środa
Tiszert dla walności
Stoję z kolegą w antyszambrze kina. Spotykamy jego kolegę (zna mnie z opowiadań), w koszulce z Kuroniem (nie palcie komitetów, zakładajcie własne).
Kolega kolegi: Od kiedy to prowadzasz się z endekami? (o mnie, jakoby)
Ja: Koszulka z Kuroniem? Jak daleko można się posunąć?
…i podaliśmy sobie ręce. Każdy z nas przy tym oglądał się, czy ktoś znajomy go nie widzi w tej hańbiącej chwili. Czy to dobry przyczynek do opisu Salonów?
gmail.com 
śr | 11 lip 07 | 23:00
ha. Doprecyzowując: Powiedziałeś ze to Che. Co stało sie anegdotką, która powędrowała.
czw | 12 lip 07 | 17:18
Ale Twoje nawoływanie do monopartyjności będę Ci wypominał czule :)
pon | 23 lip 07 | 13:36
Tak to już bywa z anegdotkami. Jakoś nie specjalnie mi to przeszkadza, nawet uwzględniając świadomość, że wiele osób uwierzy w autentycznośc pomyłki :]