czwartek
Kogo w Babilonie kochają, odchodzi młodo…
Marek Kondrat, wielki artysta polskiego filmu i rewelacyjny Adaś Miałczyński, a ostatnio propagator ING Banku, żegna się z polską sceną i filmem. Żegna się, bo go stać. Stać go artystycznie, jak zauważa N., po rolach u Koterskiego. Stać go finansowo, bo te półtorej minuty na trzy spoty ING to trochę więcej kasy, niż wydał na rewelacyjne garnitury, w których się prężył. A więc Artysta odchodzi, a media publiczne lamentują razem z reżyserami, przyjaciółmi itepe.
Tylko jakoś nie zauważyłem, żeby ktokolwiek przy tej okazji przybliżył pełniejsze portfolio Artysty.
gmail.com 