środa
Trzeci Mikołaj: kto za nim stoi?
Że mnie te brodate pajace irytują, nie muszę chyba wspominać. Nie ma dziś wiadomości, w których nie pokazywaliby otyłych pedofilów, biorących na kolana kilkuletnie dzieci z domów dziecka i dających im paczki z wedlowskimi pysznościami. Reakcjoniści i uładzona inteligencja już od kilku lat przypomina, że prawdziwy św. Mikołaj, że biskup Miry w Azji Mniejszej, że w czwartym wieku – ja już to piszę z pamięci, nie z Voragine’a. Ale jest taki jeden święty Mikołaj, który szczególnie mnie ciekawi.

Mieszka w Laponii i to podobno nie żart. Pokazywali go dzisiaj w serii popołudniowych programów informacyjnych w telewizorze, przed którym uciąłem sobie drzemkę po ciężkim poranku. Przyleciał, zapowiadali go przez megafony na tzw. Chopinie, czyli lotnisku WAW. To by oznaczało, że faktycznie (?) mieszka tam gdzieś, przy 68°N. Rzeczywiście (?) przywozi prezenty dzieciom, pozdrawia Polaków z akcentem naszego papieża Benedykta, te sprawy. Wiadome to rzeczy, pan i pani Mikołajowie, fabryka zabawek niczym ta czekolady z Charliego Dahla, ale tak na serio?
Jest taki moment, że ja mam ochotę wyjść z tej gry, zakrzyknąć „pobite gary!” (tak się krzyczało w podstawówce, jak ktoś zawieszał akcję zabawy) i niech mi ktoś serio powie, jaką podbudowę instytucjonalną ma ten rzekomy prawdziwy Mikołaj? Watykan raczej nie. Jakaś fundacja? Unicef? (a propos, pamiętacie jeszcze gadgety, które Unicef sprzedawał? Miałem terenowego resoraka w kolorze blue i kilka różnych puzzli)?
Bo ja to się w sumie bardzo cieszę, że wszyscy dookoła przypominają: Prawdziwy święty Mikołaj, biskup Miry w Azji Mniejszej, pastorał, trzy dziewczątka nie sprzedane do burdelu, czwarty wiek. Ale bez tej informacji, której brakowi daję upust powyżej, cała prawda o Mikołaju wydaje mi się siakaś taka… niecała.
PS. I niech mi ktoś powie, że mój stary nie jest dziwny. Przyszedł dziś do domu Bóg wie skąd o siedemnastej trzydzieści i przyniósł (Mikołajki, uważacie?)… trzy rzepy i stylisko siekiery. Sssłaby?
gmail.com 
pt | 08 gru 06 | 10:53
A ja zawsze z utęsknieniem czekam na moment, gdy do wigilijnego hamburgera mamusia poda plastikowy kubeczek z colą, a pod wygrywającą melodyjki choinką pojawi się wyśniona konsola…
pt | 08 gru 06 | 17:13
Ja mam lampki grające kolędy i migające w ich rytm. I uważam, że to świetna zabawa :) A.. lepszy Mikołaj niż jak nam wmawiano w przedszkolu- GWIAZDOR :D