niedziela
Wielka Orkiestra Świątecznej Przemocy
Znowu musiałem się ostatnio tłumaczyć z przyczyn mojego szacunku inaczej wobec Owsiaka i jego powrzaskiwań. Zapomniałem zresztą kupić kilku gazet wczoraj, żeby sprawdzić, kto co i dlaczego wyłącznie dobrze pisze o moim drugim ulubionym lewackim jąkale. Szkoda. Ale w tym roku, kiedy Michnikowszczyzna już nie rządzi za to sprzedaje się w księgarniach, mam poszerzoną koncepcję.
Ale od początku. Pierwszy raz przestałem kochać Owsiaka (nigdy go nie kochałem fanatycznie, ale jako gówniarz oczywiście cieszyłem się, że taka mądra i ładna inicjatywa i że my młodzież i te sprawy – cóż, przynajmniej na starość nie będę świnią), pierwszy raz zatem przestałem go kochać, kiedy postanowiłem zweryfikować tezę prof. W. i przyjrzeć się mu bliżej. Nie pamiętam, który to był finał: W. właśnie opowiadał, że to trochę brzydkie taka autokreacja w imię działalności charytatywnej i że Jezus, co jest skądinąd prawdą, nieco inaczej ją pojmował (Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę – Mt, 6, 2). Oczywiście, Owsiak nie liczy i nie musi liczyć, że Ojciec jego, który jest w ukryciu, odda jemu. Na omawianym finale (koło ośmiu lat temu) w jakimś Kaliszu czy innym Koninie, nie pamiętam, do wtóru porykiwań Agaty Młynarskiej wciągnięto kukłę Owsiaka na najwyższy cokół w mieście – a ja przeżyłem szok. To był pierwszy raz, kiedy pamiętam – Owsiak był dużo ważniejszy od pieniędzy. Siema.
I to tylko narastało. Pamiętacie ten rok, kiedy jakiś gówniarz dla żartu zlicytował najdroższe złote serduszko (które, jak się dowiaduję, jest przechodnie i co roku licytuje się to samo)? Jurek O. występował wtedy w Trójce, której akurat słuchałem w kuchni. Jurek O. wygłaszał oświadczenie, które mnie zmroziło. Jurek O. groził – serio, w sensie karalnym, a w każdym razie prawie karalnym – opowiadał, co zrobi gówniarzowi, kiedy już go znajdzie. Czułem się, jak przed teleekranem Orwella w czasie piętnastu minut nienawiści. Pamiętacie ten motyw z książki? Jeśli nie, to koniecznie go sobie odświeżcie. Albo ten z drugiej części nowych Gwiezdnych Wojen: Zabiłem ich wszystkich: kobiety, dzieci, starców. Byli jak zwierzęta. I zabijałem ich jak zwierzęta – opowiada młody adept Ciemnej Strony Mocy. Nie wiedziałem, z czym mi się kojarzy ten spokojny, skrywający głęboką chęć mordu, ton Anakina. Teraz sobie przypomniałem: oświadczenie Owsiaka było wypowiedziane tonem, którym mawia się tylko, choć różnymi słowami: zabiję cię, skurwysynu.
O tym pobiciu obrzydliwego prywaciarza sprzedającego okulary nie chce mi się nawet pyskutować. Być może były tam jakieś prawne okoliczności, być może Woodstock zapłacił komuś za wyłączność na handel (wot, bizn’es!), ale przypominam, że według świadków i gazet naczelna szarytka Rzplitej zjawiła się w towarzystwie dwóch drabów, o ile pamiętam, zwanych ochroniarzami. I jak by tam prawnie nie było, rozgłosu całej sprawie dodał fakt, że coś tam zostało zdemolowane, prócz błogości Owsiaka, że kochający naród dał mu mandat na rozgrzeszanie sumień z charytatywnego tumiwisizmu.
