<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>z sufitu &#187; o historii</title>
	<atom:link href="http://pszemau.com/category/o-historii/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pszemau.com</link>
	<description>mój intymny kontakt z istotą gatunku</description>
	<lastBuildDate>Sun, 11 Apr 2010 09:44:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>SymboLOLogia</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/04/11/symbolologia/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/04/11/symbolologia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Apr 2010 09:44:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[o reklamie]]></category>
		<category><![CDATA[Katyń]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=433</guid>
		<description><![CDATA[Polska to teatr ze strasznie kiepskim scenarzystą. Po tym, jak w kilkaset lat nauczył się w ogóle pisać sensowną fabułę, wpadł w symbolizm, od którego bolą zęby. W wypadku samolotowym ginie polski prezydent na kilka miesięcy przed końcem kadencji (symbol końca). Razem z prezydentem ginie ostatni prezydent RP na Wychodźstwie (symbol niepodległości&#8230;) oraz Anna Walentynowicz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Polska to teatr ze strasznie kiepskim scenarzystą. Po tym, jak w kilkaset lat nauczył się w ogóle pisać sensowną fabułę, wpadł w symbolizm, od którego bolą zęby.</p>
<p><span id="more-433"></span>W wypadku samolotowym ginie polski prezydent na kilka miesięcy przed końcem kadencji (symbol końca). Razem z prezydentem ginie ostatni prezydent RP na Wychodźstwie (symbol niepodległości&#8230;) oraz Anna Walentynowicz (&#8230;i symbol solidarności &#8211; dwa główne watki zabiegów prezydenta). Na pokładzie samolotu ginie też taka liczba ważnych ludzi z prezydenckiego otoczenia, że środowisko w takim stanie nie zostanie raczej odtworzone (symbol niezastąpienia prezydenta). Jego śmierć następuje w okrągłą rocznicę i w miejscu męczeńskiej śmierci polskich oficerów (symbol cykliczności polskiej ofiary), a jednocześnie w sobotę przed niedzielą Miłosierdzia Bożego (symbol religijny), czyli w dniu, kiedy pięć lat temu umierał papież Polak (symbol czegośtam).</p>
<p>I jak w tej sytuacji wierzyć, że to wszystko jest na serio?</p>
<p>(i proszę nie krzyżować mnie za te słowa, towarzyszy im zdrowe poczucie dystansu do tego, co powyżej)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/04/11/symbolologia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Arbeit macht frei, kradzież macht lol</title>
		<link>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2010 16:29:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o Człowieku]]></category>
		<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[o kinie]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[arbeit macht frei]]></category>
		<category><![CDATA[auschwitz]]></category>
		<category><![CDATA[kolekcje]]></category>
		<category><![CDATA[kradzież]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=390</guid>
		<description><![CDATA[Dotychczasowa historia kradzieży dewizy z drzwi pp. Auschwitzów zdaje się potwierdzać moje z dawna przyjęte motto: nigdy nie tłumacz złą wolą czegoś, co równie dobrze wytłumaczy niekompetencja. Podsumujmy: na obecnym etapie sprawy wydaje się możliwe (chociaż &#8222;Sunday Mirror&#8221; nie jest królem rzetelności), że kolekcjoner, który zamówił sławny logotyp jest Brytyjczykiem. Brzmi to na razie jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dotychczasowa <a href="http://oswiecim.naszemiasto.pl/artykul/269057,napis-arbeit-macht-frei-odnaleziony-zdjecia,id,t.html" target="_blank">historia kradzieży</a> dewizy z drzwi pp. Auschwitzów