poniedziałek
Pipidowskie przepychanki
Niby od ostatniego tekstu nie upłynęło tak wiele czasu, ale mam wrażenie, że na trochę zniknąłem. Wytłumaczę się więc, może trochę awansem, z tego i następnych zniknięć. Otóż w wolnych chwilach poznaję socjetę na wernisażach, tłumacząc to wszystko, zgodnie z zaleceniem Frondy, koniecznością ewangelizacji w trudnych środowiskach. W średnio wolnych chwilach stałem w kolejce do dziekanatu, ale to epizod.
W prawdziwie zajętych chwilach pracuję w darmowym podwarszawskim tygodniku, niezależnym politycznie (serio serio) i uzależnionym reklamowo. Tygodnik wychodzi na terenie jednej gminy (nazwijmy ją Pipidówem) i o tej gminie chciałem wygłosić kilka smutnych słów bo, niestety, prawda w nich zawarta ma charakter aż nazbyt uniwersalny.

Od końca: Puls Pipidówa (tak nazywa się nasza gazeta), ma kilka tysięcy nakładu, właśnie do druku jedzie trzeci numer i pod koniec tygodnia wszyscy go dostaną, będzie na poczcie, w sklepach, w skrzynkach pocztowych. W Urzędzie Gminy nie będzie. Dlaczego? Nie zmieniajcie kanału, a się dowiecie.
W Pipidówie jest rada gminy na czele z Wójtem z Opcji Politycznej (OP). Wójt wydaje własną gazetę, a ponieważ w Pipidówie wszystkie pipidowskie sprawy mają priorytet przed jakimiś tam Irakami i Bushem, Kuryer Pipidowski (tfu!), gazetka wójta, nazywana jest z charakterystyczną temperaturą uczuć „gadzinówką”.
I, imaginujcie sobie, jakie jaja. Puls Pipidówa, nr 1: piszemy o korkach, streszczamy obrady Rady Gminy. Reszta to domy kultury, historia, zapchajdziury, nawet repertuaru kina pobliskiego nie możemy zaaplikować, więc zbywamy sprawę trzema recenzjami na ostatniej stronie.
W drugim numerze piszemy o oświadczeniach majątkowych „polityków” (przepraszam wszystkich radnych gmin za ten cudzysłów, ale wiecie, jak jest). Piszemy o zbiórce śmieci, remoncie wylotówki, idącej przez Pipidów. Odkrywamy, że zastępca wójta jest z Prawie-kontropcji Politycznej (P-kP) i że brak jego życiorysu na stronie gminy jest mocno podejrzany. Publikujemy wszystko, cośmy na niego znaleźli. Majątek, przeszłość. O kochance nic nie piszemy, podobnie jak o tym, że z autobusem Arabów zdradziła go – bo nic takiego nie znaleźliśmy. Sprawa jest czysta.
I co? I dym.
Dzień po naszym pytaniu na stronie Urzędu Gminy zostają tylko dwa newsy, schodzi cały tzw. content. I nie ma już niczyich życiorysów, żadnych publicznych informacji, które mogłyby się do czegoś przydać.
Pytamy wójta o kosze na odpady w ramach akcji sprzątanie świata – każe nam się walić, odsyła do Rzecznika Prasowego, który ma odpowiedzieć w terminie dwóch tygodni. W terminie dwóch tygodni, panie wójt, to my już będziemy pismem ponadregionalnym, a pan będziesz po wyborach i ex-wójt, więc się pilnuj. Czwarta władza, no nie? Aha, odesłał nas jeszcze do Kuryera Pipidowskiego, co zbyliśmy pustym śmiechem. My go nawet kserujemy, żeby mu nie dać zarobić, chociaż i tak jest za darmo.
Pytamy wójta, co konkretnie robili panowie z Centralnego Urzędu Antykorupcyjnego, którzy przyszli do niego w zeszłym tygodniu. I dlaczego Sekretarz Stanu ds. Handlu USA pytał Premiera RP o to, co się dzieje w Sianecku (gm. Pipidów, na zdj.), gdzie wielki amerykański koncern ma problemy, bo nie chce dać w łapę i blokują mu inwestycję wielką, jak samica słonia. Na następnej sesji rady gminy wójt, spodziewając się kogoś z naszych, ale nie wiedząc, jak taki ktoś może wyglądać, wręcza każdemu obserwatorowi i radnemu kartkę. Na kartce przypomnienie, że Wójt reprezentuje gminę na zewnątrz. Ponoć każe podpisywać weksle, że radni pojęli to jako polecenie służbowe. Z każdym pytaniem odsyła do rzecznika. Pyta, kto stoi za obecnością kamery na posiedzeniu (czego akurat sami chętnie byśmy się dowiedzieli).
