poniedziałek
Norvidiana | świąteczne – tak wyszło
Jak mówią dawne, choć nowe baje
Są gdzieś na świecie tym Mikołaje
W Laponii, chociaż wieść niedzisiejsza
Głosi, że domem ich Azja jest. Mniejsza
Zresztą o to, gdyż ważne nynie,
Że ich gdzieś tropią w wiecznej zmarzlinie,
A tam schwytawszy, gdzie świecą zorze,
Ich eksportują flotą za morze,
Gdzie, odstawieni, niczym w muppetach,
Wręczają paczki w supermarketach.
Straszne są młyny ? przyznacie sami,
Kiedy Mikołaj wjeżdża saniami:
Tu Bóg się rodzi, tu moc truchleje,
A ten w szlafroku cudak się śmieje,
W czapce z pomponem i z ?pastorałem?,
Drwi z Narodzenia darów nawałem.
——————————————
Gdybym ja sam miał czapkę i sanie
To bym pojechał do tego kraju,
Gdzie kąsek chleba przez uszanowanie
dla darów nieba — z ziemi zbierają
(bo tęskno mi, Panie)
Gdzie bez-tęsknota, gdzie bez-rozmyślanie,
Jest jak odwieczne Chrystusa wyznanie:
Gdzie birthday Jego zowie się Świętem,
Promocją nie zwie ? ale Adwentem,
(– tęskno mi, Panie)
Lepiej już bowiem iść w ciepłe kraje,
Skąd kiedyś wieźli, jak dzisiaj z Laponii
W innych kolorach, ilością dużą ?
Jak mówią ? ludy (bo wszystkim służą ?
– tęskno mi, Panie!)
Lepsze to, niźli na polskiej piędzi,
Patrzeć, jak Święto zostaje świętem,
Lecz Narodzeniem nie jest już wcale,
Bo gdzieś to ginie w brudu nawale
Dla odegnania złego uroku
Bożych Świąt życzę Wam, jak co roku,
Bożych Sylwestrów i Mikołajów,
Świąt Zmarłych, Żywych, Bożych niedzieli
Wam, którzy, Daj wam Bóg, byście mieli
Tak za tak – nie za nie (bez światło-cienia…)
(Tęskno mi, Panie…)
gmail.com 
wt | 26 gru 06 | 01:31
pięknie. jak zwykle.