zdaje się potwierdzać moje z dawna przyjęte motto: nigdy nie tłumacz złą wolą czegoś, co równie dobrze wytłumaczy niekompetencja. Podsumujmy: na obecnym etapie sprawy wydaje się możliwe (chociaż &#8222;Sunday Mirror&#8221; nie jest królem rzetelności), że kolekcjoner, który zamówił sławny logotyp jest Brytyjczykiem. Brzmi to na razie jak piękne zmyślenie: skoro bulwarówka chce zmyślić fakt, żeby zapełnić łamy, to właśnie poczucie tożsamości narodowej powinno jej przyświecać. Jak by jednak nie było, ktoś tę kradzież musiał zlecić (bo sądzę, że szwedzcy skini sami dla siebie mieć go nie chcieli).</p>
<h6><img class="size-full wp-image-391" title="fot. Radek Pasterski" src="http://pszemau.com/wp-content/uploads/2010/01/photo1.jpg" alt="fot. Radek Pasterski" width="320" height="214" /></h6>
<h5><span id="more-390"></span>Świat jak z Bonda</h5>
<p>Hollywood wychowało nas &#8222;Świętym&#8221;, &#8222;Misson: Impossible&#8221; oraz &#8222;Ocean&#8217;s Eleven&#8221;, oczyma duszy widzimy więc spotkania anonimowych milionerów w mrocznych zaułkach i na kanapach nieoznakowanych limuzyn; spotkania z szemranymi panami, o których Sting <a href="http://www.youtube.com/watch?v=7YPQZSbzrcw" target="_blank">śpiewał</a>:</p>
<p><em>The brim of my hat hides the eye of a beast<br />
I&#8217;ve the face of a sinner but the hands of a priest</em></p>
<p>Szemrany kapelusznik bierze zaliczkę i znika bez szemrania, następnie przystępuje do obserwacji, planów, kompletowania ekipy, która po długim czasie czajenia się w autach, po synchronizacji zegarków i umówieniu sygnałów, milionach ćwiczeń na sucho i zamawiania odpowiedniego sprzętu na drugim końcu świata, w końcu przeprowadza brawurową kradzież, strzegąc się pilnie uwagi strażników, którzy z chłodną determinacją patrolują teren sokolim okiem z ręką na rękojeści niezawodnego pistoletu. I, chociaż na co dzień nie wierzymy w kolekcjonerów-złodziei, zabójstwa na zlecenie osób w cieniu białego domu i inne archiwa X, czasem fakty stawiają nas pod ścianą. Możemy albo uznać, że ktoś kradnie dzieło sztuki właśnie na jakieś kosztowne zlecenie tajemniczej osoby, albo próbować przekonać samych siebie, że na pewno trafi ono później na <a href="http://www.wolf.pl/gielda.html" target="_blank">Koło</a> albo inną coniedzielną giełdę antyków.</p>
<p>W tym przypadku życie okazuje się iście bondowskie, co na swój sposób wydaje nam się ciekawe, jeśli nie piękne w ogóle. Pamiętam, jak wiele lat temu pod urok tej bondowskości dostała się dziennikarka Radia ZET, która dowiedziawszy się (sic!), że nowy prezydent Rosji Putin ma KGB-owski <em>background</em>, wykrzyknęła podniecona: &#8222;To zupełnie jak jakiś Bond!&#8221;. Prawie zupełnie, proszę pani.</p>
<h5>Robota dla fachowców</h5>
<p>Rozczarowanie nadchodzi z innej strony, a w tym przypadku jest ono wyjątkowo nawarstwione. Po pierwsze, artefakt, który się kradnie, powinien być w strzeżonej pancernymi drzwiami klimatyzowanej sali, z reflektorkami oświetlającymi go, stojącego na postumencie pośrodku pustki. A tutaj: jakiś zboczeniec kazał sobie wymontować zespawane wcześniej przez SS i przymusowych robotników żelastwo! Indiana Jones nie powstydziłby się takiego łupu, ale sławny archeolog właśnie walczył, a nie współpracował z nazistami.</p>
<p>Na to nakłada się specyficzna desakracja, która stała się udziałem napisu: oto złodzieje po prostu go ukradli, bez specjalistycznych narzędzi, ultraprecyzyjnych noży laserowych i białych, niepylących rękawiczek. Kiedy brakowało im narzędzi, po prostu poszli do marketu budowlanego po francuza i bukwel. Symbol zagłady milionów Żydów okazał się obiektem, że tak powiem, z krwi i kości, podległym działaniu mechanicznych narzędzi niskiej klasy, dostępnych w oświęcimskim centrum handlowym. Szok i odraza.</p>
