" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

30 wrz 06
sobota

Jak zapamiętać kolor?

Napisał Przemysław Bociąga Zdjęcia robię też, o sztuce

Mocne zdanie na lead: Marcel Proust wynalazł polaroid.

Pozwoliłem sobie dzisiaj na chwileczkę zapomnienia, uciekając przed mózgoklejką pracy w stronę Swanna. Wcześniej tylko przyczepiłem do ściany kilka zdjęć z polaroida – zapożyczyłem od Wojtka Tkaczyńskiego taką metodę: powiesić sobie własne dzieła na widoku na kilka dni i sprawdzić, co się będzie o nich myślało. Zrobiłem więc „wystawę” i czytam Prousta. Po drodze zatrzymuję się, wspominając tekst Johna Bergera: Co zastępowało fotografię, nim wynaleziono aparat fotograficzny? Odpowiedź, której można by oczekiwać, brzmi: rycina, rysunek, obraz malarski. Jednak bardziej odkrywcza odpowiedź, brzmiałaby: pamięć. Jak dobrze – myślę – że nie mam zdjęć z kilku wydarzeń, które chciałbym dobrze zapamiętać.

Wtedy wchodzi mama i gadamy chwilę o nowo powieszonych zdjęciach.

- Dobre teraz robią te materiały polaroida – mówi mama. – Kiedyś to, pamiętam, takie blade były, bez wyrazu.
- Materiały zawsze były podobne, tylko one bardzo łatwo blakną – tłumaczę.
- Aha. A jak zapamiętać kolor, żeby nie blakły?

No właśnie, zapamiętać. Ale czy przez to nie wyblakną?

(dalej…)

30 wrz 06
sobota

Co z tym Hong-Kongiem?

Napisał Przemysław Bociąga o mediach, o polityce

Czy ktoś może mi wytłumaczyć parę spraw apropopo Miss World?

Dlaczego Chiny wystawiają dwie kandydatki?

I dlaczego Polskę reprezentuje Grażyna Torbicka? Mówi po angielsku gorzej, niż Miss Szkocji, a reszta lasek na sali mogłaby mówić do niej „babciu”! (przez grzeczność nie wypominając jej „pra-”)

Wurden Sie an dieser Frau ein Zimmer vermieten?

(Wurden Sie an dieser Frau ein Zimmer vermieten?)

26 wrz 06
wtorek

Sztuka zapominania zwycięstw

Napisał Przemysław Bociąga o historii, o tzw. społeczeństwie

Paradoksem jest, że jedyne wygrane polskie powstanie jest zarazem najmniej pamiętane – obwieszcza Rzepa z zeszłej środy na stronie A2 (sygn. map). Wydaje mi się, że jest to nie tyle paradoks, ile oksymoron: pozorna sprzeczność, w istocie w wielu przypadkach – jak i w tym – dająca się, po namyśle, pogodzić.

Polonia.jpg

(dalej…)

18 wrz 06
poniedziałek

United after 9/11

Napisał Przemysław Bociąga o Człowieku, o kinie, o tzw. społeczeństwie

Z początku miałem napisać tylko tyle: Pragnę uspokoić wszystkich fanów pojednania z islamem na jego warunkach i orędowników tezy, że to religia miłości, a nie terroryzmu. Niech śpią spokojnie, bo „United 93″ Greengrassa pokazuje islam zgodnie z prawdą, jako religię popaprańców, dążących do mordu wszystkiego, co żyje i sprzeciwia się ich wierze, dążących do opanowania świata przez ich chore „ideały”. A zatem – w zasadzie zainteresowanych bezinteresownym mordem. Resztę impresji po tym filmie napisała już śp. wściekła i dumna Oriana Falacci, zapewne nawet go nie widząc.

Miałem poprzestać na takiej notce, ale jednak się nie powstrzymam.

WTC 9/11

(dalej…)

17 wrz 06
niedziela

Granice wolności poglądów – Interia.pl

Napisał Przemysław Bociąga o mediach

Dzisiaj w serwisie znalazłem sondę: Czy papież powinien przeprosić muzułmanów?

Przewidziano trzy odpowiedzi:

  • Tak, ponieważ ich obraził
  • Nie, jego słowa źle zrozumiano
  • Nie mam zdania

Nie znalazłem wśród nich niczego dla siebie.

15 wrz 06
piątek

Rekord Guinessa w bzdurach

Napisał Przemysław Bociąga o niczym, o reklamie

Dzisiejszy Teleexpress traktował między innymi o pewnym panu, który w ciągu ostatnich czterech lat nawlókł na nitkę 75 metrów pestek od jabłek. Nietrudno się domyślić, że pastwę będzie miała z niego kampania reklamowa doskonałego piwa, która już dawno przerosła swój produkt – Księga Guinessa. Pan konsument jabłek ma ponoć dostać się do Księgi z okazji swoich, przypadających niebawem, 77 urodzin. Będzie tam figurował jako wykonawca „najdłuższego sznurka z nanizanymi pestkami od jabłek”.
Ja tylko jestem ciekaw: kiedy Księga Rekordów Guinessa dostanie się do Księgi Rekordów Guinessa w kategorii największej ilości kategorii?

