niedziela
Troubleshooter
Teraz, kiedy nic nie jest gotowe, dwa słowa gwoli wyjaśnienia idei. A że tłumaczyć się nie lubię, zaserwuję P.T. Czytelnikom historyjkę, o tym, jak Marek kupował kiedyś śniadanie. Może wytłumaczy ona ideę głupich pomysłów i stawania przed koniecznością podjęcia decyzji na już.
Kiedy już dojechaliśmy, pijaniuteńcy, na Vivat Vasa (2003 chyba), został nam przydzielony jakiś losowy apartament szesnastoosobowy bez łazienki, a konkretnie dwa łóżka, z których skwapliwie skorzystaliśmy. Rano obudził mnie Marek, dumny z siebie jakby właśnie… zresztą nieważne. Zrobił zakupy, o czym niezwłocznie mnie powiadomił. Zadowolony z takiego obrotu spraw wziąłem od niego siatkę z zakupami i zajrzałem do środka.
Moja twarz prawdopodobnie przybrała dziwny odcień, zresztą obaj niezbyt dobrze czuliśmy się od rana, po czym zakrzyknąłem coś o kretynach i padłem ciężko na łóżko. W siatce były bowiem: chleb, dwa piwa nieznanej szerzej marki (w puszkach) oraz fajki ulubionej marki Jamesa Deana oraz Marka zarazem.
- Jesteś trochę głupi, wiesz? – Zauważyłem trzeźwo a z rozbawieniem. Trudno było się nie zgodzić.
- Oj no bo wiesz. Wchodzę do tego sklepu, taki dumny i blady, a babka pyta mnie: co podać? To odpowiedziałem: yyyy…. chleb… dwa piwa… i fajki!
- ‘kay. To teraz ja muszę cię nauczyć, jak się robi zakupy, tak? Gdzie ten sklep?
–
Sklep spożywczo-przemysłowy przy gniewskim rynku znałem już z opisu. Bez wahania schroniłem się w jego cieniu, a, również znana mi z opisu, sprzedawczyni radośnie uśmiechnęła się i spytała: co podać?
Przestałem się dziwić Markowi. Czemu człowiek w ogóle robi coś bez planu?
gmail.com 
nie | 02 lip 06 | 12:32
cZe hiHIhIHI fAIneG0 mAsH bl0gasSSKa
czw | 13 lip 06 | 22:57
Zdrajco, za zdradzieckie zdradzanie największych sekretów naszej Grupy Bojowej 1 MMRMSPDZEZSWBNSJOKWKPWKPP, skazuje Cię
A w ogóle to było inaczej. Pani w sklepie zbombardowała mnie sowim co podać- po każdym wymienionym produkcie… No i kupiłem jeszcze maślankę, ale jak to mleko się wylewa tak maślanka tym bardziej w rękach alkoholika….