" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

29 cze 09
poniedziałek

Piosenkarz do recyklingu

Napisał Przemysław Bociąga o Człowieku, o sztuce

Teraz, kiedy kolejna głośna – w jakże ciekawy sposób – śmierć nieco przebrzmiała, postaram się spisać kilka uciekających myśli na jej temat.

Po pierwsze, śmierć Michaela Jacksona była dla mnie szokiem. Był to jednak szok nie w tym sensie, że kogoś nagle zabrakło. W istocie miałem łzy w oczach, kiedy dowiedziałem się o śmierci Kaczmarskiego, ale ten smutek wynikał z faktu, że twórczość Kaczmarskiego naprawdę uwielbiałem (jeśli kiedykolwiek znałem się na muzyce, to tylko na jego muzyce) i ciągle gdzieś, w głębi duszy, miałem nadzieję na jego do tej twórczości powrót. Mój smutek po śmierci Kaczmarskiego (z zachowaniem proporcji – w końcu człowieka osobiście nie znałem) miał więc charakter bliski prawdziwej żałobie: stanąłem oto twarzą w twarz z doświadczeniem pustki i egzystencjalnym lękiem, że ta pustka stanie się też moim udziałem.

(dalej…)