<p>No i dolna warstwa całej sprawy na tyle, na ile media mi ją zreferowały. Cała historia kradzieży, kolejnych ogniw wielkiego łańcucha zbrodni, jest karuzelą niekompetencji, zawodów, w których o lepsze grają bogaci i biedni, zinstytucjonalizowani i półświatkowi, źli i &#8211; przyjmijmy &#8211; dobrzy. Najpierw ktoś, być może Brytyjczyk, a może ktoś zupełnie inny, zleca kradzież artefaktu. Nawiasem mówiąc, obstawiam jego (zleceniodawcy) żydowskie pochodzenie, nie tylko dlatego, że to uatrakcyjni fabułę. Zamknąć nawias.</p>
<p>Kolekcjoner jednak nie sięga po wizytówkę, gdzie atramentem sympatycznym napisane jest &#8222;ukradnę każde dzieło sztuki&#8221; i numer telefonu. W zamian, prawdopodobnie, znajduje potencjalnych wykonawców dość losowo, jakby wrzucił drobne na craigslist. Mało mądrze, jak się miało okazać. Sprawy podejmuje się &#8222;szwedzka organizacja neonazistowska&#8221;, którą osobiście podejrzewam o bycie rozgarniętymi inaczej. Jak podała Trójka w dzisiejszym serwisie o dziesiątej, za uzyskane pieniądze mieli sfinansować zamachy terrorystyczne. Pewnie byli to po prostu zdesperowani łysi, którzy właśnie odkryli, że zbierając butelki i makulaturę nigdy nie wejdą do gry w światowy terroryzm. Taki geniusz rzuci się za kasę na każde szemrane zlecenie &#8211; i film braci Cohen gotowy.</p>
<p>Jednak Szwedzi, jak wszyscy ludzie Zachodu, wiedzą, jak się na zachodzie zarabia pieniądze: podnajmuje się <a href="http://www.gazetakrakowska.pl/fakty24/200708,to-oni-ukradli-tablice-tablicy-zdjecia,id,t.html" target="_blank">polaczków</a>. Skoro siedział za kradzież, to jakby miał portfolio, znaczy &#8211; się nadaje. Ten mechanizm działa w każdej branży, zadziałał i tutaj. Wynajęto chłopaków, którzy mieszkali tylko pół Polski dalej, co z perspektywy Szwecji mogło wydawać się blisko. Kolejny etap za nami, a wciąż w rekonstrukcji wydarzeń nie pojawia się żadna decyzja, która by miała ręce i nogi. Na szczęście nad głupcami czuwa entropia, która na drodze tych konkretnych postawiła strażników, żyjących rutyną.</p>
<h5>Prawie jak w kinie</h5>
<p>Trudno nawet ich o coś konkretnego oskarżać. Nie dopełnili obowiązków, wynika to z nazwy ich zawodu. Główną kontrowersją jest jednak sprawa raczej wątpliwych zabezpieczeń jednego z najcenniejszych miejsc polskiej turystyki, o <a href="http://www.prezydent.pl/aktualnosci/najnowsze-informacje/art,1074,oswiadczenie-po-kradziezy-tablicy-z-muzeum-auschwitz-birkenau.html" target="_blank">Pamięci</a> nie wspominając. Nie popisali się więc nie tylko strażnicy, ale i <a href="http://www.auschwitz.org.pl/" target="_blank">dyrekcja muzeum</a>, która &#8211; jak każda dyrekcja &#8211; powinna inwestować w zabezpieczenie zanim skandal uświadomi wszystkim potrzebę takiej inwestycji. Zbrodzień wszedł, tablice udydolił i poszedł, jeszcze cofnął się po stosowne narzędzia, których po prostu zapomniał. W &#8222;Mission: Impossible&#8221; wyrzuciliby go za to z planu. W realu uszedł cało i z łupem. Dopiero kilka godzin później jeden ze strażników wychodząc za stróżówkę na poranne siku odkrył, że czegoś tu brakuje i po konsultacji z kolegami zakrzyknął &#8222;Kurde, mam!&#8221;. Złodzieje do tego czasu, jak to się mawia, chodzili po wolności w innym województwie.</p>
