" />

z sufitu

Obawiam się adwokatów i ich echa – dziennika,
będącego tylko słowem,
którego brzmienie trwa dwadzieścia cztery godziny:
oto tyrani zagrażający nam dzisiaj.
- Astolphe de Coustine

23 lut 10
wtorek

Taksonomie

Napisał Przemysław Bociąga aforystycznie/ epigramatycznie, o Człowieku

To może zdarzyć się tylko człowiekowi: być jednocześnie górą mięsa i kompletnym warzywem…

18 lut 10
czwartek

Otoczaki

Napisał Przemysław Bociąga o mediach

Problem natury redaktorskiej: czy “restrukturyzacja” jest eufemizmem na określenie masowych zwolnień, czy “masowe zwolnienia” to tylko histeryczna nazwa restrukturyzacji?

16 lut 10
wtorek

1% marketingu

Napisał Przemysław Bociąga o mediach, o niczym, o reklamie

Zdefiniowałem kiedyś na użytek własny (i, niestety, z własnego doświadczenia) wolny zawód jako taki, bez którego generalnie można się obejść. Przez bezosobowe “się” rozumiem nie korpów, którzy w zasadzie utrzymują wolne zawody przy życiu, ale całą klasę średnią, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa, skupione na nieartystycznej produkcji, handlu i usługach. W uproszczeniu: wolny zawód reprezentujesz wtedy, kiedy, biorąc do ręki np. drukowany folder, stwierdzasz, że przy jego pracy nie pracował fotograf, grafik, dziennikarz, redaktor ani fotoedytor i gdybyś przyłożył się do tego dzieła, z pewnością przynajmniej pod jednym z tych względów byłoby ono lepsze.

(dalej…)

01 lut 10
poniedziałek

Creme macabre

Napisał Przemysław Bociąga o niczym

A. postanowiła zadbać o swoje skórzane rękawiczki. Założyła je na ręce i – zgodnie ze wskazaniami rzemieślnika, który je zrobił i sprzedał – zaczęła w nie wcierać krem tak, jakby wcierała go we własne ręce. Krem, który do własnych rąk kupiłem przed wyjazdem do Norwegii. Pytanie do tekstu: czy jest na świecie bardziej horrorystyczny widok, niż pielęgnowanie martwej, zwierzęcej skóry jak własnej? Hitchcock by tego nie wymyślił, ale King…?

21 sty 10
czwartek

…bo są sprawy ważne i ważniejsze…

Napisał Przemysław Bociąga o niczym

Ksiądz idzie po kolędzie – popłoch! Zakładając błogo, że to on jako pro będzie miał ze sobą wszelkie paramenta, olałem sprawę. A na koniec – popłoch! Trzeba zorganizować krucyfiks, świecę, kropidło i wodę święconą. Kacper zakręcił się i po kwadransie przybył przez zaspy i zawieję z plastikową Bozią pełną przejrzystej cieczy, pożyczoną od rodziców.
- A to na pewno święcona?
- Ba! Mineralna od sąsiadki. Pani Basia mówiła, że nawet lepsza, niż święcona…

18 sty 10
poniedziałek

Damy radę!

Napisał Przemysław Bociąga o niczym

- Dziesięć lat… damy radę… wytrzymamy – rzekł Tomasz Winek, ułaskawiony przez prezydenta współsprawca linczu we Włodowie. Podczas wręczenia aktu łaski został pouczony, że w dziesięcioletnim okresie próby ułaskawienie zostanie automatycznie skasowane, jeśli podsądny dopuści się przestępstwa podobnego do tego, za które został skazany, tzn. przestępstwa przeciw życiu lub zdrowiu.

- Tomek, wytrzymasz?
- Nie wytrzymam, przypierdolę mu…

14 sty 10
czwartek

Życie po amputacji

Napisał Przemysław Bociąga o niczym

Od dwóch dni Gmail losowo przesyła dostarcza albo nie dostarcza maili do moich najbliższych współpracowników. Postanowił wpaść w ten tryb dokładnie w “gorącym okresie”, a może po prostu teraz to odkryłem, bo teraz coś się dzieje. Normalnie Dostawałbym od dwóch osób po 20 maili dziennie, tymczasem moja skrzynka zapełnia się normalnie nieistotnymi informacjami z Facebooka, Allegro i jakichś pomniejszych newsletterów. I, po raz pierwszy tak naprawdę doświadczam prawdziwego kalectwa komputerowego, cyfrowego wykluczenia, jak to się modnie mówi. Strasznie dziwne jest spędzanie czasu teoretycznie on-line, ale z przeświadczeniem, że być może właśnie omija mnie coś ważnego. I to nie przekonaniem wywiedzionym z chorego, uzależnionego od maila umysłu, ale takim praktycznym. Dodatkowo nie wiem jeszcze, czy to przejściowe problemy z serwerami i aplikacjami, czy czas się brać i próbować naprawiać.
Szukałem podpowiedzi w googlu, ale oczywiście nie znalazłem nic o awarii gmaila. Dla pewności poszukałem jeszcze na bingu (kto wie, czy jakiejś cenzury nie robią). Nic. Czy jestem psychiczny, czy jestem po prostu człowiekiem nowej ery, przynajmniej pod tym względem?

06 sty 10
środa

Arbeit macht frei, kradzież macht lol

Napisał Przemysław Bociąga o Człowieku, o historii, o kinie, o tzw. społeczeństwie

Dotychczasowa historia kradzieży dewizy z drzwi pp. Auschwitzów zdaje się potwierdzać moje z dawna przyjęte motto: nigdy nie tłumacz złą wolą czegoś, co równie dobrze wytłumaczy niekompetencja. Podsumujmy: na obecnym etapie sprawy wydaje się możliwe (chociaż “Sunday Mirror” nie jest królem rzetelności), że kolekcjoner, który zamówił sławny logotyp jest Brytyjczykiem. Brzmi to na razie jak piękne zmyślenie: skoro bulwarówka chce zmyślić fakt, żeby zapełnić łamy, to właśnie poczucie tożsamości narodowej powinno jej przyświecać. Jak by jednak nie było, ktoś tę kradzież musiał zlecić (bo sądzę, że szwedzcy skini sami dla siebie mieć go nie chcieli).

fot. Radek Pasterski
(dalej…)
14 gru 09
poniedziałek

follow me

Napisał Przemysław Bociąga o niczym

“To, że jesteś paranoikiem nie oznacza jeszcze, że oni nie chcą cię dorwać”. Jakoś przypomniało mi się to zdanie z Hellera, kiedy dostałem dzisiaj mail: Warsaw, Poland is now following you on Twitter.

19 lis 09
czwartek

Wstyd i hańba

Napisał Przemysław Bociąga o Człowieku

Włodzimierz W. zrobił ze swoim bankowym problemem, co mógł zrobić najlepszego i przy okazji zrobił chyba jeden z najlepszych możliwych użytków z mediów, jakie zrobić się da. Nieuświadomionych uświadomić: potraktowany dość ohydnie przez pracownika Eurobanku, konkretnie jakiegoś nudnego specjalistę ds. windykacji, po prostu go nagrał, a nagranie wysłał dziennikarzom, którzy wywiązali się z zadania przyzwoicie: co prawda oszczędzili mu nazwiska, ale przynajmniej nazwę banku poznaliśmy.

Eurobank

(dalej…)

Następna strona »