" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

30 sie 06
środa

Overvrite (y/n)? __

Napisał Przemysław Bociąga o Autorytetach, o kinie

Ciekaw jestem, czy przeoczyłem moment, kiedy w polskim kinie przestało być beznadziejnie, czy właśnie stało się to na moich oczach. Palimpsest, zupełnie wtórny w skali światowej film (Powiększenie, Memento, ?), w skali krajowej jest nowatorstwem pozwalającym na optymizm.

palimpsest.jpg

(dalej…)

26 sie 06
sobota

Epizod V: Autorytety kontratakują

Napisał Przemysław Bociąga o Autorytetach, o mediach

Za ciosem po ciężkich przejściach z Grassem poszły środowiska autorytetyzujące wydając walkę „Wprost contra Zbigniew Herbert and the IPNs”. Skoro bowiem ceniony Jaśnie Oświecony Lewicy mógł być człowiekiem nazizmu (często nazywanego przez Jaśnie Oświecone media ruchem skrajnie prawicowym), to dla symetrii trzeba było coś powiedzieć o czerwoności białego człowieka.

zbigniew.jpg

(dalej…)

22 sie 06
wtorek

Obyczaje seksualne cywilizowanych

Napisał Przemysław Bociąga o Autorytetach, o mediach, o tzw. społeczeństwie

Natknąłem się na to przypadkiem na serwisie o2.pl:

Ja przeważnie wyobrażam sobie, że uprawiam seks z kimś innym, nie z moim mężem. Gdyby nie to, wcale nie mogłabym tego z nim robić. Dawno przestał być dla mnie atrakcyjny. Ale łączą nas dzieci, dom, rodziny, znajomi i nie chcę tego zmieniać. Czasem na wyjeździe służbowym pozwalam sobie na niezobowiązujący skok w bok, tak dla urozmaicenia. Żadnych wyrzutów sumienia nie mam, nie spowiadam się z tego ani księdzu, ani mężowi, uważam, że to moja osobista sprawa, zresztą bez większego znaczenia – zwierza się Mariola, 32-letnia pracownica agencji reklamowej.

No fajnie. Ksiadz się nie dowie, będzie spoko. Ale jak się którejś nocy na murze pojawi napis w technice spray al secco „Mariolka to dziwka!”, ja się na łamach pism opinii nie będę uskarżał na ciemnogród i zabobon.

A propos dziwek. Spory o Grassa trwają. Dokazuje Paweł Huelle.
Fragment plakatu

(dalej…)

19 sie 06
sobota

Teoria prywacyjna dobrej wiadomości

Napisał Przemysław Bociąga o tzw. społeczeństwie

Sierpień to miesiąc świąt i obchodów, których przybywa wprost lawinowo. Pod maryjny i bogoojczyźniany za sprawą Prymasa Tysiąclecia okres podczepić się oczywiście musiały różne typy, skąd na przykład, w zeszłą sobotę czy niedzielę, obchodziliśmy (a w każdym razie media obchodziły) Międzynarodowy Dzień Leworęcznych. Nie chciało mi się szukać wypisu innych absurdalnych świąt, ale pewnie jeszcze by się tego znalazło.

Z leworęcznością jest oczywiście tak, jak z każdą inną „tolerancją” – ludzie lepiej sobie radzą bez niej i jedynym sposobem na zachowanie normalności życia jest mieć popyskiwania „tolerancyjnych” w poważaniu. Fakt, że, jak wyczytałem, wśród początkujących szermierzy jest 15% leworęcznych, a wśród mistrzów olimpijskich – 50% mówi sam za siebie i nie jest chyba wynikiem celebracji Dni Mańkutów (podobo bardzo nietolerancyjne słowo zresztą). Organizatorzy takowych, należy wnosić, nie osiągnęliby raczej podobnego sukcesu – to wymaga milczącej determinacji, a nie jazgotliwości. Zresztą, większość z nich i tak pewnie „kiedyś prawie była leworęczna, więc wie, jaki to ból” – podobnej retoryki mamy już po dziurki. Zamiast tego jeden z drugim pomysłodawca Kominternu Leworęcznych zapostulowałby:

