" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

31 gru 06
niedziela

A co, jeśli ona się po prostu…?

Napisał Przemysław Bociąga o mediach, o tzw. społeczeństwie

Bardzo zaległy wpis, który jednak chciałbym tu umieścić.
Znowu coś przegapiłem. Tym razem był to moment, kiedy Aneta K., spółkująca z notablami Samoobrony w zamian za karierę potyliczną, stała się Anetą Krawczyk, wielokrotnie molestowaną w pracy. Pamiętam, że czytałem u zarania seksafery: była uprzedzona o całokształcie samoobronnej rozmowy o pracę. Pamiętam, że wyznała: Lepper kazał mi iść pod prysznic. Siedziałam tam pół godziny, nawet się nie wykąpałam, wróciłam i doszło do zbliżenia. Już bodaj od następnego dnia ostrym skrętem poszło w kierunku gwałtów, molestowań i prawie otarło się o morderstwo na tle seksualnym. Gdzieś to już słyszałem.

„Rzepa” sprzed jakichś dwóch tygodni (której nawet nie mam teraz przed oczami) na drugiej stronie (tzw., słusznie w tym przypadku, Druga Strona) zamieściła wywiad z byłym mężem Anety. Ten opowiedział (wygląda na to, że z chęcią), jak Aneta K. wcześniej już była molestowana. Między innymi o tym, jak prowadzili wespół bar dworcowy w swojej miejscowości. Mąż podrzucił żonę do pracy i pojechał załatwiać sprawy, ale – jakież to klasyczne! – zapomniał portfela z jej torebki. Kiedy zawrócił, zastał swój interes zamkniętym, a swą małżonkę molestowaną w najlepsze przez współpracownika. Na swoją obronę, o ile pamiętam, miała, że wcale nie powinno go (męża) tam wtedy być. Cały wywiad w ogóle koncentrował się wokół dziejów seksualnego życia Anety K., które najwyraźniej było ponurym pasmem molestowań.

Pomyślałem sobie tak: skoro każdy seks (przynajmniej pozamałżeński) jest molestowaniem, to tylko kwestia posiadania licencji na molestowanie. Jeśli Lepper i Łyżwiński molestowali swoje współpracownice za dorozumianą zgodą (wielokrotne, długotrwałe molestowanie nie istnieje – po pierwszej próbie idzie się na policję), to znaczy, że politycy mieli licencję.

Ergo: musi istnieć system pośredniczenia w handlu licencjami na molestowanie. A jak się nazywa firma pośrednicząca w handlu (nieruchomościami czy innymi prawami)? Agencja.

To tak, jakby się kto zastanawiał, czemu nazwa „dom publiczny” odeszła do lamusa, na rzecz nowocześniejszego określenia.

Podziel się ze światem:
  • Facebook
  • Print
  • Wykop
  • LinkedIn
  • Twitter
  • email
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • del.icio.us

5 komentarzy do wpisu 'A co, jeśli ona się po prostu…?'.

Subskrybuj komentarze do wpisu 'A co, jeśli ona się po prostu…?' przez RSS lub TrackBack .

  1. Martusia napisał
    pon | 01 sty 07 | 19:08

    Młoda kobieta z trójką dzieci nagle odkrywa swoje życie seksualne z takimi odrażającymi stworzeniami bożymi jakimi są Łyżwiński i Lepper.

    Chyba nie posuwałaby się do tego z chęci zrobienia z siebie popularnej i bardziej sławnej.
    To przyniosłoby raczej odwrotny skutek.

    Jeśli seks w pracy miał miejsce i był za obopólną zgodą to każda rozsądna kobieta przy zdrowych zmysłach siedziałaby cicho.

    Jeśli doszło do molestowana – raczej należało to rozgłosić by się takie sytuacje nie powtórzyły.

  2. Przemysław Bociąga napisał
    wt | 02 sty 07 | 00:23

    Widać nie śledziłaś sprawy od początku – od publikacji, z których jasno wynikało, że ona dostała od koleżanki propozycję pójścia na rozmowę kwalifikacyjną wraz z informacją, że elementem tejże będzie… degustacja?

  3. Martusia napisał
    wt | 02 sty 07 | 01:17

    Masz rację, nie śledziłam. Czytałam jej streszczenie w internecie jakoś tydzień temu.
    Było tam napisane, że Pani Krawczyk była wówczas bezrobotna, miała na utrzymaniu dwoje dzieci i ciężką sytuację finansową.
    Co za tym idzie – była łakomym kąskiem dla wyzyskiwaczy.

  4. Przemysław Bociąga napisał
    wt | 02 sty 07 | 12:55

    Z wywiadu z jej mężem, o którym piszę powyżej, wyraźnie wynika, że kiedyś sama prowadziła biznes i wyzyskiwała swojego pracownika, zmuszając go do stosunku. I to jest właśnie moja teza: Aneta K., wyzyskująca czy wyzyskiwana, po prostu się…

  5. Martusia napisał
    śr | 03 sty 07 | 01:13

    Patrz.. a nie wygląda :)


Zapraszam do komentowania

Przy wklejaniu długich linków uprasza się o korzystanie z tiny.pl