wtorek
IV RP i inne totalitaryzmy
Zrobiłem dziś w pewnym sensie anty-studencką akcję: namówiłem F., by zamiast na piwo iść na wykład. – Profesor Pomian przyjechał aż z dalekiego Paryża – argumentowałem. – Nie można tak po prostu nie przyjść.
Moja wiedza okazała się niedokładnie ścisła. Relegowany z UW w 1968 roku profesor rzeczywiście długo tworzył swe dzieła we Francji, a jego wybitna, erudycyjna i ponoć doniosła (sam nie wiem, gdyż moje naukowe horyzonty mają swoją zachodnią granicę wzdłuż Marszałkowskiej) książka Zbieracze i osobliwości była tłumaczona z francuskiego. Profesor jednak, jak się okazuje, dzieli swój czas od kilku lat między dyrekturę naukową Muzeum Europejskiego w Brukseli a Toruniem, gdzie swoją profesurą na UMK zadaje kłam wszelkim konserwatywnym stereotypom tego mniemanego centrum katolicyzmu.
- Zadzwonię po wykładzie – obiecałem A. – Chyba, że wykład będzie o tym, że Kaczyński chuj, wtedy wyjdę wcześniej.
Coś mi tak w tyle głowy pobrzękiwało, że wielu wybitnych naukowców może się teraz zajmować głownie tym, że Kaczyński chuj, a ja niespecjalnie miałem ochotę tego słuchać. Moją obietnicę powtórzyłem później F.
Profesor bardzo ciekawie zanalizował zagadnienie metafizyki w ideologiach i w religiach, punktując cechy wspólne (istnienie widzialnego i niewidzialnego świata) oraz różnice (w religiach świat niewidzialny, będący celem i źródłem etyki, jest oddzielony linią przestrzenną – ziemia/niebo lub osadzony w przeszłości: illud tempus). Nie do końca skutecznie moim zdaniem Pomian obalił historiozofię Dżej Pi Tu, który dwudziestowieczne totalitaryzmy nazwał owocem oświeceniowej cywilizacji śmierci – zwrócił tu uwagę, że tam, gdzie oświecenie tryumfowało najmocniej (Francja, Anglia), totalitaryzmy nie zagościły na dłużej, znajdując mocne podglebie w pominiętych przez ów prąd ideowy regionach. Cudownie i zapamiętale profesor wyliczał pierwsze wystąpienia poszczególnych nazw ideologii: nacjonalizm w tym a w tym, socjalizm 1831, komunizm 1840, konserwatyzm 1870 (strzelam oczywiście z pamięci). Zapamiętał się zresztą sam profesor; błyskotliwie tocząc swój wykład wrócił na chwilę do zagadnienia powiązania „prawicowych” totalitaryzmów z religią”: gen. Franco czy braci Kaczyńskich…
Poszliśmy do kina.
gmail.com 
pt | 20 kwi 07 | 13:59
Zapomniał żeś pan o tym, że inkryminowany profesor rozpoczął był swój wykład od podziękowania kadrze naukowej uniwersytetu naszego za uchwałę numer ileśtam a polegającą na pokazaniu wała wspomnianym przed wielokropkiem braciom. Co o mało nie przyspieszyło kina.