<p>Nie na długo jednak. W ramach czegoś, co osobiście uważam za paradoks, najbardziej kompetentna okazała się policja, która facetów w czerni wyłapała, a tablice na sygnale odwiozła do drobnych napraw blacharskich pod egidą konserwatora. Co potwierdza po pierwsze, że <a href="http://anime.tanuki.pl/strony/anime/297-yattaman/rec/293" target="_blank">nawet mała świnka potrafi wejść na drzewo, kiedy jest chwalona</a>, a po drugie, że wybór szwedzkiego wykonawcy &#8211; z punktu widzenia zleceniodawcy &#8211; był tak nietrafiony, jak się tylko da. Szwed po prostu przestraszył się, bo udziału policji nie przewidział, a ze strachu przed polskimi organami ścigania (ewidentnie, cudzoziemiec) zakapował kolegów. Fakt, że nie ma do tej pory wątku brytyjskiego, izraelskiego czy jakiegokolwiek innego kolekcjonera świadczy chyba, że przynajmniej podstawowa konspira została zachowana &#8211; inaczej pewnie to właśnie on poszedłby na pierwszy ogień do bycia wydanym. Ale i tak chcąc zrobić o kradzieży nowej arki przymierza widowiskowy film sensacyjny, musielibyśmy od nowa pisać scenariusz.</p>
<p>Już widzę Brada Pitta w roli drobnego złodziejaszka z Kujawsko-Pomorskiego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2010/01/06/arbeit-macht-frei/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak się moderna tradycją stała&#8230;</title>
		<link>http://pszemau.com/2008/07/02/jak-sie-moderna-tradycja-stala/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2008/07/02/jak-sie-moderna-tradycja-stala/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Jul 2008 13:12:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o Człowieku]]></category>
		<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Msza Święta]]></category>
		<category><![CDATA[sondaże]]></category>
		<category><![CDATA[tradycja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/?p=185</guid>
		<description><![CDATA[Znalazłem quiz na Onet.pl: Czy chciałbyś chodzić do Kościoła na msze po łacinie? Tak - 2552 - 16% Nie &#8211; wolę tradycyjne msze po polsku &#8211; 8042 &#8211; 50% Nie wiem &#8211; 469 &#8211; 3% W ogóle nie chodzę do Kościoła &#8211; 5013 &#8211; 31% Tradycyjne msze po polsku. Tradycyjne, ale po polsku. I ci [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Znalazłem quiz na Onet.pl:</p>
<blockquote><p><strong>Czy chciałbyś chodzić do Kościoła na msze po łacinie?</strong><br />
Tak -	2552	- 16%<br />
Nie &#8211; wolę tradycyjne msze po polsku &#8211; 8042 &#8211; 50%<br />
Nie wiem &#8211; 469 &#8211; 3%<br />
W ogóle nie chodzę do Kościoła &#8211; 5013 &#8211; 31%</p></blockquote>
<p>Tradycyjne msze po polsku. Tradycyjne, ale po polsku. I ci walnięci nowatorzy, którzy tylko by coś udziwniali.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2008/07/02/jak-sie-moderna-tradycja-stala/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wantedowani</title>
		<link>http://pszemau.com/2008/06/26/wantedowani/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2008/06/26/wantedowani/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 22:10:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[o kinie]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[lustracja]]></category>
		<category><![CDATA[Trzech kumpli]]></category>
		<category><![CDATA[TVN]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/?p=184</guid>
		<description><![CDATA[Gdyby ktoś się przypadkiem chciał wybrać na &#8222;Wanted. Ściganych&#8221; (do czego absolutnie nie namawiam, uchowaj Boże), niech przynajmniej dotrwa do ostatniej sceny: sceny lustracji. &#8222;Mam kwity na siebie i na was wszystkich, więc jeśli komuś nie spieszno do samobójstwa, niech lepiej co prędzej załatwi tego gnojka [z IPN - przyp. red.] i h-h-hunwejbina&#8221;. A nawiasem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdyby ktoś się przypadkiem chciał wybrać na &#8222;Wanted. Ściganych&#8221; (do czego absolutnie nie namawiam, uchowaj Boże), niech przynajmniej dotrwa do ostatniej sceny: sceny lustracji. &#8222;Mam kwity na siebie i na was wszystkich, więc jeśli komuś nie spieszno do samobójstwa, niech lepiej co prędzej załatwi tego gnojka [z IPN - przyp. red.] i h-h-hunwejbina&#8221;.</p>
