<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>z sufitu &#187; o dalekich stronach</title>
	<atom:link href="http://pszemau.com/category/o-dalekich-stronach/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pszemau.com</link>
	<description>mój intymny kontakt z istotą gatunku</description>
	<lastBuildDate>Mon, 17 May 2010 21:43:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Czy podróże kształcą?</title>
		<link>http://pszemau.com/2009/10/01/czy-podroze-ksztalca/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2009/10/01/czy-podroze-ksztalca/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Oct 2009 18:01:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[o Człowieku]]></category>
		<category><![CDATA[o dalekich stronach]]></category>
		<category><![CDATA[o mediach]]></category>
		<category><![CDATA[w podróży]]></category>
		<category><![CDATA[antropologia]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarze]]></category>
		<category><![CDATA[harcerstwo]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[Levi-Strauss]]></category>
		<category><![CDATA[pociągi]]></category>
		<category><![CDATA[poczekalnie]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Skandynawia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/?p=257</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;&#8230;brzydkich wyrazów nie będę używał, studia ze zdrowym rozsądkiem pogodzę&#8230; Wiesz, mamo, studia też kształcą, a podróże są drogie.&#8221; - śpiewało się kiedyś piosenkę Poniedzielskiego przy ogniskach na wyjazdach, które niewątpliwie jakoś tam edukowały. Nauczyło mnie więc życie harcerskie, żeby zawsze mieć przy sobie apteczkę, w której zawsze brakuje dokładnie tego jednego leku na dolegliwość, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>&#8222;&#8230;brzydkich wyrazów nie będę używał,<br />
studia ze zdrowym rozsądkiem pogodzę&#8230;<br />
Wiesz, mamo, studia też kształcą,<br />
a podróże są drogie.&#8221;</em></p>
<p><em>-</em> śpiewało się kiedyś piosenkę Poniedzielskiego przy ogniskach na wyjazdach, które niewątpliwie jakoś tam edukowały. Nauczyło mnie więc życie harcerskie, żeby zawsze mieć przy sobie apteczkę, w której zawsze brakuje dokładnie tego jednego leku na dolegliwość, która się przydarzy (bo kto by pomyślał o aviomarinie i kroplach do oczu, skoro ani choroby lokomocyjnej, ani wizyjnej, nigdy nie miałem?)</p>
<p>Nauczyło mnie też obozowe życie sobieradka, jak zbudować sobie pryczę &#8211; co jest mi teraz cholernie przydatne, kiedy półtora tysiąca kilometrów od domu nie potrafię uruchomić sieci bezprzewodowej na laptopie. Wiem za to, co do czego służy w świetnie zaopatrzonych norweskich sklepach turystycznych (bo Norwegowie nade wszystkie sporty lubią trekking z lekką składaną patelenką i turystycznym jajnikiem pełnym jajek, żeby sobie w plenerze zrobić sadzone &#8211; sic!).</p>
<p>W swojej nieszczęsnej karierze harcerskiej zdobyłem wiele różnych sprawności, które zasadniczo można podzielić na kompletnie nieprzydatne (milczek!!!) oraz te, które na rękawie powinno się wyszywać przy pomocy logo różnych firm: mam więc sprawność nokia (a obecnie raczej HTC) w zakresie komunikowania się z oddalonym zastępem. Świetnie radzę sobie z orientacją w terenie przy użyciu sprawności garmin &#8211; potrafię dzięki niej wyznaczyć nawet optymalną porę połowu ryb i godzinę wschodu księżyca w danej szerokości geograficznej. Sprawność obozowego grajka załatwia combo samsung-logitech (w stereo!) i tylko dobrze się zapowiadającej kariery milczka, ku chwale Ojczyzny, nie kontynuuję. Trudno jednak nazwać to wszystko wykształceniem wyniesionym z podróży &#8211; ostatecznie ludzie wyjeżdżają także na wczasy z prawem jazdy, a jakoś nieskorzy jesteśmy przyznać, że wycieczki do Łomży uczą prowadzić samochód. Prawdziwe pytanie brzmi: czy podróże kształcą przez jakieś oświecenie, czyli: <strong>czy sam fakt, że jest się w Innym Miejscu czyni nas mądrzejszymi</strong>.</p>
