środa
Sztuka i inne pierdoły…
Wczorajsza Rzepa, 2. strona, wywiad z Joanną Rajkowską, „artystką” (istotę cudzysłowu wyjaśnię zaraz), autorką palmy na rondzie de Gaulle’a w Warszawie.
Palmę znają wszyscy. Zrosła się z pejzażem miejskim stanowiąc bardzo przyjemną szczyptę absurdu w miejscu, którego sam klimat wywołuje w człowieku chęć przyspieszenia kroku i zrobienia Czegoś Ważnego oraz wywołania wrażenia Człowieka Zapracowanego. Takie przynajmniej, być może, były założenia.
Nigdy nie myślałem o Joannie Rajkowskiej. Z początku wydawała mi się kolejną prowokującą zadymiarą, która swoje prowokujące zadymy uprawia za publiczną forsę. Na państwowym grancie, jak wiadomo, najłatwiej krytykować konsumpcyjne społeczeństwo. Później całą panią Rajkowską zostawiłem z boku, lubiąc po prostu palmę: pocztówki, prezentowane pod hasłem „Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich” były mało znaczącym dopełnieniem, choć gdyby ktoś kazał mi coś rzec o projekcie, zinterpretowałbym go jako ciekawą próbę wywołania wrażenia „oderwania” świata od naszych przyzwyczajeń, wprowadzenia dysonansu poznawczego, wreszcie – zwykłego dziś oswojenia przestrzeni publicznej.
Tymczasem Joanna Rajkowska przedstawia się w wywiadzie z Łukaszem Cybińskim jako osoba o dość minimalnym uzwojeniu i… zadymiara za publiczną kasę. Ale przede wszystkim każdy, ale nie artystka. Przynajmniej jako taką z trudem mogę ją traktować.
Palma wybitnie kojarzy się z pewnymi ugrupowaniami, pewnym myśleniem o polityce i o społeczeństwie, które są przeciwko ludziom sprawującym teraz władzę.
A przy stawianiu palmy w 2002 roku też miała pani intencje polityczne?
To jest projekt artystyczny, a nie manifest polityczny. Palma stała się projektem politycznym, ale to nigdy nie było moją intencją. Palma nie była wymierzona w prawicę i nie była znakiem lewicy. Cieszę się jednak, że projekt coraz bardziej się upolitycznia. Oczywiście na tyle, na ile sztuczne drzewo może być polityczne. Trudo się z tego nie cieszyć. Artysta o niczym lepszym nie może marzyć.
Widzicie? Bo jeszcze ten fragment o tym, z czym się kojarzy palma – dyskusyjny. Mi się akurat kojarzy z rondem de Gaulle’a, a nie z obroną Le Madame czy manifami antygiertychowymi. O to mniejsza. Ale to… artysta o niczym lepszym [niż upolitycznienie dzieła sztuki] nie może marzyć? Jaki artysta?
Nie pamiętam kto dokładnie ustosunkował się do książki Lubiewo (lubiewodbyt, jak wyłuszczyła nam koleżanka) i do całej krytyki wokół niej: kiedyś autorzy dzieł uciekali przed szufladkowaniem, a dziś – pisarz cieszy się, dostając nagrodę za „pierwszą polską powieść gejowską”, a pisarka – za „pierwszą powieść dresiarską”. To było mądre spostrzeżenie krytyka. Ja też – podobnie jak on – mam swoje czasy, które są „stare” i „dobre”. Ale przede wszystkim mam swoją wizję sztuki, która sprawia, że jedyne, co mam do przekazania pani Rajkowskiej, to cytat z Aurelio Buendii: Pan i ja nigdy nie będziemy przyjaciółmi. Sztuka, „artystko” Rajkowska, zmiażdży polityce głowę, a polityka zmiażdży jej pięty. Polityka, „artystko” Rajkowska, nie jest godna zawiązać sztuce rzemyka u sandała. Ars longa, „artystko” Rajkowska, Olejniczak brevis, jak brevis był Miller i Cohn-Bendit też.
Strasznie żal mi, „artystko” Rajkowska, że to właśnie pani zrobiła taką fajną palmę. Niech pani lepiej idzie do teatru na Szekspira albo do muzeum na Rafaela. Oni wiedzieli, w przeciwieństwie do pani, w którym kierunku przesuwać się na osi sztuka-polityka.
gmail.com 
pon | 26 lut 07 | 16:25
a propolis palmy drogi
jakies metrow pare od tejze palmy w kierunku północnym jest pewne przyjemne miejsce gdzie moznaby sie przyjemnie napic piwa
ps
a w australii to takie prawdziwe som normalnie
pon | 26 lut 07 | 17:09
Witamy na polskiej ziemi!
Otóż można się przyjemnie napić piwa, ale na razie jeszcze się wahom, czy nie będę chory, a na pewno muszę trochę pokombinować, żeby się wymigać twórczo lub wypełnić (jeśli inaczej się nie da) pewne obowiązki typu „praca&kasa”.