poniedziałek
Polska, głupcze!
Upalne popołudnie. Idę Marszałkowską, perspiruję i wysycham. Lodówka przy kiosku kusi samotnymi trzema butelkami coli i resztkami izotoniku.
- Proszę colę – ocieram pot z czoła. – Niezły interes w taki dzień, jak widzę…
- Nie, po prostu przedwczoraj okradli mi lodówkę…
Długo jeszcze będę taki naiwny?
gmail.com 