<p>A nawiasem mówiąc, przyszedł mi w kontekście tego filmu i lustracji jeszcze jeden egzemplarz myśli do głowy: ci, których teraz nazywa się bohaterami ostatniej godziny, czyli ci, którzy (jak dotąd) nie musieli się tłumaczyć z kwitów, podkreślają, co było najważniejsze w kontaktach z SB. Najważniejsze &#8211; podkreślają &#8211; było nie mówić. &#8222;Bo jak się zacznie mówić, to zawsze się powie za dużo.&#8221; &#8211; tak powiedział bodajże Gwiazda w &#8222;Plusach dodatnich, plusach ujemnych&#8221;. Staram się zapamiętać to zdanie, bo jest w nim więcej nauki, niż w niejednym opasłym tomie &#8211; i to nauki na różne dziedziny życia.</p>
<p>A dziś przypomniało mi się ono w kontekście filmów. Weźmy np. taką &#8222;Mr &amp; Mrs Smith&#8221;. Dlaczego film wspaniały był? Bo nie wieszczył. Nie było tam ani słowa fabuły, sama akcja, On, Ona i strzelanina. Mózg nie odczuwa żadnej potrzeby racjonalizowania biegu wypadków, bo żaden bieg wypadków nie następuje.  Prawdziwy relaks przy uderzeniowej dawce strzelania. Zawieszenie niewiary działa właśnie dlatego, że niewiara w prawa fizyki jest wyjątkowo podatna na zawieszenie. &#8222;Wantedzi&#8221; to co innego &#8211; bawią się w metafizykę, brną i udowadniają tylko tyle, że&#8230; nie każdy może być &#8222;Matrixem&#8221;. Tak, jak nie każdy mógł &#8222;podjąć grę z bezpieką&#8221; tak, by nie wsypać przy okazji kolegów.</p>
<p>W skrócie: do kina warto przestać chodzić, bo łatwo przez to przegapić &#8222;Trzech kumpli&#8221; w TVN, który ostatnio ma problemy z lustracją. Ot, i dwa tematy za jednym zamachem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2008/06/26/wantedowani/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowy, lepszy szajs: euroszajs</title>
		<link>http://pszemau.com/2008/02/29/nowy-lepszy-szajs-euroszajs/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2008/02/29/nowy-lepszy-szajs-euroszajs/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Feb 2008 11:27:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[Dzień Świra]]></category>
		<category><![CDATA[poczta]]></category>
		<category><![CDATA[prostota bananów]]></category>
		<category><![CDATA[transformacja]]></category>
		<category><![CDATA[Zjednoczona Jewropa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2008/02/29/nowy-lepszy-szajs-euroszajs/</guid>
		<description><![CDATA[W dawnej dyskusji z R. wynikło, że moje pałacowe zdjęcie jest dobre na ilustrację, tylko nie wiadomo, jakiego tekstu. I chyba właśnie jeden przyszedł mi do głowy: różnica między starym a nowym szajsem. Otóż doszedłem do wniosku, że różnica między PRL-owskimi skrzynkami na listy w blokach, a tymi montowanymi obecnie, jest bardzo symptomatyczna dla tzw. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W dawnej dyskusji z R. wynikło, że moje <a href="http://pszemau.com/blog/2007/11/22/ladne-mozesz-sobie-kupic/" target="_blank">pałacowe</a> zdjęcie jest dobre na ilustrację, tylko nie wiadomo, jakiego tekstu. I chyba właśnie jeden przyszedł mi do głowy: różnica między starym a nowym szajsem. Otóż doszedłem do wniosku, że różnica między PRL-owskimi skrzynkami na listy w blokach, a tymi montowanymi obecnie, jest bardzo symptomatyczna dla tzw. polskiej transformacji.</p>
<p><img src="http://pszemau.com/blog/wp-content/stara_skrzynka.jpg" alt="stara_skrzynka.jpg" /></p>