To jest stan spraw na dziś. I teraz pytanie: o co tu chodzi. O władzę? Wójt się spocił w pogoni za nią, a teraz nie chce się przeziębić, więc unika przeciągów? Przypomina mi to wszystko historię małej k. Mała k (pisze się przez małe k, dla odróżnienia od dużego K, pana redaktora nacelnego) pracowała kiedyś chwilę w dużym sklepie odzieżowym południowo-Zachodniej firmy, nazwijmy ją NARA. Dostała się tam wskutek obecności na kolacji znajomej rodziców, która była władna ją zatrudnić. Pierwszym (i ostatnim; to nie wymaga wysokich kompetencji) pouczeniem małej k na nową drogę zawodową było: tylko się nie przyznawaj, że mnie znasz. Zniszczą cię.
I ciągle mi w głowie dzwoni to pytanie za sto punktów: co z tą Polską, do kurwy nędzy? Wójt Pipidowa pilnuje swojej władzuchny jakby to była teka ministra bez taki. Laski na pół etatu w Narze walczą na pazury i zęby, bo ktoś trzyma z bosmanem. O jakie „zaszczyty” my tu gramy? Czy cała kariera w tym pieprzonym kraju jest wielkim wyścigiem szczurów w McDonaldzie?
Wiem. Sytuacjia małej k jest patologiczna, sytuacja wójta Pipidowa jest symptomatyczna; różnica tkwi w szczegółach: diabeł wójta ubiera się u Prady, diabeł koleżanek małej k z tamtego okresu ubierał się w lumpeksach i czasem kupował dżinsy Nary ze zniżką pracowniczą. Koleżanki małej k (i ona sama, póki jej się chciało) zarabiały wtedy miesięcznie tyle, ile ja w dwa tygodnie w Pulsie Pipidówy na jedną Bóg wie jaką etatu (nie uwzględniłem kosztów adwokata i ochroniarza, którzy, jak tak dalej pójdzie, będą mi za koszt uzyskania przychodu). Wójt (Puls by nie wiedział?) zarabia rocznie, jak to się pono mówi na mieście, w granicach dwunastu dużych baniek. Sto trzydzieści koła. Kafli. Dycha miesięcznie za odmawianie wywiadu dziennikarzom lokalnej gazetki i donosy do Rady Etyki Mediów (sic!) na koleżankę, która robi nam research. To już rzeczywiście parę złotych. Z drugiej strony jego rówieśnicy (ma 30 lat) zarabiają tyle na etacie, a jeśli się dobrze wstrzelili w interesy, to tyle miesięcznie wydają na waciki. Czy naprawdę, panie wójcie, warto robić o to tyle dymu?
gmail.com 
pon | 09 paź 06 | 10:28
Przemku, witamy w życiu.
Czuj się jak u siebie w domu.
Dla pocieszenia możemy tylko dodać: sytuacja, którą w sposób nie do końca inteligibilny raczyłeś opisać, jest charakterystyczna dla pewnego rodzaju sytuacji społecznych: ten rodzaj to sytuacje społeczne związane z ludźmi. Inaczej mówiąc: wszystkie sytuacje społeczne. Uniwersytet, partia polityczna, gmina, firma prywatna, spółka skarbu państwa, diecezja Kościoła Katolickiego, gmina mennonitów albo amonitów, bojówka trockistowska, koło gospodyń wiejskich, redakcja miesięcznika „Wędkarz”, klub sportowy, fandom rpg albo BDSM, szkoła podstawowa, whatever you desire.
Poszukiwania obszaru wolnego od cech, które ze zdziwieniem raczyłeś tutaj opisać, jest działaniem, być może, nadającym życiu sens oraz wdzięcznym w swoim optymizmie, natomiast, z góry skazanym na porażkę. Warto je porzucić i zająć się czymś przyjemnym, lub wzniosłym, wedle preferencji.
