Anglosasi są fajniejsi od Francuzów (co jest dość oczywiste i nie wymaga aż oglądania francuskich filmów, by to wiedzieć)</li>
<li>Jaki kraj, taki libertyn (vide post poniżej, o <em>Rozpustniku</em>)</li>
<li>Lepiej ryzykować odrzucenie jako awangardzista, niż akceptację jako autor &#8222;telewizyjnych ekranizacji&#8221;</li>
</ul>
<p>I pewnie wszystkie są godne wyciągnięcia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2006/07/26/z-kroniki-wypadkow-filmowych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lato w mieście &#8211; cd.</title>
		<link>http://pszemau.com/2006/07/09/lato-w-miescie-cd/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2006/07/09/lato-w-miescie-cd/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 Jul 2006 23:54:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o kinie]]></category>
		<category><![CDATA[o literaturze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2006/07/09/lato-w-miescie-cd/</guid>
		<description><![CDATA[Udały mi się (w sensie wykonania ich :)) dwie wizyty w kinie: Iluzjon zaproponował Fahrenheit 451, zaś mój parafialny multipleks &#8211; Libertine&#8217;a. Zapytany, co sądzę o tym drugim, odpowiedziałem, że nie wiem i tej wersji pozwolę sobie jeszcze chwilę się trzymać. Może muszę obejrzeć drugi raz, albo coś? Fahrenheit 451 Francoisa Truffaut (1966) za to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Udały mi się (w sensie wykonania ich :)) dwie wizyty w kinie: Iluzjon zaproponował<em> Fahrenheit 451</em>, zaś mój parafialny multipleks &#8211; <em>Libertine&#8217;a</em>.</p>
<p>Zapytany, co sądzę o tym drugim, odpowiedziałem, że nie wiem i tej wersji pozwolę sobie jeszcze chwilę się trzymać. Może muszę obejrzeć drugi raz, albo coś?</p>
<p><em>Fahrenheit 451</em> Francoisa Truffaut (1966) za to usatysfakcjonował mnie w pełni. Widziałem go, dodajmy, pierwszy raz, na porysowanej, iluzjonowej taśmie z najprawdziwszymi sygnałami do operatora, że czas przełączyć szpulę (<em>In industry, we call it cigarette burns</em> &#8211; jak mawiał Tyler Durden).</p>
<p><img alt="Fahrenheit 451" id="image14" src="http://pszemau.com/blog/wp-content/F451.jpg" /></p>
<p><span id="more-15"></span><br />
Nie uważam książki za dobrą. Pamiętam z dawnych czasów dobrego Bradbury&#8217;ego &#8211; <em>Kroniki marsjańskie</em>, <em>Jakiś potwór tu nadchodzi</em> &#8211; drukowany w odcinkach w <em>Nowej Fantastyce</em>. Jedno z ważniejszych dzieł pisarza było w tej skali zupełnie do niczego. Teza, której podporządkowano wszystko, strasznie prosta zresztą. Kończyła się książka sensownie, ale bez fajerwerku. Miejscami naprawdę przynudzała. To, co lubię w książkach i filmach o społeczeństwie przyszłości, to wizja społeczeństwa przyszłości. W tej perspektywie książka Bradburego &#8211; i film Truffauta &#8211; jest tylko brudem pod paznokciem Orwella. Książka, przez lepsze poukładanie wątków, wygrywa zresztą z filmem, ale bez szans na awans do pierwszej ligi. Film&#8230;</p>
<p>Cóż, film. Jest bajecznie kolorowy i całą nieścisłość swą podkreśla jaskrawą czerwienią, niczym nauczycielka błąd w dyktandzie. Ale jaki jest piękny! Gdyby aktorki były bardziej gołe, pomyślałbym, że to kolejny kicz-project LaChapelle&#8217;a.</p>
<p>To zabawne porównanie: oglądałem ostatnio, w dwóch (przepraszam Iluzjon za to porównanie), przedpotopowych kinach dwa archiwalne filmy o wolności słowa. Jeden &#8211; nakręcony w niedalekiej przeszłości, opowiadający o dziejach sprzed kilku dekad. Drugi &#8211; nakręcony kilka dekad temu, opowiadający o niedalekiej przyszłości. Duet Bradbury-Truffaut jest strasznie prosty: nie należy cenzurować książek, bez nich umierają więzi społeczne i takie tam. <em>Good Night and Good Luck</em> jest nieco bardziej jednak skomplikowanym filmem i dużo przyjemniejszym w odbiorze, dużo mniej naiwnym, że tak powiem. Czy to oznacza, że filmy są po prostu coraz lepsze? To by było fajne na swój sposób, prawda?</p>
<p>Porównanie jest dodatkowo o tyle fajne, że <em>Good Night</em> było pochwałą telewizji, traktując ją jako upust dla talentów wybitnych dziennikarzy, strażników społeczeństwa. <em>451</em> zaś stawia prostą tezę, że telewizja służy ogłupianiu. W książce napisane jest wyraźnie (jest o tym mój felieton na Terra Fantastica): książki to tylko medium, chodzi o treść. Chciałbym kiedyś zobaczyć takie opowiadanie, jeśli nie zdołam go napisać, oto mój pomysł na licencji GNU/GPL: w niedalekiej przyszłości stało się tak, że z literatury ocalała tylko ta straganowa, z cyklu &#8222;doskonała lektura pod prysznic&#8221;, zaś doskonałe nośniki typu płyta przechowują wspaniałe dzieła kinematografii dla wszystkich pragnących kontaktu z wysoką kulturą. Bawię się takim wyobrażeniem, które nieco ośmieszyłoby wszystkich książkowych fetyszystów.</p>
<p>Chciałbym zobaczyć współczesną, prawdziwą, porządną, obrzydliwie komercyjną ekranizację <em>Fahrenheit 451</em>: z wątkiem miłosnym, masą fajnych efektów demonstrujących prawdziwe działanie tej imersyjnej telewizji Bradbury&#8217;ego oraz sztabem designerów, którzy włożyli swoją pracę w prawdziwe mundury nazistowskich strażaków. Taki film, co by nim wzgardzili wszyscy miłośnicy Ambitnego Kina. To by było coś.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2006/07/09/lato-w-miescie-cd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