<p><span id="more-257"></span>Zadałem je sobie, skoro już musicie wiedzieć, pod norweskim prysznicem, który, skandynawskim zwyczajem, zamiast brodzika ma centymetrowe  wgłębienie w podłodze, wyłożone tym samym linoleum, co reszta łazienki i wyposażony jest w ściągaczkę, zwaną w Polsce ściągaczką do szyb, a w Skandynawii &#8211; ściągaczką do podłogi w łazience.</p>
<p>Myśl moja przebiegła dwutorowo, co nie zdziwi nikogo, kto wie, że mam dwie półkule, czyli mózg dwurdzeniowy. Z jednej strony zdałem sobie sprawę, że oto czegoś się o świecie dowiedziałem &#8211; mianowicie, że brodziki w Skandynawii są inne, niż w Polsce, co jest wiedzą równie przydatną, jak to, że mech porasta pnie samotnie rosnących drzew od północy. Z drugiej zaś odkryłem, że gdyby ktoś ze Skandynawii pojechał kiedyś do Polski, odkryłby brodziki prysznicowe i nie musiał więcej używać ściągaczki. Z czego z kolei wynika, że mój zysk netto z wyprawy zbilansowany z rewizytą Norwegów jest w tym zakresie ujemny. Norwegowie zresztą bywali w krajach, gdzie w użyciu są brodziki i nic z tej wyprawy nie wynieśli. Ergo: podróże ich nie wykształciły, przynajmniej w zakresie praktycznym. Podobnie, jak Polaków nie nauczyły podróże do Indii, jak przewieźć dwie krowy na rowerze (wszyscy znamy te zdjęcia), Włosi z wycieczek do Szwecji nie wynieśli przekonania o wyższości uporządkowanego ruchu drogowego nad kompletną anarchią, a Francuzi od bliskich im Holendrów nie nauczyli się praktycznej sztuki mówienia z resztą świata po angielsku. Sam z wyprawy do Chin nie przywiozłem nawyku jedzenia makaronu pałeczkami (chociaż i wolniej (zdrowiej), i nawet wygodniej) i chyba nie ma co oczekiwać, że jakaś podróż nauczy mnie czegoś praktycznego: segregowania odpadów, przyrządzania espresso (to najprędzej) czy jedzenia fish and chips z gazetowej tutki.</p>
<p>Ale we wszystkim tym jest już jakaś dziejowa, nie waham się rzec &#8211; antropologiczna, mądrość. Najbanalniejsza z możliwych, to fakt, ale zawsze: taka oto, że chwiejna stabilność między tzw. globalizacją a lokalnością nie jest możliwa do zrozumienia na podstawie lektury encyklopedii. Tylko czy trzeba poświęcać tyle forsy i czasu na przyswajanie banalnych prawd o świecie w sposób najmniej efektywny z możliwych? Claude Lévi-Strauss pisze w <em>Smutku tropików</em>:</p>
<p><em>W zawodzie etnografa nie ma miejsca na przygodę; narzuca mu się ona i ciąży na właściwej pracy wagą tygodni i miesięcy zmarnowanych w drodze, godzin bezczynności (&#8230;) głodu i zmęczenia, czasem choroby, a zawsze tysiaca kłopotów pochłaniających całe dnie bez żadnego rezultatu</em></p>
<p>Punkt dla stuletniego antropologa. Sam czas spędzony na jednym z dworców czy lotnisk w oczekiwaniu nawet nie na transport, ale na jego perspektywę pozwoliłby nam na przeczytanie stu pięćdziesięciu stron literatury podróżniczej. Po przemnożeniu &#8211; dwieście kilkadziesiąt godzin podróży w 2004 roku, noc na lotnisku w Irkucku, druga na stacji w Ułan-Ude, kiblowanie w Manzhouli &#8211; przez ten czas siedząc w Warszawie zdążylibyśmy przeczytać &#8211; dla przykładu &#8211; całego Kapuścińskiego albo Levi-Straussa, którzy coś tam o świecie podobno wiedzieli. Podobno, bo &#8211; jak znowu pisze ten ostatni:</p>
<p><em>Być podróżnikiem to obecnie </em>[1955 rok]<em> zawód, który nie polega na odkrywaniu po latach badań &#8211; jak można by sądzić &#8211; faktów dotychczas nie znanych, lecz na przebywaniu wielkiej liczby kilometrów i gromadzeniu zjdęć fotograficznych lub filmowych, i to najchętniej kolorowych. Dzięki temu można mieć przez kilka dni salę zapełnioną tłumem słuchaczy, dla których frazesy i banały przemienia się cudem w rewelacje z tego tylko powodu, że ich autor, zamiast spisać je na miejscu, uświęcił je, przebywszy 20 000 kilometrów</em></p>
<p>Żeby chociaż tyle. A jeśli dodać do tego mój smutny wniosek, że ta &#8222;rewelacja&#8221; brzmi: &#8222;gdzie indziej jest inaczej&#8221;, poniższe zdanie okazać się może przewrotem kopernikańskim w ekonomii:</p>