<p><span id="more-160"></span> Kto mieszkał w bloku, lub zna kogoś, kto mieszkał, pamięta stare skrzynki pocztowe: rzędy szarych, przeważnie powyginanych i obdrapanych drzwiczek, za którymi czaiła się zbyt niska, dość wąska i zdecydowanie za długa przegródka na korespondencję, nachylona do przodu pod kątem tak zdecydowanym, że gdyby nie drzwiczki (otwierane ku dołowi), zawartość leciałaby bez oporów prosto pod nogi adresata. To właśnie z taką skrytką użerał się ongiś Adaś Miałczyński, odbierając czułe pozdrowienia od zaprzyjaźnionego hipermarketu i pobliskiej pizzerii.</p>
<p>Moją skrzynkę wymienili w ciągu ostatniego półrocza, nie pamiętam kiedy. Wymienili na skrzynkę euro, czyli &#8211; jak rozumiem &#8211; skrzynkę zgodną z eurostandardami, powszechnie znanymi jako &#8222;standardy prostoty bananów&#8221; na pamiątkę jakiegośtam przepisu, którym ktoś kiedyś próbował skompromitować Sojuz Neruszymyj. Zmieniłem rzeczywistość na lepszą: w Skrzynce Ludowej kluczyk dostępu miałem tylko ja i mundurowy, do nowej list mi wrzucić może każdy. Prawda, że pachnie to odzyskaną wolnością? A że przy okazji nawet ja, z nie najmniejszą dłonią świata, mogę wyjąć list ze środka bez kluczyka i że bez zbliżania oka na dwa cale z latarką w ręku nie mogę ustalić, czy warto się w ogóle gimnastykować &#8211; to są właśnie te sławne koszty transformacji. I czemu nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zamieniłem gówno na eurogówno?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2008/02/29/nowy-lepszy-szajs-euroszajs/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Roz-targ-nienie</title>
		<link>http://pszemau.com/2007/12/03/roz-targ-nienie/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2007/12/03/roz-targ-nienie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Dec 2007 08:38:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[niepodległość]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2007/12/03/roz-targ-nienie/</guid>
		<description><![CDATA[Na zakończonych wczoraj XVI Targach Książki Historycznej większość tytułów dotyczy polskiej niepodległości. Czy polska niepodległość należy już do historii?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na zakończonych wczoraj XVI Targach Książki Historycznej większość tytułów dotyczy polskiej niepodległości. Czy polska niepodległość należy już do historii?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2007/12/03/roz-targ-nienie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzień z życia miasta</title>
		<link>http://pszemau.com/2007/04/16/dzien-z-zycia-miasta/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2007/04/16/dzien-z-zycia-miasta/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Apr 2007 08:05:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdjęcia robię też]]></category>
		<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[o mediach]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[reenactment]]></category>
		<category><![CDATA[rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Ziobro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2007/04/16/dzien-z-zycia-miasta/</guid>
		<description><![CDATA[Sobota, 14 kwietnia. Miasto. 1. Widziałem w życiu kilka bitew i z zewnątrz, jako widzowi, wszystkie wydają się równie głupie. Kwestia publiczności, którą nieodmiennie bawi fizjologia i pokazywanie dupy przeciwnikom. Ale wierzcie mi, kiedy ten autentyczny Rosjanin z rosyjskiego reenactmentu zaczął przez mikrofon wykrzykiwać do polskich powstańców &#8222;Poliaki! U was niet szans!&#8221; (czy jakoś tam), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sobota, 14 kwietnia. Miasto.</p>
<p>1.</p>
<p><img id="image141" src="http://pszemau.com/blog/wp-content/dsc_0116.jpg" alt="dsc_0116.jpg" /></p>
