" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

24 sty 07
środa

Reklama dźwignią nakładu

Napisał Przemysław Bociąga o Autorytetach, o mediach, o reklamie

Stara mądrość branży PR głosi, że reklama, by być skuteczna, powinna wywoływać w odbiorcy szok:

Co czwartek w Gazecie Wyborczej czytamy papieża.

Teraz większa tubka. 25% wazeliny gratis.

okraglystol.jpg

(rroarra nie kumasz?)

15 sty 07
poniedziałek

Kto by pomyślał!?

Napisał Przemysław Bociąga o mediach

Z cyklu: uroki prasy

W świetle źródeł historycznych, żyjący w latach 1431-1476 władca Wołoszczyzny Vlad III Tepes (Palownik) nie był wampirem (podkr. w oryginale), a praktykowane przez niego wbijanie opornych bojarów i tureckich jeńców na pal nie odbiegało od standardów epoki. Podano za serwisem internetowym świetnego wydawnictwa przewodnikowego Bezdroża.

Przypomina mi to zabawny żart z naszego podwórka: przegląd prasy w lokalnej gazetce klasy „powielacz”: Kiedy wybuchła druga wojna światowa, nie było mnie jeszcze na świecie – pisze redaktor naczelna Kuriera Wiadomego Maria O., rozwiewając tym samym wszelkie wątpliwości. Nazwiska starych wyjadaczek branży oraz nazwy miejscowe zostały utajnione.

14 sty 07
niedziela

Wielka Orkiestra Świątecznej Przemocy

Napisał Przemysław Bociąga o Autorytetach, o mediach, o tzw. społeczeństwie

Znowu musiałem się ostatnio tłumaczyć z przyczyn mojego szacunku inaczej wobec Owsiaka i jego powrzaskiwań. Zapomniałem zresztą kupić kilku gazet wczoraj, żeby sprawdzić, kto co i dlaczego wyłącznie dobrze pisze o moim drugim ulubionym lewackim jąkale. Szkoda. Ale w tym roku, kiedy Michnikowszczyzna już nie rządzi za to sprzedaje się w księgarniach, mam poszerzoną koncepcję.

(dalej…)

09 sty 07
wtorek

El nigga Ruchaterro!

Napisał Przemysław Bociąga o Autorytetach, o tzw. społeczeństwie

O tym, jak dobrze być poetą, podobać się kobietom przekonał się niejednokrotnie kameruński uchodźca, poeta i obrońca praw człowieka Simon Mol. Dzisiejsza Rzeczpospolita podaje na A1: zarażał niebędące tego świadome (sic!) partnerki wirusem, stale rośnie liczba kobiet, które chcą wykonać anonimowy test. Tylko niektóre przyznają, że znały Kameruńczyka. Od piątku przynajmniej u kilku kobiet test wypadł pozytywnie: zostały zarażone HIV.

Wirus, którego nosicielem jest Simon Mol, dla Europejczyków jest wyjątkowo agresywny. (…) Kobiety, które dowiedziały się o zarażeniu, przeżywają szok. – Musieliśmy przerywać przesłuchanie jednej z nich, bo miała napady płaczu i histerycznego śmiechu – dodaje policjant [nadkom. Marek Siewert, zastępca komendanta żoliborskiej komendy, który nadzorował śledztwo]. Policja sprawdza informacje o 18 innych kobietach.

Podczas przesłuchań Mol nie przyznał się do winy. Był uśmiechnięty i odprężony. (…) Z ustaleń „Rz” wynika, że polskie władze od siedmiu lat wiedziały, że Mol jest nosicielem wirusa HIV. Ale prawo nie daje żadnych możliwości zmuszenia chorego do leczenia ani tym bardziej poinformowania o nosicielu wirusa ludzi, z którymi się styka.

Pytania do tekstu:

1. Jak kameruńscy poeci i bojownicy rozumieją Prawa Człowieka?
2. Czy chodzi o to, że czarni mają dłuższego, czy o stare prawo, że laski lecą na lewaków?

Cóż, jako publicysta blogowy, czuję się w obowiązku ostrzec społeczeństwo:

Przypomina się, że chodzenie do łóżka z czarnymi niepewnego pochodzenia może być przyczyną wielu groźnych chorób!

08 sty 07
poniedziałek

Jihad contra McŚwiat

Mój ulubiony fragment z podania o przyznanie wizy do USA:

Czy ubiega się Pan/Pani o wjazd do Stanów Zjednoczonych, aby zajmować się działalnoscią wywrotową, terrorystyczną lub naruszajacą przepisy kontroli eksportu, bądź jakąkolwiek inną działalnoscią sprzeczną z prawem? Czy jest Pan/Pani członkiem lub przedstawicielem organizacji uznawanej obecnie przez Sekretarza Stanu USA za terrorystyczną? Czy kiedykolwiek uczestniczył/a Pan/Pani  w prześladowaniach prowadzonych przez nazistowski rzad Niemiec; lub czy kiedykolwiek uczestniczył/a Pan/Pani w ludobojstwie?

[ ] TAK
[ ] NIE

08 sty 07
poniedziałek

Koronki, pudding i kostium

Napisał Przemysław Bociąga o kinie

Cóż by tu napisać o Marii Antoninie, żeby nie być banalnym? Skoro Dana Stevens słusznie już napisała, że to film o niczym prócz koronek i puddingu, że, zacytuję: Coppola goes an amazingly far way in nothing but setting a mood oraz że film jest oparty na biografii, która twierdzi, że Maria Antonina nigdy nikomu nie kazała jeść ciastek. Tylko jeśli cała postać pokazana jest tak, jakby to rzeczywiście było w jej stylu, to co to za różnica?

Zamiast tego koszmarnie nudna anegdota i wynikająca z niej refleksja o kinie.

c042r.jpg

(dalej…)