  1. Ustanowienie parytetu mańkutów wśród mistrzów olimpijskich (słuszne z punktu widzenia logiki tolerancji. A że przy okazji mordercze dla idei sportu? No cóż…)
  2. Powołanie paraolimpiady dla mańkutów (bez której, jak widać, radzą sobie świetnie)

Tymczasem (dalej…)

09 sie 06
środa

Prawie jak społeczeństwo

Napisał Przemysław Bociąga o tzw. społeczeństwie

O ostatniej powodzi na moim podwórku donosił nawet Onet – stamtąd się zresztą dowiedziałem, siedząc wygodnie, bezpieczny, na ósmym piętrze krakowskiego bloku. Gwoli ścisłości – z Onetu można wyczytać, że mój dom znalazł się mniej więcej pod wodą za każdym razem, kiedy serwis donosi: „Intensywne opady deszczu w Warszawie” – sprawa jest pewna i przesądzona.

rain_cloud.gif

Dziś znowu pada, a ja jestem na miejscu i gorzko myślę o współobywatelach. (dalej…)

05 sie 06
sobota

Boni pastoris est…

Napisał Przemysław Bociąga o sztuce, w podróży

Krótka impresja z wyjazdu do Nowego Wiśnicza, który zafundowaliśmy sobie dzisiaj w ramach programu „Szaleństwo wolnej soboty”. Uwaga – sentencja:

Dobra przewodniczka nie tylko pokazuje, ale także daje pomacać.

Ja akurat nie macałem, bo dziewiętnastowieczne termofory mało mnie kręcą. Ale i bez macania impreza była udana, zrobiłem bowiem to, co zawsze chciałem: wszedłem do Obiektu z Przewodnikem.

Przewodnicy to śmieszna kasta, poznałem ją zresztą od środka, kiedy jako niepełnoletni szczyl zrobiłem papiery przewodnika po Warszawie. Zaznajomiłem się wtedy z paroma prostymi prawdami z cyklu „kultura w działaniu”.

(dalej…)

02 sie 06
środa

Pan Cogito, rembrandtysta

Napisał Przemysław Bociąga o literaturze, o sztuce

Zupełnie niedawno pastowałem buty (pastowałem, to staromodne określenie tego, co robi się z nubukiem, ale nie bardzo to ważne) na średnio starym +Plus-minusie, czyli dodatku kulturalnym Rzepy. Chwilę potem dodatek ten wyrzuciłem, a chwilę wcześniej – przeczytałem. Był on streszczeniem chyba doktoratu (in spe) jakiejś pani (której nazwiska nie zapamiętałem) o poglądach śp. poety Herberta na śp. malarza van Rijn.

Swoją drogą jeśli doktorat jest o tekście Herberta (rozchodzi się o niepublikowany esej) o Rembrandcie, to kto właściwie jest autorem doktoratu, a kto jego tematem? Zresztą nieważne.

Ważne, że bardziej rzymski niż katolik pisze o malarzu w sposób, którego historycy sztuki powinni się uczyć. Z cytowanych fragmentów wynika, że „tekściarz Gintrowskiego” znacznie lepiej od nich przenikał do istoty sprawy, a sprawą w malarstwie, a raczej w Sztuce w ogólności jest co innego niż przyjęło się sądzić w socjecie. Strasznie dużo bowiem mówi się o wpływach, o szkołach, o zapożyczeniach, o Painting and patronage, o Social Critique of the Judgement of Taste, o kolekcjach, darach, wpływach, skandalach i trendach. Herbert, o ile dobrze zrozumiałem z fragmentów, czniał wszystko, z sobie właściwą gracją przenikając do istoty rzeczy. A istotą rzeczy był poruszający, czysty zachwyt nad Pięknem, nad metafizyką Światła, nad napięciem w obrazach i znaczeniem. Próba zracjonalizowania (przez zwerbalizowanie, nie przez bibliografię) estetycznego zachwytu.
Czego, rzecz jasna, nie przytoczę wam w cytatach, gdyż na Herbercie i Rembrandcie wypastowałem buty.

Rembrandt - portret Cornelisa Anslo

01 sie 06
wtorek

62. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Napisał Przemysław Bociąga o tzw. społeczeństwie

Warszawski five o'clock

Czy zatrzymałeś się na minutę?