czwartek
Ja, foliowy patałach…
Ponieważ dalej na swój sposób kręci mnie, że akurat po stu latach niesłuchania radia włączyłem je kiedyś, kiedy cytat z mojego boga i to w korespondencji zagranicznej poszedł w eter, wyznaję teraz przekonanie, że trzeba słuchać go często, bo nigdy nie wiadomo, kiedy o tobie powiedzą. I co? Zdarzyło się znów, choć nie w tak bezpośredni sposób, jak poprzednio.
Ale najpierw ważna informacja: nie jestem ekopozytywny. Używam foliówek. Nie sram psem ludziom pod oknami, ale gdybym miał psa (co w mieście wydaje mi się dość perwersyjnym pomysłem), pewnie bym nim srał, kto wie.
Jadę więc autem, słucham radia (remarkable (u n00b), how often those two traits coincide, jak mawiał Jack Sparrow), a tu w Trójce (A jakże! Ex aequo z Polityką eksperci od „My, Polacy”) dyskusja o torbach foliowych. Dzwoni słuchaczka:
Słuchaczka opowiada z zaangażowaniem, jak to ostatnio kupiła gumkę do włosów, odmówiła przyjęcia foliówki i pani się na nią obraziła. Powiedziała że musi dać. Może musiała? Klientka znowu odmówiła. Sprzedawczyni znowu – że musi. Klientka, że ta torba przeżyje sprzedawczynię i jej dzieci. Sprzedawczyni się obraziła. Klientka opowiada słuchaczom – z satysfakcją.
Akt drugi, czy raczej drugi akapit. Spiker patrzy na didżejski zegar, już chce puścić dżingiel, ale słuchaczka ciągle gada – druga opowieść (bo, skoro już się dodzwoniła, pierwszy raz jestem na antenie, panie Kubo!). Opowieść jest o kupowaniu truskawek na Monciaku w Sopocie. Idę sobie, a tu truskawki w papierowych torbach. I facet mówi, że od dwudziestu lat sprzedaje truskawki w papierowych torbach, chociaż przemiękają, owoce wylatują, człowiek się cały upaćka, ale on w tych papierowych torbach! No dwie torby takie od tego pana kupiłam za to, że taki porządny człowiek!
Może tylko winni się tłumaczą, ale niech tam. Segreguję śmieci od zawsze, chociaż byt kształtuje moją ekologiczną świadomość. Kiedy mieszkałem w Wawrze, segregowało się wszystko: kompost do ogródka, metal na złom, osobno tani i szlachetny (trafiliśmy kiedyś pięć dych na puszkach po piwie z kilku imprez, od tej pory nie dziwie się podbieraczom puszek ze śmietników), baterie i tzw. „zużyte leki” (jak można wyrzucić zużyty lek?) do odpowiednich punktów przyjmowania. Elektronika do utylizacji. Co kwartał ćwierć tony makulatury na samochód – i do skupu (trzy dzienniki plus kilka miesięczników regularnie czytanych robiło swoje). Papiery z danymi osobowymi i finansowymi – spalić. Reszta na śmietnik – niewiele tego zostaje, w zasadzie butelki PET i pampersy. Szczura od herbaty dzieliło się na czworo: pergamin i fusy na kompost, sznureczek i yellow label – do śmieci. Taki był lajfstajl – ekologów nienawidziłem także wtedy, ale powolny tryb życia nieco trącącego podmiejskością robił swoje.
Teraz, na Grochowie, lajfstajl jest inny: butelki do śmietnika na butelki (uwierzyłem w segregację odpadów, kiedy zobaczyłem pod blokiem… trójdzielną śmieciarkę), chociaż jak są śmietniki osobno „szkło białe” i „kolorowe”, to już mnie zasadniczo wali. Makulaturę zbieram, bo trochę mi się tego robi ze względów zawodowych. Zbieram też puszki po piwie, bo wiem, co w życiu jest dużo warte. Ale takie po fasoli, małe papierki itp. już wyrzucam. Siebie odwożącego do Wawra kompost tak, jak odwożę puszki i makulaturę, raczej nie widzę, więc te kilka obierków i skórek od banana trafia do kontenerów. Taki lajfstajl, nic dodać, nic ująć.
Ale kimże jestem w oczach słuchaczki, której „porządność” warunkuje używanie papierowych toreb? Śmieciem? Łajzą? Mendą społeczną? Żebym się wtedy dodzwonił, panie Kubo… A tak? Pewnie nigdy się nie dowiem.
gmail.com 
czw | 24 sty 08 | 18:30
moge cie pocieszyc. gdybys sluchaczce spokojnie opisal twoje ekozwyczaje nie uznalaby za mende i lajze. bez leku. pochwalilaby. usmiechnela milo. poczestowala truskaweczka.
i tylko jedno nie daje mi spokoju. czemu ekologow nienawidzisz?
czw | 24 sty 08 | 21:25
Przyznaj się, że w głębi duszy wiesz, dlaczego. Bo to „pożyteczni idioci” i tyle. Oczywiście nie dotyczy tych z wierchuszki, którzy siorbią różnego pochodzenia miodek, a w ekologicznej branży jest na to parę dróg.
Ale cóż, wszyscy idioci komuś muszą być pożyteczni…
pt | 25 sty 08 | 12:39
Nie na temat trochę, ale apropo zielonych:
http://iwouldntsteal.net/
pt | 25 sty 08 | 15:07
„Support artists, not multinationals”… Fajny filmik, dobrze zrobiony.
Słówko „zielony” przypomniało mi z kolei rozmowę z A. kiedyś, na uniwerku. Rozejrzałem się po ludziach i mówię:
- Ten lewak, zielony, tamten czerwony, ów pedzio – różowy. Dlaczego ja nie mam swojego koloru?
- Przecież jesteś biały.
No tak, zapomniałem :)
sob | 26 sty 08 | 20:29
Czekaj, morderco drzew. Kiedy nastanie prawdziwa Tolerancja wszyscy tacy jak Ty będą wisieć.
czw | 31 sty 08 | 01:55
nie wszyscy. paru zachowamy w ogrodach zoologicznych. gdzie będa swą, zoologiczną właśnie, nienawiść eksponowąć tuż obok innych reliktów.
czw | 31 sty 08 | 08:52
W zoo trzyma się gatunki, trzymające się zupełnie świetnie, np. małpy oraz czerwone papugi.
nie | 03 lut 08 | 15:59
Jak donosi TVN24, świnie też trzyma się w zoo.
nie | 03 lut 08 | 16:19
Widać miejsce wszystkiego, co choćby trochę czerwone, jest za kratkami.
wt | 05 lut 08 | 00:23
Cóż za śmiała i odkrywcza interpretacja rzeczywistości…