Z najlepszymi życzeniami,
S.
pon | 09 paź 06 | 11:08
Ja bym Ci tego nie puścił, ale to świetne jest.
pon | 09 paź 06 | 11:13
halu: Na szczęście nie moderujesz mojego bloga :)
Szczepanie: w fandomie BDSM przynajmniej wiadomo, o co się walczy :)
pon | 09 paź 06 | 22:48
Pisałem raczej o puszczaniu do druku; na blogu puszczasz się sam.
pon | 09 paź 06 | 22:56
Społeczeństwo ma prawo wiedzieć!
wt | 10 paź 06 | 00:21
tu wstawić kawałek erudycji i pominąć
Mikrokosmos, makrokosmos, ladila. Cośtam o zwierciadle, w którym odbija się rzeczywistość (siermiężna/skrzecząca, żeby zadośćuczynić związkom frazeologicznym). Pominąć.
Co mnie ciekawi, to granica między dwoma rodzajami prasy. Taką właśnie gazetką z pipidówki, która na dobrą sprawę nie może nic i miniNikosia może co najwyżej kąsać po łydkach, a wielką narodową lub międzynarodową gazetą, która może wszystko i potrafi w szczycie wysiłku makroNikosia obalić, razem ze wszystkimi jego krewnymi-i-znajomymi. Posłać w niebyt. Ciekawe gdzie jest granica i jak bardzo jest binarna. Gdzie i w jakim punkcie jeden rodzaj prasy przechodzi w drugi? Tj – czy na tworzenie faktów zamiast ich opisywania może sobie pozwolić, nie wiem, gazeta gminna? Regionalna? Wojewódzka? Krajowa? Jaka krajowa?
Ale to takie tam, nocne rozważania. Na tym poziomie mikro zawsze będą starcia między kąsającymi po łydkach Głosami Pipidówka a opędzającymi się od nich mikroNikosiami. I kto za to płaci? Pan płaci. Pani płaci. Społeczeństwo płaci.
wt | 10 paź 06 | 09:50
To nie tak. Linia podziału nie biegnie między dużymi a małymi. To jest kwestia chęci, bo mały kurier pipidowski też mógłby nabruździć przed wyborami (oczywiście na nieco mniejszą skalę, ale jednak), gdyby tylko chciał. Z kolei duży dziennik ogólnopolski może uznać, że zamiast bruździć komukolwiek woli wypomnieć telewizyjnej podobno-gwiazdce brudne nogi albo ziewanie na zakupach. To kwestia własnych standardów i podejścia do dziennikarstwa.
czw | 12 paź 06 | 12:35
Ech, życie pisze piękne epilogi… Ciekaw jestem czy i na mnie w redakcji czeka już donosik…
czw | 12 paź 06 | 16:18
Podzielę się swoim. W oczekiwaniu na wożnego sądowego poczytuję sobie „Prawem i lewem” :)
śr | 18 paź 06 | 18:14
Przemku, jako autor pracy magisterskiej o ograniczeniach antykorupcyjnych radnych (takie sci-fi, za połowę tych rzeczy nie ma, albo nie było w ówczesnym stanie prawnym, żadnych sakcji) Cię wspieram w starciu z ta hydra.
Dobrze zrozumiałem, że ze strony gminy poleciały oświadczenia majątkowe? Fajny dżus. Gdzieś tam w BIPie muszą być. Jako „polityk” wiem to, tym bardziej że na zakó\ończenie tej kadencji sam składałem (i na stronie wiadomej gminy można przeczytać jakie kokosy zbijam oraz że jestem współposiadaczem samochodu osobowego fiat Secicento Sporting 1108 cm rocznik 98).
Pozdrawiam, do zobaczenia!
K.
I powodzenia.
A pana Wójta pozdrawiamy. Ze Śląska.
śr | 18 paź 06 | 20:43
Dzięki, Krzysiu!
„A pana Wójta pozdrawiamy. Ze Śląska.”
Czy to aby nie była groźba karalna? :D
pt | 20 paź 06 | 12:10
Nie, to uprzejme pozdrowienie. Ale po tych doświadczeniach, jakie tam macie z naszymi (Szczepana i moimi, w sensie) krajanami możnaby się bać że oznacza to „wizytę” kilku autokarów nabuzowanych panów z puszkami „Tyskiego” i trzonkami od kilofów…
A czy pan wójt nie myśli o reelekcji i stąd u niego takie sterydy?
I inne pytanie – kiedy można się u nas spodziewać wjazdu dżentelmenów z Warshaffki? (myślę o dwóch konkretnych).
Nadal niezmiennie trzymam kciuki za powodzenie.
Pozdrawiam,
Krzyś
pon | 30 paź 06 | 22:06
miszcz