" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

22 sie 06
wtorek

Obyczaje seksualne cywilizowanych

Napisał Przemysław Bociąga o Autorytetach, o mediach, o tzw. społeczeństwie

Natknąłem się na to przypadkiem na serwisie o2.pl:

Ja przeważnie wyobrażam sobie, że uprawiam seks z kimś innym, nie z moim mężem. Gdyby nie to, wcale nie mogłabym tego z nim robić. Dawno przestał być dla mnie atrakcyjny. Ale łączą nas dzieci, dom, rodziny, znajomi i nie chcę tego zmieniać. Czasem na wyjeździe służbowym pozwalam sobie na niezobowiązujący skok w bok, tak dla urozmaicenia. Żadnych wyrzutów sumienia nie mam, nie spowiadam się z tego ani księdzu, ani mężowi, uważam, że to moja osobista sprawa, zresztą bez większego znaczenia – zwierza się Mariola, 32-letnia pracownica agencji reklamowej.

No fajnie. Ksiadz się nie dowie, będzie spoko. Ale jak się którejś nocy na murze pojawi napis w technice spray al secco „Mariolka to dziwka!”, ja się na łamach pism opinii nie będę uskarżał na ciemnogród i zabobon.

A propos dziwek. Spory o Grassa trwają. Dokazuje Paweł Huelle.
Fragment plakatu

Wczorajsza (poniedziałek) Wyborcza dalej oskarża przeciwników nazizmu o nietolerancję wobec noblisty. Na pierwszej stronie dwa urocze wykresy opinii publicznej, dowodzące niezbicie i ponad wszelką wątpliwość, że winny jest Kurski bycia Kurskim, a nie Grass bycia SS-manem.

Na jednej ze stron późniejszych wywiad (głównie z Pawłem Huelle) na temat Grassa ujęty w formie laudacji (ze strony Huellego) oraz presupozycji (ze strony GW). Gazeta ogłosiła Grassa autorytetem, a ten tytuł (w przeciwieństwie do tytułu Honorowego Mieszkańca Miasta Gdańska) jest permanentny i niezbywalny. Dlatego właśnie ujawnienie przeszłości autora Blaszanego bębenka (z jego strony) oraz nagłośnienie sprawy (ze strony Wałęsy i Kurskiego) jest zdaniem Wyborczej „atakiem na autorytet”, co zostało uroczo ujęte w pytaniu (Czy to jest polska specjalność, niszczenie autorytetów?), i na co wystarczyło już w zasadzie odpowiedzieć twierdząco z lekką modyfikacją, udającą niezależność poglądów. Laudacja Huellego zaś dotyczy głównie faktu, że „nie mamy w Niemczech większego przyjaciela, niż Grass” (kogo to parę miesięcy temu tak soczyście nazywał „Przyjacielem!” Bartoszewski?)

Przy okazji Huelle chwali się, że gdyby była wojna, pierwszy zgłosiłby się do „elitarnej” formacji, a to, czy to będą doktrynerzy Hitlera, czy Nelsona Mandeli, miałby gdzieś. Co p. Huellemu mówi pojęcie nazizm – nie wiadomo. Elitarna to elitarna, można być wszak elitą nawet (a może zwłaszcza?) w Sonderkommando.

Tymczasem dziadek Tuska w Wehrmachcie ma wielkiego konkurenta – zgodnie z odwieczną tradycją rywalizacji obu formacji. Smutne jest zaś to wszystko dla Polski. Nad bramą wiodącą na dziedziniec Wawelu widnieje taka fraza: Si Deus nobiscum, quis contra nos?, co oznacza, mniej więcej, że gdy mamy Boga za przyjaciela mało kto może nam podskoczyć. Dość pechowo zmieniliśmy tego wielkiego Przyjaciela na takich, którzy przez pół wieku wołali o czystość, jawność i otwartość by w końcu przyznać się do udziału w zbrodniach. I na takich, którzy obwołują ich Autorytetami.

Podziel się ze światem:
  • Facebook
  • Print
  • Wykop
  • LinkedIn
  • Twitter
  • email
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • del.icio.us

Zapraszam do komentowania

Przy wklejaniu długich linków uprasza się o korzystanie z tiny.pl