" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

05 lut 08
wtorek

Z cyklu: foty, które lubię na przekór

Napisał Przemysław Bociąga Zdjęcia robię też, o sztuce

hommage_a_joseph_kossuth_320px.jpg

Nosi nawet tytuł: Hommage á Josseph Kossuth. Ładny, prawda?

31 sty 08
czwartek

Ranking wyznań niskokalorycznych

Napisał Przemysław Bociąga Zdjęcia robię też, o Człowieku

Wszyscy od rana w radiu narzekają, że w tłusty czwartek przybywa kalorii. A tymczasem to dowód jedynie na to, że tradycję należy pojmować spójnie, nie selektywnie: co cię utuczy w karnawale, zrzucisz w Wielkim Poście. Nawet w tłumaczeniu na nowoczesny język kalorii jedno bez drugiego nie ma sensu.

paczek.jpg

22 lis 07
czwartek

Ładne? Możesz sobie kupić

Napisał Przemysław Bociąga Zdjęcia robię też, o niczym

McPKiN

Nie, serio. Postanowiłem, że jako fotograf jestem jakby pod wynajem. Jakby co.

16 kwi 07
poniedziałek

Dzień z życia miasta

Sobota, 14 kwietnia. Miasto.

1.

dsc_0116.jpg

Widziałem w życiu kilka bitew i z zewnątrz, jako widzowi, wszystkie wydają się równie głupie. Kwestia publiczności, którą nieodmiennie bawi fizjologia i pokazywanie dupy przeciwnikom. Ale wierzcie mi, kiedy ten autentyczny Rosjanin z rosyjskiego reenactmentu zaczął przez mikrofon wykrzykiwać do polskich powstańców “Poliaki! U was niet szans!” (czy jakoś tam), odczułem coś nowego przy obserwacji imprez historycznych. Konkretnie miałem ochotę opuścić trybunę dla prasy i wywalić mu z nikona w zęby.

“Jedna z wielkich zalet brytyjskiego reenactmentu jest taka, że możesz strzelać do prawdziwych Szkotów” – jak to powiedział, emigrując, N.

(dalej…)

21 lut 07
środa

Lwów, luty 2007

Napisał Przemysław Bociąga Zdjęcia robię też, w podróży

Moja, jeśli wyliczenia są dokładne, jedenasta wizyta w Raju Utraconym.

Na Wschodzie zmiany niewielkie: Moja dawna obserwacja, że najbardziej ugruntowaną tezą Lenina jest, że “w komunizmie kucharka powinna rządzić państwem”, dalej znajduje potwierdzenie w moim codziennym doświadczeniu. Ale ultrawylansowane (zgodnie z zasadą, że na Wschodzie bieguny są takie same, tylko większa pustka między nimi; tym dobitniej widać i nędzę, i przepych) sushi-bary przy Prospekcie Svobody (pol. Wały Hetmańskie) wymagają baczniejszej uwagi następnym razem. Chociaż pewnie snobizm wschodni jeszcze nie dorósł do serwowania pierogów w takich miejscach, a bez varenykiv we Lwowie trudno mi ostatnio żyć.

Potwierdza się moja wersja, że “jadaj tam, gdzie tubylcy” oznacza zawsze McDonalda. Na ukrainie ta franczyzowa demokracja serwowała właśnie włoskie menu z McCiabattą (z plasteliny, autentycznie), ale za to herbatę można wybrać spośród: czarnej, cytrynowej, mięty i greya. I co, czy to nie mówi o Ukrainie równie dobitnie, jak czeburiek i setka wódki z ulicznej budy?

I jeszcze zdanie o tym, kogo zaskoczyła zima: we Lwowie studenci i licealiści jeżdżą do szkoły na biegówkach.

A teraz foty.

image001.jpg

(dalej…)

25 gru 06
poniedziałek

Fotki z gwiazdki

Napisał Przemysław Bociąga Zdjęcia robię też

x-mas1.jpg

x-mas2.jpg

x-mas3.jpg

02 lis 06
czwartek

Wszystkich Świętych 2006

Napisał Przemysław Bociąga Zdjęcia robię też

demon.jpg

01 lis 06
środa

Wszystkich Świętych 2004

Napisał Przemysław Bociąga Zdjęcia robię też

wszystkichswietych031.jpg

wszystkichswietych021.jpg

wszystkichswietych017.jpg

18 paź 06
środa

Coś przyjemniejszego

Napisał Przemysław Bociąga Zdjęcia robię też

bufetta.jpg

(dalej…)

30 wrz 06
sobota

Jak zapamiętać kolor?

Napisał Przemysław Bociąga Zdjęcia robię też, o sztuce

Mocne zdanie na lead: Marcel Proust wynalazł polaroid.

Pozwoliłem sobie dzisiaj na chwileczkę zapomnienia, uciekając przed mózgoklejką pracy w stronę Swanna. Wcześniej tylko przyczepiłem do ściany kilka zdjęć z polaroida – zapożyczyłem od Wojtka Tkaczyńskiego taką metodę: powiesić sobie własne dzieła na widoku na kilka dni i sprawdzić, co się będzie o nich myślało. Zrobiłem więc “wystawę” i czytam Prousta. Po drodze zatrzymuję się, wspominając tekst Johna Bergera: Co zastępowało fotografię, nim wynaleziono aparat fotograficzny? Odpowiedź, której można by oczekiwać, brzmi: rycina, rysunek, obraz malarski. Jednak bardziej odkrywcza odpowiedź, brzmiałaby: pamięć. Jak dobrze – myślę – że nie mam zdjęć z kilku wydarzeń, które chciałbym dobrze zapamiętać.

Wtedy wchodzi mama i gadamy chwilę o nowo powieszonych zdjęciach.

- Dobre teraz robią te materiały polaroida – mówi mama. – Kiedyś to, pamiętam, takie blade były, bez wyrazu.
- Materiały zawsze były podobne, tylko one bardzo łatwo blakną – tłumaczę.
- Aha. A jak zapamiętać kolor, żeby nie blakły?

No właśnie, zapamiętać. Ale czy przez to nie wyblakną?

(dalej…)

Następna strona »