" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

02 lip 06
niedziela

Ela, Elunia lema sabachthani!

Napisał Przemysław Bociąga o Człowieku, o kinie

Drugie oglądnięcie „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” nieco zmieniło moją perspektywę. Upewniłem się przede wszystkim, że adiunkt Chyra przerysowuje rolę, żeby Anioł Straż mógł pokazać, gdzie leży różnica między moralitetami w wykonaniu dwóch aktorów. Nie wiem jednak, czy zwróciliście tak jak ja uwagę na najgorsze: sztafaż.

Bruegel, Slepcy

Kiedy adiunkt Miałczyński na fali rozbawienia porywa za kij i wiedzie swoich studentów, oni idą za nim. Tak, prosty fakt i brzmi banalnie, ale to właśnie my „wszyscy jesteśmy Chrystusami”. Najgorsza postać tego filmu, kolego czy koleżanko ze studiów, to te skretyniałe gnoje, które znalazły sobie guru w postaci pijaka – równego wykładowcy.

Trochę mnie to przeraża. Sam swoje wypiłem na praktykach terenowych, ale absolutny naturalizm nic nie chwytających mord studentów, którzy otaczają swojego fesora (kto zna, ten wie, kogo mi on przypomina :-| ) zdrowo mnie kopnął kolanem w podbrzusze.

Udało mi się po „Chrystusach” nie ubrązowić Koterskiego. Byłbym skłonny potraktować go insygniami interrexa polskiej kinematografii, jak kiedyś nieco zakrztuszony Kraków intronizował na króla malarstwa średnio przyzwoitego Matejkę. Film zaś wyszedł pełen pluskiew – nie jest to obraz, który przyjmuję jako taki trochę z wymiaru symbolicznego a nie realistycznego, nie w pełni. Dlatego przeszkadzają mi katechezy w miejsce wykładów w katedrze (gnieźnieńskiej?), nieco naiwny Anioł Straż z kazaniami. Ale artysta tłumaczy się przekonująco i ja to kupuję. A ty?

Podziel się ze światem:
  • Facebook
  • Print
  • Wykop
  • LinkedIn
  • Twitter
  • email
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • del.icio.us

Zapraszam do komentowania

Przy wklejaniu długich linków uprasza się o korzystanie z tiny.pl