14 wrz 06
czwartek

Postpatriotyczny oscypek

Napisał Przemysław Bociąga o tzw. społeczeństwie

Wczorajsza (środa) Rzepa dzieli się z nami tekstem Elżbiety Isakiewicz Pochwała patriotyzmu. Autorka, rozważając znaczenie tegoż we współczesnej Polsce, powołuje się między innymi na frazę Dmowskiego: Jestem Polakiem – a zatem mam obowiązki polskie. Problem polega na tym, że dzieło Dmowskiego nosi tytuł Myśli nowoczesnego Polaka – my zaś jesteśmy do bólu ponowocześni. Jako tacy wiemy zatem, że patriotyzm jest paradygmatem jak inne; nie istniał od zawsze i nie musi istnieć w nieskończoność.

(dalej…)

05 wrz 06
wtorek

Miami Vice Reality Show

Napisał Przemysław Bociąga o kinie, o mediach

Przywykło się mówić o reality shows źle albo wcale, zwłaszcza w tzw. dobrych domach. Przywykło się też mówić, że Spielberg, czy też ktoś niedługo przed nim, wprowadził do kina realizm ostateczny, takie w każdym razie wersje słyszałem. Tymczasem nie pierwszy już raz, przy okazji bardzo miłego filmu Miami Vice dostajemy obraz jeszcze o oczko „realistyczniejszy” (historyk sztuki by się wkurzył, bo realizmu się nie stopniuje, proszę pana!). Mam niewielkie doświadczenie z reality shows bo podobno, jak pisał Piotr Walkowicz, Antropolog albo nie ogląda telewizji i jest z tego dumny, albo ogląda telewizję i się tego nie wstydzi. Chętnie zapisałbym się do tej drugiej grupy antropologów, ale zwyczajnie nigdy nie mam czasu i/lub telewizora. Z tego jednak, co widziałem, charakterystyczna kamera dająca jakość godną monitoringu przemysłowego, która zrobiła karierę w mediach wychodząc od śledztw dziennikarskich poprzez telenowele dokumentalne i stylizacje na takowe (Detektywi na przykład), wygląda mniej więcej tak i robi niezłą karierę w kinie. Czy szanowni krytycy popkultury zgodzą się ze mhą, że jest to pewna korzyść płynąca z reality shows?

Aaa, zapomniałem, że krytycy popkultury rzadko widzą korzyści w amerykańskim kinie.

Miami Vice Michaela Manna polecam.

01 wrz 06
piątek

Nowela agenturalna

Napisał Przemysław Bociąga o Autorytetach, o polityce

Się dzieje. Nowela Marii Konopnickiej pt. Dym rozwija wątki i, uwzględniając definicje gatunków literackich, staje się epopeją. Ja przyjmuję to, jak mawiają, na relaksie – dzisiaj z audycji klonu Moniki Olejnik w Pulsie zostało mi objawione słowo Michnika (brzmiało jakoś w stylu: podła insynuacja, czyli brzmiało standardowo), więc mam już dystans i wiem, w co mam wierzyć. Ale ponieważ słowo z łoża boleści nie do każdego dociera – megafonuje je Frasyniuk. Podaję za onetem:

Mówi pono Frasyniuk (plus ośmiu), że dorobek Solidarności jest systematycznie plugawiony (…) przy aktywnym udziale funkcjonariuszy IPN. Bo, oczywiście, to IPN ma funkcjonariuszy, a SB miała pracowników naukowych. Od socjologii.
Mówi o ścisłej kontroli ubeckich archiwów, pełnych plotek i kłamstw, z których ludzie złej woli robią dziś użytek i, oczywiście, muszę przyznać mu rację – niestety jak zwykle ironicznie. Uważam, co więcej, że kiedy już obejmiemy pełnię władzy w Polsce, koniecznością będzie założenie paraagenturalnej jednostki kolekcjonującej ploty (będziemy je wycinać z Vivy i Życia na Gorąco) oraz zmyślającej fikcyjne rozmowy z obecnymi studentami, a za parę lat – na pewno – działaczami Inwigilowanej Opozycji.
Mówi też o nieusprawiedliwionych kłamstwach, poniżających całe środowisko opozycyjne, odzierających Polaków ze słusznej dumy z zasług antykomunistycznej opozycji ruchu podziemnej ?S?, czyli, tak w skrócie, o spisku żydowskim, tylko w drugą stronę. Mówi o stwierdzeniu prezesa IPN-u, jakoby ujawnienie akt IPN wymusiło napisanie historii Polski na nowo, jako o absurdalnym. Ja, wójt, wama to mówię – to wierzcie, jak mawiał bohater Chłopów. Mówi o historykach IPN-u pseudo badacze, bo to on w Polsce rozdaje tytuły naukowe.

Dzięki, panie Frasyniuk! Jak dobrze znów pogadać o lustracjii abstrakcyjnie. Nie trzeba się babrać w niuansach, że ktośtam miał image prawdziwie porządnego człowieka, a ktoś inny – nadmuchanego Autorytetu, wymodelowanego z podłużnego balonika. Ileż łatwiej myśleć w ten sposób! Ileż bardziej czarno-biało!

Autorytet