Ale w tym roku dręczy mnie jeszcze jedna myśl: skąd się ten Owsiak wziął? Prześwietlę to sobie wieczorem, jak już wszystkie światełka pójdą do nieba i zrobi się trochę ciszej (i tak dziś nie włączam ani TV, ani radia). Zobaczę, co się da wyguglać na jego temat, bo zaczynam podejrzewać, że ma typowo PKWN-owski życiorys: „Urodził się w roku 1920, do partii wstąpił w 1944″ – reszta jest milczeniem. Zastanawia mnie to nagłe pojawienie się Owsiaka w mediach III RP, zwanego dla niepoznaki ubekistanem. Zastanawia mnie, oczywiście, w kontekście Michnikowszczyzny, którą Owsiak reprezentuje ewidentnie. Pomyślcie: ni stąd, ni z owąd, pojawia się nagle jąkający się (amiedialny zatem) człowiek i w ubeckiej telewizji dostaje od razu genialny czas antenowy. Wiem, że jest już pokolenie, które tego nie pamięta, ale sukces tych audycji, nadawanych pod szyldem zdaje się „Róbta, co chceta, czyli rockandrollowa jazda bez trzymanki” był tak spektakularny, że przed długi czas telewizyjnie reklamowano gumę „Siema!”, gdzie zapewne należy szukać początków kultu Jurka O. Pamiętacie te werbalne katusze w niedzielę przy TV? Dziś małolat od śniadania/ wpada w proces przeżuwania/ gumy siema! // Zaszpanuje tatuażem, / co pod wodą się nie zmaże/ Bąbluj siema! // Guma siema!, lepszej nie ma/ pełen odlot, pełen luz/ guma siema! – w ustach plus/ Bąbluj siema. Chryste, dotąd całą reklamę mam pod czaszką. I skąd się ten gość nagle wziął w TV?
gmail.com 
nie | 14 sty 07 | 15:57
Taki kmiotek..
Zwykli, szarzy obywatele lubią tych co nie są doskonali. Co się jąkają, mają grube, brzydkie żony i nie wyglądają jak Brady Pity.
On pasuje do tego w 100%
Porwał tłum swoimi ułomnościami.
Mój ojciec pracuje w Administracji TVP s.a
Wiele razy wchodziłam pod jego przepustką do studia WOŚP i słyszałam co ma do powiedzenia Owsiak.
Niestety poza kamerami non stop wyrażał niezadowolenie i oburzenie.
Despota.
pon | 15 sty 07 | 01:47
Kto za nim stoi!!! Czy to na niego płk. Kukliński (świeć Panie nad duszą dzielnego bohatera) wylewał swoją patryotyczną krwawicę?
pon | 15 sty 07 | 10:36
hal, żyjemy w czasach po „Michnikowszczyznie” Ziemkiewicza. I może sobie kiełbasińska gadać. Wiesz, sprawdź sobie, ile osób w ostatnich wyborach parlamentarnych oddało głos na PiS i LPR. Część z platformersów też się liczy do tej ogólnej liczby – liczby ludzi, na których ani pokrzykiwanie o oszołomstwie, ani metkowanie kogoś jako nieobiektywnego na podstawie niechęci do Wyborczej, zwyczajnie nie robi wrażenia. Nie namawiam Cię do niechęci czy innych uczuć wobec Michników, Owsiaków, Bonieckich. Po prostu się rozejrzyj i dostrzeż, że można mieć inne i uczucia, i poglądy, nie będąc zarazem debilem ze wsi – jak zdajesz się myśleć. Jeśli planujesz karierę intelektualisty, warto to zrozumieć. Żeby później uniknąć zdziwień.
pon | 15 sty 07 | 22:48
Przemku, ja nie sugeruję, że jesteś półgłówkiem. Bądź łaskaw na przyszłość rewanżować się tym samym. Co zaś się tyczy Twego komentarza powyżej, spróbuj go przeczytać i zastosować w praktyce. Przy okazji pomyśl chwilę nad tym, czy on ma cokolwiek wspólnego z moim komentarzem powyżej. Wsadzanie ludziom w usta zmyślonych poglądów a potem mieszanie ich za nie z błotem to stary, sprawdzony sposób. Tylko czy aby na pewno na mnie chciałeś go wypróbować?