<p>Widziałem w życiu kilka bitew i z zewnątrz, jako widzowi, wszystkie wydają się równie głupie. Kwestia publiczności, którą nieodmiennie bawi fizjologia i pokazywanie dupy przeciwnikom. Ale wierzcie mi, kiedy ten autentyczny Rosjanin z rosyjskiego reenactmentu zaczął przez mikrofon wykrzykiwać do polskich powstańców &#8222;Poliaki! U was niet szans!&#8221; (czy jakoś tam), odczułem coś nowego przy obserwacji imprez historycznych. Konkretnie miałem ochotę opuścić trybunę dla prasy i wywalić mu z nikona w zęby.</p>
<p>&#8222;Jedna z wielkich zalet brytyjskiego reenactmentu jest taka, że możesz strzelać do prawdziwych Szkotów&#8221; &#8211; jak to powiedział, emigrując, N.</p>
<p><span id="more-139"></span> 2.</p>
<p><img id="image142" src="http://pszemau.com/blog/wp-content/dsc_0171.jpg" alt="dsc_0171.jpg" /></p>
<p>- No więc: kto i dlaczego? &#8211; zapytałem pana Macieja, stawiającego to odważne pytanie pod pałacem prezydenckim d. namiestnikowskim.<br />
- Ziobro. Seryjny morderca &#8211; odpowiedział wprost.</p>
<p>Wielu przechodniów badawczo obserwowało pikietę dwóch panów w centrum stolicy. Ciekawe, czy znaleźli dziesięć różnic między nami dwoma.</p>
<p>3.</p>
<p><img id="image143" src="http://pszemau.com/blog/wp-content/dsc_0173.jpg" alt="dsc_0173.jpg" /></p>
<p>- Who&#8217;s fault was that? &#8211; zapytała właścicielka ręki, którą uważni dostrzegą na tym zdjęciu między autem a asfaltem. A ja znowu pomyślałem sobie, że dawanie babom praw jazdy to objaw zdecydowanie za dużej uległości wobec sufrażystek.</p>
<p>Kiedy tylko usłyszałem huk, odwróciłem się i zobaczyłem lecący na burtę samochód. &#8211; Rzucać się na pomoc, czy robić zdjęcie? &#8211; pomyślałem. W porę jednak przypomniałem sobie, że na udzielenie pierwszej pomocy mam cztery i pół minuty. Zdążę.</p>
<p>Tyle na temat etyki dziennikarskiej. Na szczęście pierwsza pomoc okazała się niepotrzebna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2007/04/16/dzien-z-zycia-miasta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z cyklu: małe p-p-podłości</title>
		<link>http://pszemau.com/2006/12/13/z-cyklu-male-p-p-podlosci/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2006/12/13/z-cyklu-male-p-p-podlosci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Dec 2006 00:13:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o Autorytetach]]></category>
		<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[Czas apokalipsy]]></category>
		<category><![CDATA[Jaruzelski]]></category>
		<category><![CDATA[stan wojenny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2006/12/13/z-cyklu-male-p-p-podlosci/</guid>
		<description><![CDATA[Odpieprzcie się od generała! Marie Antoinette już 5 stycznia w kinach!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img id="image98" src="http://pszemau.com/blog/wp-content/stan_wojenny.jpg" alt="Czas apokalipsy" /></p>
<p>Odpieprzcie się od generała!</p>
<p><span id="more-99"></span></p>
<p><img id="image102" src="http://pszemau.com/blog/wp-content/jaruzel.jpg" alt="TVP dzieciom" /></p>
<p><a href="http://www.sonypictures.com/movies/marieantoinette/" target="_blank">Marie Antoinette</a> już 5 stycznia w kinach!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2006/12/13/z-cyklu-male-p-p-podlosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sztuka zapominania zwycięstw</title>
		<link>http://pszemau.com/2006/09/26/55/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2006/09/26/55/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Sep 2006 19:36:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o historii]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2006/09/26/55/</guid>
