" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

03 sie 09
poniedziałek

Pseudolingwistyka

Napisał Przemysław Bociąga o mediach

Dyskusja nad pojęciem pseudokibic przycichła już parę lat temu. Dziennikarze, niestety, mają większy wpływ na ludność, niż nam się to na co dzień wydaje (myślę, że gdyby jedna myśl z tego bloga miała zostać jako jego morał, powinna to być właśnie ta) i kiedy wszyscy dziennikarze przyjęli do wiadomości (a jest to chyba w masie dość bezrefleksyjna grupa zawodowa), że przyczyną awantur na stadionach są pseudokibice, opór był bezcelowy.

Pasek Pierwszej Polskiej Telewizji Informacyjnej, która w autoreklamowych spotach chwali się, że jest tak często cytowana, wprowadził pewne novum, więc niech będzie zacytowany jeszcze raz:

[tvn24] W nowelizacji prawa przewidziano zwiększenie kar dla pseudokibiców [tvn24]

Znaczy – coś się zmieniło.

Innocent-Hooliganism

Do tej pory słowo pseudokibic padało zawsze w parze z jakimś czynem przestępczym: pseudokibice zaatakowali, pseudokibice zdemolowali, albo coś innego zrobili. Przekaz był idiotyczny od początku, i nawet podnoszono jakieś argumenty, kiedy kilka lat temu pojawiło się to słowo. Pytali więc niektórzy, dlaczego nazywać chuliganów pseudokibicami, podczas kiedy rzucających mutrami w policję strajkujących nie nazywa się pseudogórnikami, a przerośniętych łobuzów, wsadzających nauczycielowi śmietnik na głowę – pseudouczniami.

Nie zamierzam oczywiście bronić tego językowego potworka (który być może jako dziennikarz powinienem zacząć zwać, no nie wiem, pseudoleksemem?). Jednak zawsze do tej pory kontekst użycia słowa pseudokibic był taki, że dawało się to jakoś próbować bronić: banda chuliganów zdemolowała ławki na własnym stadionie (żeby udowodnić, jak bardzo kocha swój klub), więc ich zachowanie nie było zgodne z domniemaną „etyką kibica”, a zatem ich kibicowość jest niepełna i należy werbalnie napiętnować ich osoby określeniem pseudokibic. Widzicie? Głupia, bo głupia, ale jakaś logika za tym jest, a już ja jako etnolog (licencjonowany) mam psi obowiązek wykazywać się zrozumieniem dla prymitywnych umysłów.

Innowacja na innowacyjnym pasku Pierwszej Polskiej Informacyjnej polega na tym, że po raz pierwszy słowo pseudokibic zostało użyte bez kontekstu niszczenia, stadionowej przemocy i opóźnień w rozkładach miejskiej komunikacji. Na pasku telewizyjnym fraza „zaostrzenie kar dla pseudokibiców” nabrała znaczenia: kary są za to, że jesteś pseudokibicem (bez wytłumaczenia, że chodzi o rodzaj uczestnictwa w meczu sprowadzający się do niesportowego traktowania całego społeczeństwa), a nie za to, że jako pseudokibic coś zrobiłeś. Zacząłem się bać.

Tego dnia rano szedłem do wieżowca Intraco z pobliskiej stacji metra Dworzec Gdański przez dzikie pustkowie, które jak znam życie nosi szumną nazwę parku. W niewielkiej odległości spomiędzy budynków zamajaczył stadion Polonii i tak sobie pomyślałem, że w każdej chwili w zasadzie kilku dżentelmenów może mnie chcieć zapytać o preferencje sportowe i spuścić bęcki przy okazji. Uznałem więc w duchu, że najbezpieczniej z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa będzie ogłosić się fanem Polonii w razie jakby kto pytał (chociaż fani Polonii podobno cechują się taką średnią wieku, że ostatni raz spuszczali łomot Niemcom w czterdziestym piątym). Nie wiedziałem wtedy jeszcze (a nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności), że dla takich jak ja, udających bycie kibicem, czekają teraz zaostrzone kary i że przyłapany na tak haniebnym kłamstwie przez hooligansów (endoetnonim bliskoznaczny jak sądzę do egzoetnonimu „pseudokibic”) mogę jeszcze zostać zadenuncjowany do prokuratury (doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa podszywania się pod kibica).

Ale może jestem za surowy. Może po prostu organa informowania dostrzegły to, czego nie uznały organa ścigania (jak widać na stronie śląskiej policji słowo pseudokibic jest tylko tagiem, a bandyta lepiej identyfikuje czyn), mianowicie że mamy do czynienia z jakimś zupełnie nowym rodzajem przestępczości, który wymaga nowego określenia (tak, jak „nadużycia gospodarcze” są pewnym nowym rodzajem kradzieży, a przede wszystkim przeważnie dotyczą osób, które kiedyś mogą wrócić do łask i będzie ich trzeba przepraszać za dosadne określenia). W tej sytuacji pobawmy się w web 2.0 i powymyślajmy tutaj nowe określenia przest nadużyć, które pilnie się tego domagają. Ja zaczynam (ale interesują mnie głównie pomysły niebanalne i nieoczywiste):

  • pseudomałżonek (osoba, która korzysta z dóbr cielesnych drugiej osoby bez jej zgody)
  • pseudochirurg (używa narzędzi do igerencji w integralność cielesną drugiej osoby, nie zaszywając po sobie i zasadniczo nie ratując życia, a wręcz przeciwnie)
  • pseudowłaściciel (gen.)
  • pseudokorektorka (dawniej dyslektyk)
  • pseudodziennikarz (osoba, która przeinacza… zaraz zaraz… to tak chyba nie działa)
Podziel się ze światem:
  • Facebook
  • Print
  • Wykop
  • LinkedIn
  • Twitter
  • email
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • del.icio.us

Zapraszam do komentowania

Przy wklejaniu długich linków uprasza się o korzystanie z tiny.pl