Ja akurat zaliczam się do ludzi, których ani metkowanie lewactwem, ani pokrzykiwania o michnikowszczyźnie nie robią wrażenia. Najwyżej śmieszą. Nie namawiam też nikogo do miłości do Owsiaka, Osamy ibn Ladena, Matki Teresy albo Jerzego Urbana. Po prostu zastrzegam sobie prawo (przywilej?) posiadania na niektóre sprawy własnych poglądów. A że nie są one tożsame z Twoimi – trudno, jakoś się będziesz musiał nauczyć z tym żyć. „Po prostu się rozejrzyj i dostrzeż”… litości…
pon | 15 sty 07 | 22:54
A na lżejszą nutę: mieszanie z błotem własnych znajomych za poglądy, które im się w usta wrzuciło samemu, to rzeczywiście p-p-podłość.
pon | 15 sty 07 | 23:27
Czy przypadkiem jest, ze tytuł notki Przemysława B. tożsamy jest z tytułem notki niejakiego Łukasza W.? http://lukaszwarzecha.salon24.pl/4160,index.html
Czy przypadkiem jest, ze rzeczony Przemysław B. i rzeczony Łukasz W. prezentują niezwykle zbliżone poglądy? Czy skoro rzeczony Łukasz W. jest dziennikarzem gazety „Fakt” to uznać należy, że „Pulsowi Pieknej Miejscowości” grozi tabloidyzacja i upodobnienie do rzeczonej gazety „Fakt”?
Z najlepszymi pozdrowieniami z okazji XV finału :)
wt | 16 sty 07 | 11:00
Ziat: tak, przypadek :) Nietrudno o taki zresztą, bo sprawa sama się narzuca. Ale dzięki za przesłany link, świetny tekst. W zasadzie prócz sformułowania „socjologia społeczna” nie mam się do czego przyczepić.
hal: zapewne obu nas poniosło, bo zauważ, że odwoływałem się do Twoich wypowiedzi, ale do tych z prywatnej rozmowy. Z tej w niedzielę rano, w aucie. Pozwolisz, że zacytuję: „Jezu, ale ty jesteś oszołomiony!” oraz „I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że Ziemkiewicz jest trzecim największym oszołomem w polskiej publicystyce”. Zgodzisz się chyba, że metkowanie kogoś jako oszołoma jest po pierwsze metkowaniem, a po drugie wyrazem politowania nad jego poziomem intelektualnym, hę?
wt | 16 sty 07 | 16:24
O nie, akurat poziomu intelektualnego Ziemkiewicza (ani Twojego) nigdy nie kwestionowałem. Wiara w spiski, zbawienną moc biczowania albo przyjaźń Michnika z Kiszczakiem nie wyklucza inteligencji. Znamionuje oszołomstwo, a w wydaniu krzykliwym nawet niebezpieczne oszołomstwo, ale zdecydowanie nie niski poziom intelektualny. Oczywistościom zdarza się przeczyć nawet najświatlejszym umysłom.
Nie pisz więc że „obu nas poniosło”, bo odwoływałeś się nie do moich poglądów, a do tych, które sam mi zarzucasz. Co do jednego masz rację: w Ziemkiewiczu-publicyście widzę oszołoma. Mam b. wysokie mniemanie o jego twórczości literackiej i b. niskie o jego felietonach. Mam do tego prawo – i nie umniejsza ono w niczym Twojego prawa do posiadania zdania odmiennego.
Na koniec zaś wypada dodać, że zarzuciłeś mi kilka b. brzydkich rzeczy nie na podstawie mojego zdania, a na podstawie własnych wyobrażeń o tym, jak może wyglądać zdanie kogoś, kto szanuje Michnika. Gdybyś oznaczył tę wypowiedź jako wyraz własnych fobii, nie byłoby problemu.
wt | 16 sty 07 | 17:04
Hihi, Słodziaki :) Dyskusja, jak nie przymierzając, Kobego z Wildsteinem :)
Przemku, jeżeli nie znasz/nie śledzisz Salonu24 to bardzo Ci polecam, masa ciekawych felietonów, choć głównie autorstwa naszej faszystowskiej prawicy :)