<p><strong>GDZIE INDZIEJ JEST INACZEJ</strong>. A teraz siedźcie na dupie i przestańcie się wygłupiać z jeżdzeniem gdziekolwiek po tę prostą prawdę. Znacie ją już i znacie ją od dawna, nie jest warta biletu ulgowego do Otwocka, o ile choćby studencki jeszcze wam przysługuje. Weźcie się do roboty i wypracujcie trochę PKB, bo czarno widzę swoją pogodną jesień, zamiast wydawać szmal na pociągi w Rosji, konie w Mongolii czy na-czym-się-tam-jeździ w Wenezueli (sprawdzę sobie na Wikipedii, a tak w ogóle to wcale nie muszę wiedzieć).</p>
<p>Tylko czy takie zdanie wystarczy tym, którzy uprzejmi będą przyjąć je do wiadomości? Zadzwoniła do mnie kiedyś dziennikarka z Życia Miasta, polecona przez mojego przyjaciela, R.</p>
<p>- <em>R. mówi, że jechałeś transsyberyjskim</em> (właśnie, na zeszłoroczne wakacje, uruchomiono połączenie Warszawa-Irkuck, może nawet jeszcze dalsze &#8211; przyp. PB). <em>Chciałabym, żebyś opowiedział mi o tej podróży.</em><br />
- <em>A co konkretnie mam ci opowiedzieć?</em> &#8211; spytałem, gotowy do tego nadludzkiego poświęcenia<br />
- <em>O wódce</em> &#8211; zalśnił perlisty głos w słuchawce</p>
<p>No i problem, Pani Redaktor: trzeba było poczytać, choćby u <a href="http://www.dziennik.twardoch.pl/2009/06/16/mala-rosja-w-krainie-ostrych-gor-zapiski-spitsbergenskie/" target="_blank">Szczepana</a> (ten tekst jest akurat późniejszy, ale ktoś to chyba pisał wcześniej), że ten zapity, ruski ludek trzyma w dalekobieżnych wagonach jakiś dziwny ordnung, który działa nie tylko antynałogowo, ale oszczędził nawet drogą elektronikę użytkową, zostawioną na widoku na pryczy w bezprzedziałowym (tzw. <em>plackartnyj</em>) wagonie.</p>
<p>Pointy są P.T. Czytelnicy uprzejmi się domyśleć: w artykule jestem cytowany, ale na zupełnie inny temat; moja wzmianka o ogłupiającym uproszczeniu wyobraźni w temacie myślenia o Rosji nie wejdzie do kanonów dziennikarstwa. Ruskij, trzeźwy i nie kradnący? To byłby news, gdyby zdarzyło się wczoraj, ale skoro jest stanem rzeczy, to nie mamy na to kolumny. A ludzie z pewnością nie tego oczekują od gazet, żeby w nich publikowali rzeczy, których i tak nie wiemy.</p>
<p>Żeby zdobyć takowe, trzeba opuścić dom. A za cenę rocznej prenumeraty gazety da się dojechać np. w serce Azji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2009/10/01/czy-podroze-ksztalca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jihad contra McŚwiat</title>
		<link>http://pszemau.com/2007/01/08/jihad-contra-mcswiat/</link>
		<comments>http://pszemau.com/2007/01/08/jihad-contra-mcswiat/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Jan 2007 19:36:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Bociąga</dc:creator>
				<category><![CDATA[(bez komentarza)]]></category>
		<category><![CDATA[o dalekich stronach]]></category>
		<category><![CDATA[o tzw. społeczeństwie]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[terroryzm]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pszemau.com/blog/2007/01/08/jihad-contra-mcswiat/</guid>
		<description><![CDATA[Mój ulubiony fragment z podania o przyznanie wizy do USA: Czy ubiega się Pan/Pani o wjazd do Stanów Zjednoczonych, aby zajmować się działalnoscią wywrotową, terrorystyczną lub naruszajacą przepisy kontroli eksportu, bądź jakąkolwiek inną działalnoscią sprzeczną z prawem? Czy jest Pan/Pani członkiem lub przedstawicielem organizacji uznawanej obecnie przez Sekretarza Stanu USA za terrorystyczną? Czy kiedykolwiek uczestniczył/a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mój ulubiony fragment z podania o przyznanie wizy do USA:</p>
<p><em>Czy ubiega się Pan/Pani o wjazd do Stanów Zjednoczonych, aby zajmować się działalnoscią wywrotową, terrorystyczną lub naruszajacą przepisy kontroli eksportu, bądź jakąkolwiek inną działalnoscią sprzeczną z prawem? Czy jest Pan/Pani członkiem lub przedstawicielem organizacji uznawanej obecnie przez Sekretarza Stanu USA za terrorystyczną? Czy kiedykolwiek uczestniczył/a Pan/Pani  w prześladowaniach prowadzonych przez nazistowski rzad Niemiec; lub czy kiedykolwiek uczestniczył/a Pan/Pani w ludobojstwie?</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>[ ]<em> TAK<br />
</em>[ ] <em>NIE</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pszemau.com/2007/01/08/jihad-contra-mcswiat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

