poniedziałek
Polska, głupcze!
Upalne popołudnie. Idę Marszałkowską, perspiruję i wysycham. Lodówka przy kiosku kusi samotnymi trzema butelkami coli i resztkami izotoniku.
- Proszę colę – ocieram pot z czoła. – Niezły interes w taki dzień, jak widzę…
- Nie, po prostu przedwczoraj okradli mi lodówkę…
Długo jeszcze będę taki naiwny?
gmail.com 
wt | 22 maj 07 | 20:56
Boskie :)))))))))
podzielę się czymś równie uroczym.
Dzieciak z którym pracuję:
- Ala, powiedz „button”
- Ponton!!!
- Patrz, cioci zrobiła się w pończochach dziura. Ale dziura!!
- Ale dupa!!!