		<description><![CDATA[Paradoksem jest, że jedyne wygrane polskie powstanie jest zarazem najmniej pamiętane &#8211; obwieszcza Rzepa z zeszłej środy na stronie A2 (sygn. map). Wydaje mi się, że jest to nie tyle paradoks, ile oksymoron: pozorna sprzeczność, w istocie w wielu przypadkach &#8211; jak i w tym &#8211; dająca się, po namyśle, pogodzić. Moja nauczycielka historii z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Paradoksem jest, że jedyne wygrane polskie powstanie jest zarazem najmniej pamiętane</em> &#8211; obwieszcza Rzepa z zeszłej środy na stronie A2 (sygn. <em>map</em>). Wydaje mi się, że jest to nie tyle paradoks, ile oksymoron: pozorna sprzeczność, w istocie w wielu przypadkach &#8211; jak i w tym &#8211; dająca się, po namyśle, pogodzić.</p>
<p><img alt="Polonia.jpg" id="image54" src="http://pszemau.com/blog/wp-content/Polonia.jpg" /></p>
<p><span id="more-55"></span> Moja nauczycielka historii z liceum (jedna z tych, że jeśli coś wiesz, to wiesz właśnie od nich) wspominała nam przy okazji Powstania Styczniowego o jednym z generałów tegoż. W liceum pasjonowały mnie trochę inne rzeczy, niż nauka, więc tylko strzelać mogę, że chodzi o Hauke-Bosaka &#8211; w każdym razie rzecz dotyczy jednego z funkcjonariuszy Powstania, który miał czelność nie dość, że nie zginąć, to jeszcze &#8211; o zgrozo! &#8211; świetnie prosperować, założywszy firmę produkującą damską bieliznę. Jakże to tak?</p>
<p>I w ogóle, co to za powstanie &#8211; wygrane? Zupełnie serio uważam, że Polacy, gdyby tak zrobić badania, odpowiedzieliby, że powstanie w definicji ma coś takiego przegranego w romantyczny zresztą sposób. Że powstanie do tego służy: do podtrzymywania romantycznych mitów, zapełniania rejestrów moralnych zwycięstw, utwierdzania się w przekonaniu o etycznej wyższości nad okrutnymi zaborcami. Stara przyśpiewka powstańcza głosi: <em>Obok orła znak pogoni &#8211; poszli nasi w bój bez broni</em>, więc jak tu się dziwić, że później &#8222;bard&#8221; śpiewać musi, że <em>są ludy, co dojrzały do śmierci/ z rąk ludów niedojrzałych do życia&#8230;</em>?</p>
<p>Może jestem banalny, ale zupełnie serio zastanawiam się, czy to nie jest najbardziej nasze na świecie, to urocze poczucie klęski. Nas przecież do unii nie przyjmą, a jak przyjmą, to unia i tak nie da. A jak da, to i tak rozkradną. A jak nie rozkradną, to może i zbudują, ale przecież i tak od razu runie. Więc po co mamy wywalczać tę niepodległość? Historia jak z sekatorem sąsiada &#8211; i <em>vice versa</em>, kawał o sekatorze sąsiada jest równie stary, jak polska historia. Może koresponduje to nawet trochę z moim ulubionym &#8222;My, Polacy&#8221;.</p>
<p>&#8222;My, Polacy&#8221; to ulubiony początek wypowiedzi wszelkiej maści polskich patriotów, którzy tak ten swój kraj kochają, że szczerze nienawidzą jego mieszkańców. Jest w tym pewna logika: codzienne obcowanie z Polakami musi być przeszkodą na drodze do sublimacji Polskości. Przykładowo, ktoś wyrzuca peta na ulicę. Podchodzi patriota:<br />
- I dlaczego pan zaśmieca ten biedny, znękany kraj? Prpana, takie chamstwo, to tylko w Polsce jest możliwe! To tylko my, Polacy, tak niszczyć potrafimy swą biedną, umęczoną matkę-ojczyznę!<br />
I dalej w tym tonie &#8211; scena jak z Koterskiego. Strasznie mnie to zawsze bawi, ale teraz myślę, że zgrubsza o to chodzi. Polska jest krajem tak pięknym, taką ziemią obiecaną, że my, Polacy, nigdy na nią nie zasłużymy, póki nie będziemy jako anioły. Cała logika tego &#8211; przepraszam za wyrażenie &#8211; dyskursu pojawia się dopiero na wyższym poziomie mesjanizmu spekulatywnego.</p>
<p>Albumowi <em>Powstanie Wielkopolskie</em> (Warszawa 2006) nie wróżę więc wielkiego sukcesu komercyjnego, choć oczywiście życzę jak najlepiej.</p>
<p>Ludzie, kto to słyszał tak wygrywać powstania?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2006/09/26/55/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
